Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wybrać odpowiedzialnie znaczy dotknąć tajemnicy

     Drogi Księże Józefie!

     ...Dni skupienia podbudowały mnie bardzo mocno, zwłaszcza że poznałem kilka osób podobnych do mnie. Mogłem szczerze porozmawiać na tematy, które mnie i ich interesowały. Okazało się, że temat powołania jest szeroki i w niektórych miejscach dość tajemniczy, niezrozumiały dla człowieka. To coś zaczynam właśnie odczuwać coraz mocniej. Mam jednak czasami dni zwątpienia, takie, w których nic mi się nie chce i myślę, że przecież mógłbym mieć dziewczynę i zwyczajnie żyć. Jak się tego pozbyć? - Marek

     Jest prawdą, że powołanie to rzeczy wistość tajemnicza i nie do końca zrozumiała, nawet dla osoby, która je otrzymuje. Czyż w powołanym nie rodzą się pytania: Dlaczego ja? Nie jestem przecież tak wartościową osobą? Czy stanę na wysokości zadania? Trzeba jednak powiedzieć, że powołanie jest rzeczywistością bardzo dynamiczną. O co mi chodzi? Otóż, gdyby wewnętrzne przeświadczenie o powołaniu od momentu pojawienia się pierwszej myśli o nim jedynie rosło, bez zniekształceń, zakłóceń i wątpliwości, to niewątpliwie byłoby to dla człowieka bardzo wygodne. Ale zarazem... bardzo nudne. A co ważniejsze, praktycznie nasz współudział w powołaniu sprowadzałby się do jednego, ostatecznego "tak". Ale tak nie jest. Bóg pragnie, byśmy mieli czynny udział w historii powołania. Oznacza to dla nas między innymi zadanie rozpoznawania powołania, utwierdzania się w powołaniu, pielęgnowania go. Pociąga to za sobą również stany zwątpienia i niejasności. W tym wszystkim powołany musi się odnaleźć, pokonać lęk, niepewność, zwątpienie we własne siły. Przez określenie dynamizm powołania rozumiem więc jego zmienność - już to zwiększającą się intensywność wewnętrznego przeświadczenia, już to słabnięcie myśli o powołaniu. Czym kończy się ta faza rozpoznawania powołania? Oto powołany wychodzi z tej walki jako człowiek wiary i nadziei, człowiek zaufania i zawierzenia. Nie jest - przepraszam za porównanie - kołkiem, który Bóg bierze w swoją rękę, ale osobą, która staje naprzeciw Boga i oddaje Mu swoje życie. Oczywiście nie jest to łatwe. Nikt nie lubi sytuacji niejasnych. Ale są one podobne do szlifowania szlachetnego kamienia. Z bólu, trudu, czasem nawet cierpienia (spowodowanego na przykład tym, że trzeba zostawić osobę, którą się kocha) rodzi się coś wspaniałego: Bóg dla takiego człowieka jest rzeczywiście najważniejszą Osobą.

     Zwróć uwagę, Marku, że podobnie jest z ludzką miłością. Czy w niej wszystko jest jasne? Czy można być do końca pewnym, że ta dziewczyna jest tą jedyną, z którą wspólnie przeżyję życie? Czy starczy mi sił, wyrzeczenia, cierpliwości? Czy w dojrzewaniu ludzkiej miłości nie ma chwil załamania, zwątpienia? Można postawić następującą tezę: tam gdzie istnieje żywa osoba, gdzie w grę wchodzi coś pięknego, wielkiego, tam zawsze pojawia się nieznane, niepewne, niejasne.

     Piszesz: Myślę, że przecież mógłbym mieć dziewczynę i zwyczajnie żyć. Jak najbardziej, tak! Gdybyś takiej alternatywy nie miał, co więcej, gdyby ona nie była na swój sposób pociągająca, to jaką wartość miałby wybór pójścia za Bogiem? Czy w ogóle można byłoby w takim wypadku mówić o wyborze? Dostrzeganie tej "drugiej" drogi jest czymś naturalnym, by nie powiedzieć koniecznym. Jest to cecha człowieka dojrzałego. Jesteś mężczyzną, który ma swoje ambicje, swoje aspiracje. Może nawet marzyć o żonie, dzieciach, własnym domu, niezależności, sukcesie, dobrej pracy, autorytecie i poważaniu. To jest coś jak najbardziej uzasadnionego. Wypływa z ludzkiej natury. Ale - podkreślam - w takim przypadku wybór powołania kapłańskiego czy zakonnego jest w pełni świadomym opowiedzeniem się za wartością najwyższą. Jest to wyrzeczenie się wyliczonych przeze mnie możliwości nie z powody tego, że się ich nie ceni, że nie są dobre, ale dlatego, że rozpoznało się inne, bardziej pociągające.

     Uznaj zatem Marku, że to, co aktualnie przeżywasz, jest częścią Twego powołania, właściwie nawet nie tyle etapem rozpoznawania, co dojrzewania w powołaniu. I dlatego jest czymś jak najbardziej normalnym. Pan ukazuje Ci nie tylko to, do czego Cię wzywa, ale także to, z czego trzeba będzie zrezygnować. Nie czyni tego, by utrudnić Ci decyzję, ale po to, abyś podjął ją mądrzej, abyś mógł w chwili wyboru wyraźnie, w sposób przemyślany opowiedzieć się za Nim, mimo że inne drogi również Cię pociągały.

     Nie trać zatem gorliwości w podążaniu za Panem, jako Osobą najbliższą i najdroższą. Niech On będzie dla Ciebie największą miłością. Niech twoja modlitwa i Twoje życie sakramentalne będą wyrazem rozmiłowania się w Bogu. Szczególnie gorąco zachęcam do refleksji nad kapłaństwem. Rozpoznanie - użyję słów Ojca świętego - daru i tajemnicy, które Pan pragnie włożyć w Twoje ręce, usposobi serce i umysł do właściwych decyzji. Im bardziej bowiem zrozumiesz wielkość powołania, tym lepiej będziesz przygotowany do podjęcia decyzji. Owszem, takie poznanie może zrodzić nowe wewnętrzne opory, może sprawić, że będziesz wzdrygał się przed podjęciem tej odpowiedzialności. Ale nie bój się, Pan da Ci siłę.

     Nie można nie dostrzegać wybrania, które nie do każdego przecież jest skierowane. Jeśli do Ciebie tak - a zapewne możesz to z pokorą powiedzieć - to podejmij wysiłek, by uświadomić sobie ten dar. Pomyśl o ludziach, którzy na Ciebie czekają, o jednaniu ich z Bogiem, o obdarowywaniu ich Miłością w Komunii świętej, o świadectwie Bożego miłosierdzia, o potrzebie ukazywania wyższych wartości ludzkiej egzystencji. Chciałbym podkreślić wagę tego niezbędnego przygotowania do rozpoczęcia drogi ku kapłaństwu. Bierne oczekiwanie na chwilę, w której przekroczysz bramę seminarium duchownego, jest nie do przyjęcia. Skoro wiesz, że masz powołanie, to znaczy, że już teraz i w miejscu, w którym aktualnie żyjesz - trzeba Ci tym powołaniem żyć i do jego pełnej realizacji dobrze się przygotowywać. Mam na myśli wiele czynności, które posłużą Ci w duchowym dojrzewaniu, w umocnieniu się w powołaniu i w osiągnięciu dyspozycji wewnętrznej właściwej do przekroczenia progu seminarium; i to niezależnie od tego, czy nastąpi to za parę tygodni, za kilka miesięcy, czy za dwa lata.

     Po pierwsze zachęcam Cię do szczególnego wczytania się w VIII rozdział książki Jana Pawła II Dar i Tajemnica. W pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich. Nie ulega wątpliwości, że całą książkę powinieneś z głębokim namysłem przestudiować. Świadomie piszę "przestudiować", bo przeczytać to za mało. W głębokim świadectwie, które składa Ojciec Święty, szczególne miejsce zajmuje wspomniany rozdział. Szczerze proszę Cię, byś na jego kanwie podjął uporządkowany cykl osobistych refleksji. Ów VIII rozdział jest w całości poświęcony tajemnicy kapłaństwa. Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł odpowiedzialnie rozpoczynać drogę ku kapłaństwu bez "muśnięcia" tej tajemnicy, bez osobistego otwarcia się - w postawie zadziwienia - na jej realizację we własnym życiu. Jest dla mnie oczywiste, że odpowiedzialny wybór powołania kapłańskiego oznacza wcześniejsze dotknięcie niewymownej tajemnicy i uklęknięcie przed nią w duchu. Postawa szacunku i autentycznej pokory wobec łaski powołania uczyni z Ciebie wiernego szafarza Boskich tajemnic. Jeśli jej zabraknie będziesz tylko Pańskim najemnikiem. A wiemy, co robi najemnik, gdy przychodzi zagrożenie, gdy motywacje posługiwania stają się zbyt kruche, zbyt wątłe, po prostu niewystarczające...

     Wierzę, że systematyczne studium kapłańskiego misterium będzie doskonałą okazją, by pełniej rozpoznać rzeczywistość, którą Pan kładzie przed Tobą. Jestem pewien, że pomoże Ci bardziej docenić łaskę powołania i mocniej opowiedzieć się za tą drogą.

     Pragnę przedłożyć Ci jeszcze jedną propozycję, która - a wierzę w to mocno - pomoże dobrze przygotować się do kapłańskiej formacji. Jest to jedna z naszych pozycji wydawniczych, przygotowana z myślą o tych, którzy znajdują się na szczególnym etapie swej życiowej drogi. Z jednej strony, decyzja została już przez nich podjęta {Między decyzją...), postanowili oddać swoje życie Bogu. Z drugiej, muszą jeszcze dokończyć szkołę, zdać maturę, zakończyć studia, uporządkować sprawy rodzinne, więc nie mogą natychmiast przekroczyć progu nowicjatu czy seminaryjnej bramy... {...a bramą).

     Tytuł tej książki sam w sobie jest już zakreśleniem swoistego zawieszenia w oczekiwaniu, ale wcale nie w biernym oczekiwaniu. Przeciwnie. Książka Między decyzją a bramą jest odpowiedzią na pytanie: jak dobrze wykorzystać ów czas oczekiwania, jak lepiej przygotować się do życia kapłańskiego czy zakonnego. Zaproszeni przez nas autorzy, mający duże doświadczenie w pracy z młodymi ludźmi, proponują na ten czas program, podsuwają trafne myśli, dzielą się spostrzeżeniami, inspirują do autentycznego rozwoju. Książka składa się z kilku rozdziałów i obejmuje najpierw rozwój osobowości powołanego, a więc jego przymiotów ludzkich. Chodzi o to, aby kandydat był w swoim wymiarze ludzkim prawdziwie dojrzały. Drugim wyzwaniem jest umocnienie w wierze, wymiar chrześcijański, czyli przeżywanie wiary. Kolejnym - niezwykle ważnym dla każdego powołanego - jest modlitwa. Ona jest źródłem umocnienia i gwarantem wytrwania. Dlatego tak eksponujemy to, co jest związane z modlitwą. Wreszcie czwarty i piąty rozdział książki mówi o przeżywaniu ewangelicznych rad czystości, ubóstwa i posłuszeństwa jeszcze "w świecie", zanim nastąpi to w wybranej wspólnocie, oraz o umiłowaniu kapłaństwa "tu i teraz", zanim będzie to możliwe w diecezjalnej wspólnocie seminaryjnej. Gorąco polecam Ci tę książkę. W jej przydatność nie muszę wierzyć, jestem o niej przekonany.

     Tyle moich sugestii, Marku. Myślę, że po przedstawionych wyżej uwagach sam stwierdzasz, że Twoje pytanie kończące list {Jak się tego pozbyć?) właściwie traci rację bytu. Po prostu - nie musisz pozbywać się myślenia o innych formach realizowania siebie w życiu. Takie staranie nie ma sensu. Nie można bowiem wybrać jednej wartości tylko dlatego, że zniszczy się inną (tym bardziej, że ta druga jest równie piękna). Twoje "pozbywanie" ma tylko jedną drogę realizacji - pozytywną. Polega ona na takim docenieniu łaski powołania, które sprawi, że wszystko inne będzie dla Ciebie czymś, z czego - w imię tej łaski - zrezygnujesz. Tego umiłowania kapłaństwa gorąco Ci życzę.

     Pozdrawiam Cię całym sercem. Zapewniam o modlitwie. Z Bogiem!

ks. Józef Tarnawski SP

Espe 57


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej