Zatrzymają pielgrzymki?Jak kogoś na siłę uszczęśliwić? Wydać dla jego dobra rozporządzenie obligujące go do odbycia szkolenia, za które sam słono zapłaci. Taką to niespodziankę w ubiegłym roku Minister Spraw Wewnętrznych sprawił organizatorom procesji, pielgrzymek i konduktów pogrzebowych.Chodzi o rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych Grzegorza Schetyny z 18 lipca 2008 r. (Dz. U. nr 132, poz. 839) w sprawie kierowania ruchem drogowym przez osoby nie będące policjantami. Ma ono pozwolić innym niż policja osobom - a wiec m.in. odpowiedzialnym za utrzymanie porządku podczas przemarszu procesji, pielgrzymki lub konduktu pogrzebowego na wydawanie uczestnikom ruchu drogowego poleceń i sygnałów - jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia ich bezpiecznego przemarszu. I wszyscy byliby zadowoleni, bo doskonalenia własnych umiejętności nigdy za wiele. Jednak takie osoby zobligowane są do przejścia 18-godzinnego, zakończonego zaświadczeniem szkolenia w jednym z wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego (WORD). Odpłatnego! Mimo że wielkimi krokami zbliżają się wakacje, do WORD-ów w całej Polsce na szkolenie przed pielgrzymkami zgłosiło się dotąd zaledwie kilka osób. OSZCZĘDNOŚCI W RESORCIE? Czy organizatorzy pielgrzymek czekają na ostatnią chwilę? Trudno rozporządzeniem się zachwycać i pędzić co sił na szkolenie do WORD-u. Trudno też samemu ministrowi Schetynie odmówić sprytu. - Postanowił na siłę poprawić bezpieczeństwo na szlakach pielgrzymkowych rękami i na koszt innych. Stworzył gniotą i zrzucił go na nas prawem kaduka - mówi kierownik szkoleń w jednym z WORD-ów na południu kraju. Rozporządzenie daje "osobom odpowiedzialnym za utrzymanie porządku podczas przemarszu procesji, pielgrzymki lub konduktu pogrzebowego" uprawnienia i obowiązki równe policji, zwalniając de facto służby mundurowe z powinności czuwania nad bezpieczeństwem na drodze tychże pielgrzymek. - To dlatego, że procesja Bożego Ciała czy kondukt pogrzebowy idą za spokojnie. Gdyby to była manifestacja czy przemarsz kibiców, z pewnością ich uczestnicy mogliby liczyć na policję - śmieje się inny pracownik WORD-u i dodaje. - Szkolenia z policji przerzucono na WORD-y. Żeby się nie buntowały, dodano w rozporządzeniu słówko "odpłatnie", a kosztami obciążono samych zobligowanych do szkoleń. Trudno więc ministrowi zarzucić brak troski o własny resort. Rozporządzenie krytykują wszyscy z wyjątkiem policji. Nie precyzuje ono m.in. praw, obowiązków ani odpowiedzialności wobec prawa osób, którym wydano zaświadczenia. Nie ma w nim mowy o karaniu tych, którzy zaświadczeń nie mają, a jedynie określa ich ważność na 24 miesiące. O kosztach szkoleń, kryteriach przedłużania zaświadczeń i programie szkoleń uzupełniających także nie ma w rozporządzeniu ani słowa. Pozostawiono to WORD-om. - Z ich dyrektorami trzeba rozmawiać, negocjować, dogadywać się albo szukać najtańszych WORD-ów. Rozporządzenie mówi "odpłatnie", ale to może także oznaczać symboliczną złotówkę - uspokaja młodszy inspektor Marek Konkolewski, radca Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Wiadomo jednak, że takie szkolenie to usługa komercyjna, za którą w różnych WORD-ach trzeba zapłacić od 250 do 400 zł. WIELKIE UDAWANIE Choć rozporządzenie weszło w życie 24 lipca 2008, wiec już przed wyruszeniem ubiegłorocznych, stołecznych pielgrzymek na Jasną Górę, nikt się nim nie przejął. - Policja nie rozpoczęła żadnych akcji prewencyjno-kontrolnych. W tym roku także nie zamierzamy robić żadnych nalotów na pielgrzymki - mówi insp. Konkolewski. Przypomina jednak, że brak zaświadczenia to wykroczenie drogowe jak każde inne i "podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany" (art. 97 Kodeksu wykroczeń - KW). Praktycznie oznacza to mandat karny do 500 zł. Inne niedopowiedzenia - wg insp. Konkolewskiego - uściślają kodeks wykroczeń oraz Ustawa Prawo o ruchu drogowym. Tak wiec osoby z zaświadczeniem posiadają umocowanie prawne do wydawania poleceń kierowcom tak, jak wydawałaby je policja (art. 92 KW). - Jeśli kierowcy nie będą słuchać, trzeba spisać numer rejestracyjny "winowajcy", zebrać świadków i opisać na policji zdarzenie. Policjanci będą interweniować i karać (art. 92 KW). - Tak więc - mówi insp. Konkolewski - zaświadczenie to oręż przeciw ignorowaniu osób odpowiedzialnych przez kierowców. Pozostaje jednak pytanie, czy kierowcy wiedzą, że ktoś wyposażony w pomarańczową kamizelkę z odblaskowymi elementami i przepisowym lizakiem w ręku ma takie same jak policja uprawnienia? I skąd kierowca ma wiedzieć, czy ta osoba ma zaświadczenie sprawiające, że jej poleceń trzeba słuchać? Jeśli zaś chodzi o odpowiedzialność karną posiadacza zaświadczenia, to kwalifikuje się on jako "kierujący" uczestnik ruchu. Tak też będzie karany za spowodowanie - na skutek braku profesjonalizmu - wypadku lub zamieszania na drodze. Przedłużanie co 24 miesiące zaświadczenia insp. Konkolewski tłumaczy zmieniającymi się przepisami. Jednak ten sam obowiązek uzupełniania wiedzy o nowych przepisach ma każdy kierowca z bezterminowym prawem jazdy. Z podobnym zapałem do sprawy podchodzą także organizatorzy pielgrzymek. - Na razie niuchają temat - mówią pracownicy WORD-ów w całej Polsce. - Z pewnością żaden organizator nie zapłaci, jak to by było w przypadku Warszawskiej Akademickiej, kilkudziesięciu tysięcy złotych dlatego, że ktoś wydał bubel prawny - mówi ks. Bogdan Bartołd, były rektor kościoła św. Anny, w latach 1998-2008 kierownik Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej (WAPM). Do całego zamieszania ze spokojem podchodzi również o. Albert Oksiędzki OSPPE, przeor klasztoru paulinów w Warszawie i kierownik tegorocznej, już 297 Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. - Pielgrzymka tak czy inaczej pójdzie. Jak będą sprawy wyglądały - zobaczymy. Szkolenia? Oczywiście tak. Jednak sformułowania zawarte w rozporządzeniu są tak ogólne, że trudno nawet powiedzieć, kogo by dotyczyły - mówi. Podobnie uważa Tomasz Krzyżak, kierownik trasy tegorocznej WAPM, w której pójdzie ok. 4,5 pielgrzymów. - Nie zamierzamy lekceważyć rozporządzenia. Myślę, że dogadamy się z warszawskim WORD-em i jeśli nie zorganizuje tego szkolenia bezpłatnie, to na pewno za jakieś rozsądne kwoty. Możliwym wyjściem byłoby wspólnie - wszystkie warszawskie pielgrzymki - zgłosić na tyle dużą liczbę ludzi do przeszkolenia, by możliwie obniżyć ich koszt - mówi Krzyżak. - Nie postanowiliśmy jeszcze, ile szkolenia będą kosztować, ponieważ ze względu na brak chętnych od zeszłego roku ich nie organizowaliśmy - stwierdza Jerzy Berta, kierownik Wydziału Szkoleń WORD-u przy ul. Odlewniczej w Warszawie. Wiadomo jedynie, że dla firm komercyjnych to 300 zł, a dla "stójkowych" przeprowadzających przed szkołami dzieci przez ulicę - 200 zł. - Prasa donosi, że niektórzy księża na Pomorzu rezygnują z pielgrzymek. Moim zdaniem popełniają błąd. Pielgrzymki chodzą na Jasną Górę już prawie 300 lat. Nie udało się ich zniszczyć zaborcom, nie udało się komunistom, nie uda się i teraz - dodaje Krzyżak. SZKOLENIE - TAK, ALE NIEODPŁATNE Organizatorzy pielgrzymek, policja, WORD-y - wszyscy zgadzają się co do tego, że szkolenia się przydadzą. Jednak wiele osób poddaje w wątpliwość, czy są konieczne. Zasady poruszania się kolumn pieszych już w czerwcu 1997 r., w art. 12 określiła Ustawa Prawo o ruchu drogowym. Służby porządkowe pielgrzymek, a wchodzą w ich skład jedynie doświadczeni pielgrzymi, znają je i przestrzegają ich. Świadczą o tym statystyki: wypadków drogowych z udziałem pielgrzymów praktycznie nie ma. Ponadto, do wejścia w życie rozporządzenia podobne, jeśli nie takie same szkolenia, organizowała bezpłatnie policja na prośbę organizatorów pielgrzymek. Skorzystała z tego m.in. WAPM w 2006 r. Dlaczego teraz miałoby się to zmienić? W końcu trzeba zapytać o podstawę prawną odpłatności. We wspomnianej ustawie mowa jest o delegacji Ministra Spraw Wewnętrznych do określenia w drodze rozporządzenia: 1. organizacji, sposobu, okoliczności i szczegółowych warunków kierowania ruchem drogowym; 2. innych niż określone w ustawie osób do tego upoważnionych; 3. wzoru ubioru tych osób ("Prawo o ruchu drogowym", dział II, art. 6, pkt 4). Minister Schetyna skorzystał z tej delegacji, co znalazło się w paragrafach 1-8 jego rozporządzenia. Ustawa nie daje jednak Ministrowi Spraw Wewnętrznych żadnej delegacji, aby nakazać odpłatność lub nieodpłatność szkolenia w zakresie kierowania ruchem drogowym! Pojawia się więc uzasadnione pytanie, czy minister Schetyna nie przekroczył swoich konstytucyjnych uprawnień? O tym warto porozmawiać, gdy kwestia "szkoleń" stanie się tematem planowanych czerwcowych rozmów Episkopatu Polski i rządu. Radek Molenda
Tekst pochodzi z Tygodnika
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |