Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pokutne pielgrzymowanie

     MASZERUJĄ PIESZO W ŚRODKU NOCY, BY DZIĘKOWAĆ, PROSIĆ I PRZEPRASZAĆ. WIELU Z NICH UDAŁO SIĘ W TEN SPOSÓB WYMODLIĆ CUDA. W KAŻDĄ PIERWSZĄ SOBOTĘ MIESIĄCA BEZ WZGLĘDU NA PORĘ ROKU I POGODĘ, PIELGRZYMI WYRUSZAJĄ O PÓŁNOCY Z KONINA, BY DOTRZEĆ NAD RANEM DO LICHENIA.

     Pani Anna jest przekonana, że chodząc na piesze pokutne pielgrzymki do Lichenia; wymodliła dwójkę dzieci dla swojej córki, a tym samym stała się upragnioną babcią.

     - Hania i Jacek przez 10 lat oczekiwali na dziecko. Leczyli się, nawet chodzili do bioenergoterapeuty. Jaki człowiek jest niemądry. Odpowiedź przyszła z nieba po tym, jak zaczęłam w ich intencji chodzić na piesze pokutne piełgrzymki do Lichenia. Po roku na świat przyszedł Kubuś, po następnych dwóch łatach Marysia. I jak tu nie wierzyć w cuda? - mówiła pani Anna z Konina.

     Pan Tadeusz chodzi na pielgrzymki do Lichenia ponad 20 lat. Opuścił je chyba dwa albo trzy razy. Dojeżdża do Konina pociągiem zza Poznania. Wcale nie przeszkadza mu, że w drodze jest kilkanaście godzin.

     - Byłem chory na grypę i w ubiegłym miesiącu nie mogłem przyjść. Jak ja czekałem, aż mnie choroba opuści, żeby móc dołączyć do piełgrzymów. Dopóki sił starczy, będę chodził - zapewniał pan Tadeusz.

     Ostatnio jego pielgrzymkowi koledzy obliczyli, że chodząc w ciągu swoich pielgrzymek z Konina do Lichenia, pan Tadeusz pokonał dystans Konin - Fatima i z powrotem.

     W wózku i o lasce

     Przekrój wieku pielgrzymów jest bardzo różny. Najmłodszy uczestnik - Michał miał niespełna rok i przez cały czas, mimo zimna i wiatru smacznnie spał sobie w swoim wózku, który prowadziły na zmianę jego mama i babcia.

     - Michałek przyszedł na świat niespodziewanie, a my obie z córką nie wyobrażałyśmy sobie, żeby z jego powodu przestać chodzić. I tak z Bożą pomocą chodzimy teraz we troje - mówiła babcia chłopca.

     Najstarsza osoba tego nocnego pielgrzymowania to ponad 70-letnia pani Aniela, która na pielgrzymkę zawsze zabiera ze sobą dwie drewniane laski. Mimo to trudno ją dogonić.

     Jest też pan, który zawsze zabiera ze sobą torbę wypchaną po brzegi plastikowymi, pustymi butelkami, które później napełnia wodą z licheńskiego źródełka.

     - Przynoszę tę wodę dla znajomych, którzy sami już do Lichenia nie są w stanie nawet pojechać - mówił "pan od butelek".

     Jest niepełnosprawna kobieta, której z pewnością sporo bólu sprawia chodzenie. Jest kulawy mężczyzna, który z trudem pokonuje te 16 kilometrów. Jego i wielu innych starszych pielgrzymów cieszy, że przybywa młodych ludzi.

     - Bałam się, że jak nas już na świecie nie będzie, to te pielgrzymki przestaną chodzić. Ale nie. Przybywa nas i jest coraz więcej młodych łudzi. To cieszy! - mówiła pani Maria.

     Dobre słowo

     Około 700 osób w skupieniu, z modlitwą i śpiewem na ustach przemierza co miesiąc miasto i liczne wsie. Idą, śpiewają, modlą się, rozmawiają. Kiedy zatrzymują się, by odpocząć, jeden drugiemu podaje kanapki, przynosi gorącą herbatę do picia, dzieli się tym, co ma. Nawet, a może przede wszystkim, jeśli jest to tylko dobre słowo.

     - Często modłitwąjest właśnie rozmowa. Taka od serca. Zwyczajna. Pamiętam młodą dziewczynę, która jednego roku straciła rodziców i myśłała, że świat się skończył. Rozmowy, modlitwy, dobre słowo pozwoliły odczytać Boże plany wobec niej. Dziś ze smutnej dziewczyny stała się spełnioną kobietą, która ma wspaniałego męża, trójkę dzieci i cały czas jest z nami - mówił pan Kazimierz z Koła.

     Droga do siebie      Nie wszyscy chcą rozmawiać o swoim pielgrzymowaniu. Od momentu wyjścia z wieczornej Mszy w kościele św. Maksymiliana w Koninie, którą tradycyjnie rozpoczyna się nocne pielgrzymowanie, zaczyna się prawdziwy maraton modlitewny.

     - Na co dzień nie mam okazji, by się wyciszyć, posłuchać tego, co Bóg ma mi do powiedzenia. Dopiero tutaj mogę to zrobić. I dlatego o północy już nic nie mówię, tyłko się modłę - powiedziała krótko pani Agnieszka i zaszyła się w tłum.

     Są spokojni, radośni, spełnieni. Na pierwszy rzut oka widać, że to co robią, robią z przekonaniem, słusznością, wiedzą. Nie rozstają się z różańcem, słuchają katechezy prowadzonej przez ks. Janusza Ogrodowczyka z Koła, który prowadzi pielgrzymkę, komentują to, co usłyszeli albo po prostu nic nie mówią.

     - Niezwykłą moc czuje się w takiej "przechodzonej" modlitwie. To nie jest tylko droga do pokonania, wcale niełatwa, bo często w zimnie, deszczu, wietrze, mrozie i śniegu. To jest droga, którą człowiek pokonuje w sobie - zapewniała pani Irena z Warszawy.

     I choć często wieje wiatr, sypie śnieg, leje deszcz, a mróz szczypie w policzki i uszy, nic nie stoi na przeszkodzie, by z wiarą pokonać nocą te 16 kilometrów i odpokutować za siebie, bliskich i za świat.

Pielgrzymnka pokutna Wychodzi o godz. 24.00 w każdg pierwszg sobotę miesigca z Konina do Lichenia. Rozpoczyna się Mszq św. o godz. 23.00 w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbe w Koninie. Informacje: (063) 270 81 42.


Magdalena Kowalska

Tekst pochodzi z Informatora Sanktuarium Maryjnego w Licheniu
Pielgrzym Licheński - Informator nr 5, kwiecień 2007


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej