Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Sztuczna kość

Ania ma dziewięć lat, długie jasne włosy, niebieskie oczy i zawsze uśmiechniętą buzię. Teraz ta buzia nie zamyka się nawet na chwilę! Bo Ania wróciła właśnie z wakacji w mieście, gdzie była przez dwa tygodnie u cioci Eli i swej kuzynki Magdy. Ile wrażeń!

Dziewczynka opowiada z przejęciem o czerwonych autobusach, kolorowych tramwajach, ruchomych schodach w sklepie, o windzie, o Wesołym Miasteczku...

- Aniu, dosyć już, dosyć - śmieje się mama - resztę opowiesz w domu, niedługo wysiadamy.

Jeszcze tylko pół godziny jazdy niebieskim autobusem i już Ania będzie w swojej wiosce.

- Wierzyć mi się nie chce, że ten czas tak szybko minął, przecież dopiero ciocia mnie zabierała, a ja już wracam... Pierwszą osobą, którą spotkały po wyjściu z autobusu, był stary Mateusz.

- Kogóż to ja widzę! Nasza Anulka wróciła - powiedział.

Ania po raz pierwszy ucieszyła się na dźwięk słowa "Anulka", bo do tej pory strasznie się złościła, gdy nazywano ją Anulką, a nie Anią.

- Witajcie, Mateuszu - dygnęła grzecznie.

- I co, podobało ci się w mieście? - zapytał pykając fajkę.

- Podobało, ale już bardzo stęskniłam się za rodzicami, za Ringiem i za naszym domem.

- Teraz tak mówisz, boś dzieciuch jeszcze. Zobaczysz za dziesięć lat, czy i ciebie nie omami wielki świat. Tylu młodych przecież już stąd odeszło - powiedział z zadumą Mateusz i poszedł dalej swoją drogą.

Im bliżej domu była Ania, tym szybciej szła. Mama ledwo mogła za nią nadążyć.

- Ringo, kochany, poznałeś mnie!

Pies szalał z radości, szczekał i skakał, a Ania się śmiała. Na ten hałas z obory wyszedł tata Ani.

- Tatusiu! - dziewczynka rzuciła się w jego stronę.

- Zaczekaj, aż się trochę umyję - opędzał się - może ci teraz niemiłe te nasze zapachy, bo ja właśnie sprzątałem u Krasuli...

- No wiesz, tato!

- Dobrze już, dobrze. Chodźmy do domu. Mama przyniesie nam z piwnicy zimnego mleka, a ty będziesz opowiadać.

Tego nie trzeba było Ani dwa razy powtarzać.

- A wiesz, tam jest tak blisko do kościoła, chyba tylko pięć minut drogi. Ale ten kościół taki nowoczesny i jakoś niepodobny do kościoła; wolę nasz drewniany. Zawsze w nim pachnie kwiatami i stale jest otwarty. A do szkoły Magda też ma blisko. Prawie tysiąc dzieci chodzi do tej szkoły! I mają basen! Magda mi mówiła, że chłopcy ze starszych klas wszystko niszczą: ławki, szatnię, kwiatki, piszą po ścianach. I ciągle trzeba w tej szkole coś naprawiać.

Ania zamilkła na chwilę.

- Tatusiu, czemu oni to robią? Przecież wiedzą, że potem będą musieli chodzić do tej szkoły... Moja szkoła jest mała, stara, ale taka ładna! Zwłaszcza teraz, gdy zrobiliśmy kwietniki, a dziewczynki uszyły różowe zasłony. Jest tak przyjemnie!

- No, ale zawsze się skarżyłaś, że masz tak daleko...

- Już się przyzwyczaiłam, tato. A wiesz, w jednym bloku mieszka tylu ludzi, ilu w naszej wiosce!

- Nie może być! - droczył się z Anią tata.

- My się tu wszyscy dobrze znamy, a oni nie. Magda zna tylko paru sąsiadów. Często jedzie się razem windą i nawet ze sobą nie porozmawia! Kiedyś podobno zmarła tam starsza pani. Dopiero po tygodniu komuś przyszło do głowy, żeby zaglądnąć do chorującej już od dłuższego czasu sąsiadki... Pamiętasz, tatusiu, jak stary Mateusz był chory, to czasami miał aż trzy obiady. Musieliśmy wyznaczyć dyżury, kto i kiedy może do niego iść. A mieszka przecież tak daleko, pod samym lasem...

- Takie już jest życie w mieście, Aniu. Wielu ludzi żyje tylko sprawami własnej rodziny, nie wychyla głowy ze swoich czterech ścian. Ale pokaż, co masz w tej torbie, jakie skarby przywiozłaś?

- Ojej, zapomniałam! Mam zdjęcia, które zrobił nam wujek Marek. To jest w Wesołym Miasteczku, to na kolejce linowej, a tutaj stoję z Magdą koło żyrafy.

- Śliczne! -pochwalił tata.

- Tu mam kolorowe frotki do włosów i naklejki samoprzylepne.

- Po co ci tyle tego, sklep otworzysz?

- Przywiozłam więcej dla koleżanek, podzielę się z Irką i Jolą. Zaraz do nich pobiegnę, tylko jeszcze ci coś pokażę: to dla Ringa, popatrz...

- A to co takiego?

- To taka sztuczna kość. Z plastyku. W mieście to jest modne. Norka Magdy też ma taką, ale przecież nasz Ringo nie jest głupi i zaraz pozna, że go nabrałam. Może niepotrzebnie ją kupiłam?

- Spróbuj mu dać, zobaczymy. Powiedz mi jeszcze, gdzie się lepiej żyje - na wsi czy w mieście?

Ania zamyśliła się.

- To takie trudne pytanie, tato. W mieście na pewno żyje się wygodniej, jednak u nas jakoś radośniej i bezpieczniej. Myślę, że życie w mieście jest trochę podobne do tej kości: na wierzchu ładne, kolorowe, ale takie jakby bez prawdziwego smaku... Ringo na pewno chętniej zje prawdziwą kość wyjętą z zupy, prawda? Teraz polecę do koleżanek, dobrze?

Od strony małego drewnianego kościółka rozległ się dzwon na wieczorny Anioł Pański. Jego dźwięczny głos niósł się po całej okolicy.

- Mądra ta moja córeczka - pomyślał tata Ani. - Jak sztuczna kość... Czy nie dlatego zostaliśmy na wsi, że nam tu tak dobrze i bezpiecznie?

Bronka Moskwa



Wasze komentarze:
 marzena aneta: 21.10.2022, 18:38
 ładne opowiadanie dziękuję takie życiowe dziękuję tylko chłopcy niech nic nie niszczą trzeba wszystko szanować dziękuję modlitwa ma moc modlitwa cuda czyni miłość cuda czyni nadzieja cuda czyni pokora cuda czyni sprawiedliwość cuda uczciwość cuda czyni ufność cuda czyni wiara cuda czyni wiara to jest pewność bez dowodu wiara to droga którą docieramy do marzeń
(1)


Autor

Treść

Nowości

Św. Juan Diego CuauhtlatoatzinŚw. Juan Diego Cuauhtlatoatzin

Modlitwa do św. Juana DiegoModlitwa do św. Juana Diego

Objawienia na wzgórzu TepeyacObjawienia na wzgórzu Tepeyac

Łazarz we wskrzeszonym mieścieŁazarz we wskrzeszonym mieście

Dlaczego nieletni wychowankowie zakładów poprawczych przeważnie tam wracają?Dlaczego nieletni wychowankowie zakładów poprawczych przeważnie tam wracają?

Najbardziej popularne

Św. Juan Diego CuauhtlatoatzinŚw. Juan Diego Cuauhtlatoatzin

Modlitwa do św. Juana DiegoModlitwa do św. Juana Diego

Objawienia na wzgórzu TepeyacObjawienia na wzgórzu Tepeyac

Łazarz we wskrzeszonym mieścieŁazarz we wskrzeszonym mieście

Dlaczego nieletni wychowankowie zakładów poprawczych przeważnie tam wracają?Dlaczego nieletni wychowankowie zakładów poprawczych przeważnie tam wracają?

Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej