Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Z głębi Azji do Polski

     Dawno zakończyła się kolejna pielgrzymka rodaków z Kazachstanu do Polski, zacierają się już w pamięci wrażenia z nią związane, lecz wciąż trwa proces jednoczenia się i przygotowywania Polaków do powrotu z obczyzny.

     Na zaproszenie rodziny Krystyny i Edmunda Starkę z Fletnowa, we wspólnocie parafialnej Bzowa gościła (od 23 grudnia ub.r. do 2 stycznia r.b.) pani Karolina Kłatt z Kazachstanu. Pobyt gościa na polskiej wsi, nabożeństwa w wiejskim kościele, w tym - Pasterka, spotkania, rozmowy, szczególnie te w gronie Akcji Katolickiej, łzy, wspominanie, nie kończące się pytania i odpowiedzi, wspólna modlitwa - to jeszcze jeden element odbudowywania Polski, która rzeczywiście wyłania się "z głębi dziejów, z krain mrocznych". >{?      Jaki dar nam przywiozła z Kazachstanu pani Karolina? Sądzę, że przede wszystkim wielkie świadectwo wiary i polskości.

     Urodziła się w 1923 r. na wschodnich rubieżach Polski, dawnej Rzeczypospolitej, wcielonej do Rosji w czasie zaborów. W Chmielnickiem przeżyła swoje dzieciństwo i pierwsze trzynaście lat życia. Spokojne w miarę życie zostało przerwane nagle, gdy w ramach czystek etnicznych Stalina, 18 września 1936 roku, przekazano rodzicom Karoliny nakaz przesiedlenia w nieznane. Z podstawowym tylko dobytkiem. Polacy - w tym rodzina Karoliny, musieli odbyć w bydlęcych wagonach, trwającą 12 dni podróż. Zostali wysadzeni na stacjiAkmolińsk, w rejonie Celinogrodu, a następnie samochodami przewiezieni do kołchozu we wsi Pierwomajka. Tam w najprymitywniejszych warunkach trzeba było mieszkać i żyć. Edukacja pani Karoliny skończyła się na czwartej klasie szkoły elementarnej.

     Bez nadziei powrotu i bez Kościoła, przeżyła tam, w surowym azjatyckim klimacie, lata ciężkiej pracy w kołchozie od 1936 r. do chwili obecnej. Przygnębienie potęgowała wszechobecna bezpieka i donosicielstwo oraz ujzędowe izolowanie polskich rodzin. Zycie na stepie, w niewolniczej pracy z piętnem "obcy" byłoby - jak mówi pani Karolina - nie do zniesienia, gdyby nie żywa wiara, że Pan Bóg się nimi opiekuje... Dzięki wierze i więzi z rodziną nie straciła p. Karolina nadziei i chęci do życia.

     Tam wyszła za mąż, tam wydała na świat czworo dzieci, wychowałe je, tam pochowała rodziców i męża i (w 1978 r.), tam doczekała się kazachskiej emerytury. Jest emerytką od 11 lat. Emerytura w niepodległym Kazachstanie - niewielka, wynosi 2800 rubli, czyli ok. 26 dolarów amerykańskich. Może za te pieniądze kupić półtora worka ziemniaków. Zycie wdowy i emerytki jest tam - jak mówi - trudne. Musi chować inwentarz, gdyż mięsa tam nie kupisz, zresztą, gdzie je przechowywać, skoro tylko przez godzinę na dobę jest energia elektryczna? Z tego też powodu prawie nie słucha radia i nie ogląda telewizji.

     Cudem jej wiara jest wciąż żywa. Od wysiedlenia, czyli od 1936 r. do 1985 r., p. Karolina nie widziała księdza. Nie miał tam kto sprawować sakramentów św. Nie mogła przed ołtarzem, jak w Polsce, zawrzeć sakramentu małżeństwa. Wspólnotowa modlitwa po domach, jak w czasach apostolskich, musiała zastąpić niedzielną Eucharystię.

     Po raz pierwszy od wygnania mogła uczestniczyć we Mszy św. w 1985 r. w Akmolińsku, kiedy to powołano ośrodek duszpasterski (miejscowość odległa od Pierwomajki ok. 100 km). Jedną z najszczęśliwszych chwil w życiu p. Karoliny było erygowanie parafii w 1993 r. w Komyszence (3 km od Pierwomajki) oraz przybycie polskiego kapłana. Od tego czasu może co niedzielę uczestniczyć we Mszy św. Parafię, do której należy, tworzą głównie Polacy, i to starsi. Młode pokolenie jest bardzo obojętne na sprawy wiary i Kościoła. Na pytanie o przyczynę p. Karolina odpowiada: - brak systematycznej katechezy do 1993 r., brak pism katolickich. Przez to również zanika w ogóle kultura polska. Potrzeby religijne u większości wyczerpują się na chrzcie św. Sakrament małżeństwa dla wielu jest już obrzędem martwym i zbędnym.

     Z rozmów o życiu duchowym Polaków w Kazachstanie wynika, że wraz z wiarą zanika język i kultura polska, a także świadomość narodowa. Małżeństwa mieszane są powszechnym zjawiskiem, co wpływa na to, że określenie: "kim jestem?" jest coraz trudniejsze.

     Ciężko jest rosnąć bez korzeni...

     Wizyty w Polsce, spotkania i rozmowy, a szczególnie udział we Mszach św. gościa z Kazachstanu były jakby promykiem światła przyniesionym nam ze wschodu, z którego wypatrujemy gwiazdy nowych, lepszych czasów. Dla wielu z nas granice pojęcia Polska przewartościowały się i rozszerzyły się horyzonty Kościoła.

     Pani Karolina wróciła "do siebie", choć pamięć o niej pozostała z nami. Wspomnienia z tych spotkań sięgają w czas Bożego Narodzenia, ale treść rozmów, myśli i wrażeń jest odpowiednim tematem do rozważań pasyjnych w Wielkim Poście.

Ks. SYLWESTER DOBER
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 5/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej