Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Da Bóg dzień, da Bóg radę

Salino. Godzina od Wejherowa, trochę mniej do Dębek i Żarnowca. Nawet do Gniewina na piechotę nie sporo. Każdy wie, że to jakiś koniec świata, ale w końcu, czy to ważne? Pięknie tu, bo cicho i nikt zegarków nie popędza, a dzwon ze starego, wiejskiego kościółka przyzywa ludzi i ptaki.

Te ostatnie przykucają na sędziwym murze i tylko czekają, by włączyć się w radosne "Alleluja!".

Wiejską ścieżką idzie ładnie ubrana kobieta. Uśmiecha się łagodnie, ale wjej oczach jest czujność i trudny do uchwycenia rodzaj oczekiwania.

- Szczęść Boże! A dokąd to pani Aleksandro?

- Daj Boże! Późno już, a oni gdzieś się porozbiegali... na pewno zaraz przyjadą. Nie umiem jeść sama, brakuje choć jednego to nudno i... jakoś tak...

Zapada zmierzch i cisza, tylko piach pod butami przyzywa do realności. Dyskretnie spoglądam na ładną choć już przecież nie młodą twarz pani Aleksandry Gacek.

- Ile ona może mieć lat? - zastanawiam się, w końcu jednak przestaje to być istotne, bo przecież uśmiech jest ponad metryką. W dodatku spoza zakrętu wyłania się zgrabna dziewczyna, w eleganckim, zielonym kostiumie. Uśmiecha się szeroko, a ja odkrywam, że to uśmiech pani Aleksandry.

- Co mamusia tu robi? Chłodno przecież.

Dziewczyna spostrzega mnie i lekko speszona dodaje z uśmiechem: - Musimy o mamusię dbać, w końcu tylko jedną ją mamy.

- To prawda, matkę ma się tylko jedną, dzieci na szczęście można mieć więcej. Pani Olu, a ile Pani ma ich do kochania?

Matka i córka spojrzały na siebie porozumiewawczo i głośno się roześmiały.

- Czternaścioro ich mam... i każde moje.

- ???

- Pani też się dziwi, przyzwyczaiłam się do tego, że ludzie się dziwią a przecież dawniej tak nie było. Na wielodzietne rodziny patrzą teraz jak na jakiś margines społeczny, a ja nigdy o zapomogi nie prosiłam. Mimo to czasami otrzymywałam je okazjonalnie i wtedy oczywiście byłam wdzięczna. Przecież dumę swoją mam - w zamyśleniu dodaje - dzieci nigdy głodne nie chodziły, a do wspólnego garnka i obce zapraszałam. Dla mnie każde dziecko jest darem od Boga.

- A jednak ludzie gadali...

- Kiedy chodziłam z trzynastym usłyszałam, że to może być feralne itd. Powiedziałam wtedy, że lepiej trzynaście nosić na ramieniu niż jedno na sumieniu. Słowa Matki coraz wolniej i ciszej padają pod zakurzone sandały. Poczułam onieśmielenie i wzruszenie, ale nie znalazłam pod ręką ani jednego potrzebnego słowa, ani jednego sensownego gestu. Milczałam nawet wtedy, gdy usłyszałam zaproszenie.

- Mamy dobrą i gorącą kawę, ogrzeje się pani. Proszę wejść, to właśnie tu

W obejściu porządek i nawet psy jakby wypucowane. W domu wzorowo czysto i swojsko. Wkrótce zapach kawy i radosny śmiech sióstr Janki (tej spotkanej na drodze) napełnia gościnny pokój. Mówią o swoim życiu, planach, marzeniach, o swoich lękach, zranieniach, ale przede wszystkim wspominają żartują i śmieją się radośnie i zaraźliwie. W tym całym rozgardiaszu nie przerywają sobie, nie wchodzą w słowo, słuchają i wsłuchują się w siebie, życzliwie uzupełniając niektóre informacje. Nawet bardzo postronny i obojętny obserwator musiałby zauważyć tę nieuchwytną a przecież tak mocną nić porozumienia między tymi dorosłymi już ludźmi. - Czy to kawał wspólnie przeżytego życia? - pomyślałam jak kiepski detektyw lecz zaraz potem palnęłam się w miejsce, w którym zwyczajowo mieści się uczuciowa wyobraźnia.

- To jasne! Ci ludzie już na starcie nauczyli się kochać i przyjaźnić ze sobą. Tego się jednak nie można nauczyć samemu.

Pani Aleksandra uśmiecha się lecz mówi mało. Czasami przytaknie głową czasami coś tylko sprostuje lub uzupełni. Jest dumna i tego uczucia ukryć nie potrafi. Nie dziwi to, bo przecież ma powód do dumy. Dziesięć córek i czterech synów! Wszyscy pokończyli szkoły, większość po maturze, czworo studiuje. Mili, skromni, dobrze wychowani. Nauczycielki, pielęgniarki, katechetka, ekonomistki, krawcowa. Każda wygląda jak wypielęgnowana jedynaczka. Chłopcy też wyszli na ludzi. Jeden żonaty, trzem przy mamie i siostrach najlepiej. Znają swoje słabości i potknięcia, przede wszystkim jednak podkreślają sukcesy rodzeństwa. Są wspólnotą - zwartą i odpowiedzialną. Sporą część zarobionych pieniędzy oddają do wspólnej kasy; dobrowolnie i bez "ale".

- Kto jest dyrektorem domowego banku?

- Jak to kto? Mamusia - odpowiada zgodny chórek.

- Pani Aleksandro, a mąż?

Dziewczyny poważnieją miczą spoglądając na matkę. Zapada przykra cisza, którą przerywa pani Aleksandra.

- Nie mieszka z nami, ale co tam. Nie nam sądzić - kończy w zamyśleniu.

Przebaczyła, choć wszyscy wiedzą jaki krzyż niosła. Nie tylko przebaczyła, ale dzieci nauczyła przebaczenia.

- Podziwiamy Mamusię, jest niezwykła, zadbała nie tylko o nasz chleb powszedni, ale również o naszą wewnętrzną formację, o nasze kształcenie. Nie tylko płaciła za nasze internaty, ale również nas tam odwiedzała. Każde z nas czuło się kochane i niepowtarzalne - mówi Irena, katechetka, kończąca wkrótce ATK.

- Przepraszam, a pieniądze? Z nieba nie spadały przecież.

- Wcześnie nauczyła nas Mamusia pracy. Już jako dzieci pracowaliśmy ciężko, ale wtedy nikt z nas tego tak nie odbierał. Praca na swój sposób była dla nas również zabawą no i... byliśmy przecież dumni ze swojej dzielności - odpowiada Marlena, która pracę magisterską pisze z Białoszewskiego.

- Da Bóg dzień, da Bóg radę - mówi cicho ale dobitnie pani Aleksandra. Janeczka wybucha tym swoim zaraźliwym śmiechem.

- Udaliśmy się Ci Mamusiu, co nie?

Udali się, a to przecież spora gromada. Jak ONA to zrobiła?

- Mamusia ma wszędzie specjalne układy. Tam też - i któryś wskazujący palec unosi się w kierunku nieba.

Teraz, kiedy tak siedzą dobrze ubrani, w ładnym pokoju gościnnym przy uśmiechniętej mamie, która bez pośpiechu popija aromatyczną herbatkę (ma się wrażenie, że to właśnie robiła najczęściej), to można ulec złudzeniu, że ten pogodny obraz sam się wymalował i wykreował. Na szczęście fatamorgana może zdarzyć się jedynie w wypalonej słońcem pustyni, a rzeczywistość prawdziwie ludzkiej miłości, to gleba bardzo żyzna.

Tylko dzięki niezwykłej radości życia (a więc również szacunku dla życia) można było pokonać rozliczne i wcale niełatwe trudy i przeciwności losu.

Kiedy niedawno wybuchł u nich nocą groźny pożar, wyskakiwali oknem, zabierając ze sobą jedynie rodzinne pamiątki i osobistą pościel. Na podwórku stała Matka i liczyła. - Chwała Ci Panie! Są wszyscy!

Ugaszono pożar i choć straty były ogromne, to już nie ma prawie po nim śladu.

- Wystarczy zawinąć rękawy - mówi pani Ola. Jeśli doda się do tego liczbę rękawów, to już wszystko wiadomo. A jednak jest pewien cień w radości wszystkich dzieci pani Aleksandry Gacek (poza zaburzonym obrazem ojca) na ich pogodnym odbieraniu świata i ludzi. Ten cień wywodzi się z ich dzieciństwa, a ściśle mówiąc z okresów szkolnych, szczególnie zaś szkoły średniej. Przyznają że było im bardzo przykro, gdy patrzono na nich jakby byli z innej gliny ulepieni (tej gorszej), albo co najmniej jak na jakąś egzotykę. Bywało jeszcze gorzej, kiedy w spojrzeniach odkrywali różnego rodzaju podejrzenia ("bo to wiadomo, tyle ich jest"). Szybko jednak zjednywali sobie ludzi pracowitością i wdziękiem, a o przykrościach łatwo się przecież zapomina, mają taką MATKĘ.

KRYSTYNA HOLLY
Pielgrzym nr 174


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Jacka OdrowążaModlitwa do św. Jacka Odrowąża

Litania do św. Jacka OdrowążaLitania do św. Jacka Odrowąża

Aby przestać pić trzeba wierzyć, że to jest możliweAby przestać pić trzeba wierzyć, że to jest możliwe

Czy Bóg przestaje być Bogiem?Czy Bóg przestaje być Bogiem?

Otwarcie drzwi jest symbolem otwarcia życia dla BogaOtwarcie drzwi jest symbolem otwarcia życia dla Boga

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej