Humor Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Pobierz Spowiedź Opowiadania Perełki

Wielki wąwóz

     Pewien niezadowolony z siebie i z innych człowiek zrzędził przeciwko Bogu, mówiąc: «A kto powiedział, że każdy z nas musi nieść na sobie swój krzyż? Czy możliwe, żeby nie istniał żaden sposób na to, aby się od niego uwolnić? Mam absolutnie dosyć swoich codziennych zmartwień!».

     Dobry Bóg odpowiedział mu na jego wątpliwości snem.

     Ziemskie życie ludzi, które ów człowiek widział we śnie, było nie kończącą się procesją. Każdy człowiek szedł dźwigając na swoich ramionach wielki krzyż. Posuwał się do przodu krok po kroku, mozolnie i nieubłaganie.

     Również bohater tej powiastki przemieszczał się w tym nie kończącym się pochodzie i dźwigał na sobie ciężar własnego krzyża. Jednak po pewnym czasie zorientował się, że dźwigany przez niego krzyż był dłuższy od krzyży innych ludzi. Może dlatego nie mógł sobie z nim poradzić.

     «Gdyby można było go trochę skrócić, nie musiałbym się tak strasznie męczyć», powiedział sam do siebie.

     Usiadł na przydrożnym kamieniu, by skrócić krzyż o porządny kawałek. Kiedy znów ruszył w drogę, zorientował się, że może się poruszać wreszcie krokiem szybszym i lżejszym. W ten sposób bez większych trudności dotarł do miejsca, w którym znajdowała się meta jego ludzkiej pielgrzymki.

     W miejscu tym rozciągał się wielki wąwóz. Był to szeroki otwór w ziemi, po którego przeciwnej stronie rozpoczynała się «ziemia wiecznej radości». Kiedy patrzyło się na nią z tej strony, zdawała się być czymś niezwykle pięknym. Jednak nie było żadnego mostu, który by do niej prowadził, ani żadnej kładki, po której można byłoby się tam dostać. Jednak wszystkim ludziom udawało się tam przedostać.

     Zdejmowali z ramion swój długi krzyż i przechodzili po nim na drugą stronę.

     Każdy krzyż miał idealny rozmiar: dokładnie taki, jaki był potrzebny, by połączyć ze sobą dwie strony przepaści.

     Przeszli wszyscy. Pozostał tylko on sam. Dopiero teraz zrozumiał, że jego krótki krzyż nie pozwala mu przedostać się przez śmiertelną otchłań. Zaczął płakać i desperować: «Ach, gdybym o tym wiedział...».

     Było już jednak za późno i rozpacz nie przydawała się na nic.

     Święta Teresa z Avila w momencie swoich wielkich zmartwień odczuwała okropne bóle w nogach.

     Użalała się z tego powodu Bogu: «Panie, przy wszystkich moich problemach brakowało mi jeszcze tego!».

     Bóg powiedział jej: «W ten sposób, Tereso, traktuję moich przyjaciół».

     Odpowiedziała mu na to: «Teraz rozumiem, dlaczego masz ich tak niewielu»..



Bruno Ferrero


Mała Syrenka Mała Syrenka
Praca zbiorowa
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze ryby umiały mówić, w głębinach oceanu istniało podwodne królestwo. W zgodzie i szczęściu żyły tam syreny, ryby, kraby, płaszczki i inne morskie stworzenia. Kraina ta nazywała się Atlantydą i władał nią sprawiedliwy król Tryton... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy


Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
 
[ Strona główna ]
O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej