Niezwykła przygoda z pszczołamiKuba bardzo lubił odwiedzać swojego wujka Wojciecha i jego wielki ogród, w którego najdalszej części, pod ogromną lipą, stało dziesięć uli. W lecie chłopiec nie podchodził zbyt blisko, żeby - jak mówił wujek - nie wchodzić pszczołom w drogę. Teraz jednak panował tu spokój, a ule stały przysypane śniegiem.
![]() - Wujku, czy pszczoły w zimie śpią? - zapytał zaciekawiony. - Pszczoły co prawda nie wychodzą z ula, gdy jest zimno, ale nie śpią tak jak niedźwiedzie. - To muszą się strasznie nudzić - zauważył Kuba. - Zdziwiłbyś się, ile mają pracy. Już w listopadzie zaczynają szykować się na przetrwanie zimy. Układają się ciasno w zbliżony do kuli zimowy kłąb. W jego środku, gdzie jest najcieplej, znajduje się matka pszczela. Niezależnie od temperatury na zewnątrz, w centrum kłębu wynosi ona od 18 do 20 stopni - wyjaśniał wujek. - Ale co ich grzeje? - zapytał chłopak. - Pszczoły pocierają segmentami odwłoków, a energię daje im miód, który zjadają. W marcu, kiedy matka zacznie składać jajeczka, w ulu musi być około 36 stopni, więc pszczoły będą musiały ruszać się dużo bardziej, żeby było cieplej. Mam nadzieję, że starczy im miodu i nic ich nie przestraszy - powiedział z troską wujek. - To pszczoły się boją? - zdziwił się Kuba, bo przypomniał sobie, jak skuteczną bronią owadów jest żądło. - Pszczoły muszą mieć spokój, nie lubią hałasu - mówił wujek. - Pilnujesz ich? - chciał wiedzieć chłopiec. - Doglądam, razem z Ambrożym - odpowiedział wujek. - Ambroży to twój sąsiad? - dopytywał Kuba. - Niezupełnie. Święty Ambroży to patron pszczelarzy - uśmiechnął się pan Wojciech. - Hodował pszczoły? - zainteresował się Kuba. - Nie, był biskupem, ale miał z pszczołami niezwykłą przygodę. Kiedy się urodził, a było to dawno temu, w czasach cesarstwa rzymskiego, rój pszczół usiadł mu na ustach - opowiadał pan Wojciech. - No, nie żartuj, wujku - przeraził się chłopiec. - Jego mama też była przerażona i chciała ten rój siłą odgonić, ale ojciec dziecka kazał poczekać i wkrótce rój sam się poderwał i odleciał. Ojciec po tym wypadku zawołał: "Jeśli niemowlę żyć będzie, to będzie kimś wielkim!" Uważano, że Ambroży będzie wielkim mówcą. I rzeczywiście tak się stało. Został biskupem, w rządach był łagodny, ale sprawiedliwy i życzliwy. Kazania mówił tak porywająco, że słuchali go z zachwytem nawet niewierzący. Pod wpływem jego mów nawrócił się św. Augustyn, późniejszy biskup Hippony. - Nie znałem Ambrożego, ale w lecie poproszę go, żeby żadna pszczoła mnie nie użądliła - zapewniał Kuba. - Nie ma sprawy, a teraz chodźmy do cioci na herbatę z miodem - zaprosił Kubę wujek. - Pszczoły niech pracują w spokoju. Joanna Wieliczka-Szarkowa
Nasz Dziennik dla dzieci Grudzień 2016
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |