|
A ktoś inny poucza: "I pamiętaj, że dana ci pamięć!". Dotyczy to chyba młodego pokolenia i jego obojętnego stosunku do historii, do własnych korzeni, do tradycji i świętości narodowych. Jakby chciało się ono wyzbyć pamięci i przeszłości. A przecież człowiek bez przeszłości, bez tradycji, bez dziedzictwa pokoleń, bez poczucia przynależności do historii - to pozbawiona tożsamości monada. Pamięć o rodzicach, dziadkach, przodkach, protoplastach - zakorzenia jakby człowieka, daje punkt odniesienia do tworzenia siebie, czyni z niego ogniwo w łańcuchu pokoleń, tworzy przestrzeń swojskości i przynależności. Jest to jedna z najważniejszych spraw w wychowaniu dzieci, które tracą teraz coraz bardziej więź ze starszym pokoleniem, z rodzimą kulturą, z religią, z tradycją, czyli gubią swoją tożsamość. Czasem zdają się one nic nikomu nie zawdzięczać, nie mieć żadnych zobowiązań wobec rodziny, żadnych związków z tymi, których są dziedzicami: z tym, co się zwało ojcowizną, a nawet z Ojczyzną. Robią wrażenie zajętych tylko samymi sobą i swoim życiem tu i teraz. DZISIEJSI LUDZIE UCIEKAJĄ OD PAMIĘCI O LUDZIACH WCZORAJSZYCH, ZWŁASZCZA UMARŁYCH. A pamięć o zmarłych odróżnia człowieka od zwierząt, czyni z niego świadomego i wdzięcznego spadkobiercę tego, co wypracowały przeszłe pokolenia w sferze cywilizacyjnej, moralnej, duchowej i kulturowej. Pamięć o zmarłych świadczy o tym, że człowiek jest zdolny do wierności, do wdzięczności, do podjęcia obowiązku przekazania dziedzictwa wiary, obyczajów i zasad następnemu pokoleniu. A modlitwa za zmarłych jest świadectwem wiary w życie wieczne, w istnienie Królestwa Bożego, w pewien rodzaj obcowania ze zmarłymi i wzajemną pomoc poprzez modlitwę. Ta modlitwa - zwłaszcza na cmentarzu - wyrywa z opętania dniem dzisiejszym, przypomina o pracy nad tym, co można przenieść poza granicę śmierci; jest wyrazem miłości i nadziei na przyszłe spotkanie. Edmund Bojanowski, tak mocno zakorzeniony w historii i tradycji swojej rodziny, ojcowizny i Ojczyzny, tę modlitwę za zmarłych traktował jak żywą więź z poprzednimi pokoleniami. Tego też chciał nauczyć dzieci. Dziać się to miało w większej powadze, jakby wobec niewidzialnej obecności zmarłych, wobec tajemnicy ich wiecznego losu. To teraz śmierć i życie przyszłe odarto z tajemnicy, z dramatyzmu i powagi, czyniąc z niej przedmiot filmowej rozrywki. Jeśli więc nie ma powagi wobec śmierci, to nie ma jej także wobec życia. Ta powaga teraz - wbrew zdaniu niektórych - jest bardzo w wychowaniu dzieci potrzebna. Zwłaszcza przy tej modzie na nieustanną niepowagę, zabawność i śmieszność. Powaga jest przestrzenią dla dziania się tego, co naprawdę ważne - do myślenia o tym, przypominania, kultywowania i modlitwy. Dzieci obcują teraz z mnóstwem obrazów śmierci fikcyjnej, groteskowej, odczłowieczonej, a brak im obcowania z umarłymi, którzy są rodzicami ich rodziców, którzy pewnie ich kochali i może oczekują znaku ich pamięci, modlitwy, odwzajemniając tym samym. Wraz z powracającym pogaństwem, modlitwa za zmarłych jest wypierana przez mity o wampirach, zabawy w spirytyzm, opowieści o reinkarnacji, przez obrzędy Hallowen... To bardzo osłabia wiarę w zbawienie i w życie wieczne z Bogiem. Modlitwa dzieci za bliskich zmarłych oswaja i trochę odsłania tajemnicę i sens śmierci, pozwala inaczej widzieć to życie i mieć poczucie więzi z umarłymi i Bogiem wieczności.
Warto byłoby może...
* * * * *
br. Tadeusz Ruciński
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |