Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Starość nie musi być czasem smutku

Naszej cielesności doświadczamy najbardziej wtedy, gdy dotyka nas cierpienie fizyczne lub starość.

Choroba, starzenie się, wreszcie śmierć. Nieważne, czy etapami, czy od razu, wcześnie czy późno - w każdym z nas w końcu zgaśnie płomień życia. Wypali się ognisko istnienia, przestaniemy oddychać, myśleć i czuć, pogrążając się w nicości, która może okazać się wspaniałym światem, bez bólu i cierpienia.

Młodość... i co dalej? Ludziom, którzy dopiero wkroczą w dorosłość albo zaledwie przekroczyli jej próg, starość kojarzy się z babcią, której trzeba ustąpić miejsca w autobusie, opowiadaniami dziadka o wojnie, ze śmiesznymi nawykami ludzi w podeszłym wieku. Tylko tyle. Wydaje nam się, że wiecznie będziemy młodzi, że nas nie dosięgnie jesień życia, która w powszechnym przekonaniu jest czymś strasznym. Czy jest taka w rzeczywistości?

Pani Jadwiga ma 73 lata, kota Felka i ukochany serial w telewizji. Mieszka w jednej z krakowskich kamienic. Posiada duszę artystki: maluje, pisze poezję. Zagadnięta o starość, ze zdziwieniem pyta: Co to? W jej oczach błyska nonszalancja, na ustach pojawia się ironiczny uśmiech. Po chwili rozmowy wiem już, że to pojęcie dla niej nie istnieje. Ona nie rozumie tych kilku liter, które przerażają jej rówieśników. Patrząc na nią, mam wrażenie, że posiadła tajemnicę życia, odkryła skład eliksiru wiecznej młodości. Częstuje mnie domowymi ciasteczkami (jakie tylko babcie potrafią upiec!), ale sama ich się nie tyka, bo musi dbać o linię! Proszę ją o pokazanie mi swoich prac. Prowadzi mnie do drugiego pokoju, który po pomalowaniu ścian w słoneczniki nazwała salonem rozkoszy.

Widzę coś wręcz niesamowitego - obrazy ustawione na sztalugach i zawieszone na słonecznikach.

Pani Jadwiga zaczyna o nich opowiadać: "Ten namalowałam w Grecji. Widzisz, kochanieńka, tam był taki upał, zamykałam się w pokoju i malowałam krajobraz zza okna. A tu syn zabrał mnie do Łeby, ładne to morze, prawda?" Patrzę oczarowana, nie mogąc się nadziwić, skąd w tej kobiecie bierze się tyle energii i pogody ducha, których podobno brakuje starszym ludziom. Oglądam zdjęcia i widzę kolejno: panią Jadwigę jedzącą lody, roześmianą, siedzącą na rowerze, spacerującą w deszczu, stojącą przy sportowym samochodzie... Na każdej fotografii widnieje kobieta, której powierzchowność wskazuje na podeszły już wiek. Ale pod zewnętrznymi znakami życiowego doświadczenia, przeżytych lat, minionego czasu odkrywam czerpiącą z życia pełnymi garściami dziewczynę, będącą przykładem dla niejednej współczesnej nastolatki.

Czyjej rzeczywistość naprawdę wygląda tak kolorowo? Nie, oczywiście, że nie. Druga strona medalu jest wyjątkowo paskudna. Pani Jadwiga jest we wczesnej fazie choroby Alzheimera. Czy to możliwe, że mimo wszystko śmieje się i nie boi się realizować swoich pragnień? To całkiem naturalne. Wystarczy trochę samozaparcia, silnej woli. O bólu, który pani Jadwiga odczuwa na skutek niedyspozycji organizmu, najlepiej wiedzą jej najbliżsi. Oni widzą, jak codziennie zmaga się z czymś, co jest ponad jej siły, z czymś, co wymyka się jej spod kontroli, nad czym nie może zapanować. Ale ona nie uważa, żeby chwile słabości miały przekreślić pozostały jej czas. Chociaż choroba daje się we znaki, uniemożliwia zrobienie wielu rzeczy, pani Jadwiga nauczyła się z nią żyć. Już nie traktuje jej jako kary Boskiej, wymierzonej za grzechy i błędy młodości. Teraz, po kilku latach, wie, że "kogoś musiało to spotkać", i wierzy, ma nadzieję, że jej cierpienie się komuś przyda, że "Bóg wie, co robi".

Trudno jest odpowiedzieć - właściwie nie ma odpowiedzi - na pytania: dlaczego cierpimy, śmiertelnie chorujemy, przeżywamy wypadki prowadzące do kalectwa, jesteśmy niepełnosprawni? Dlaczego cierpienie dotyka tych, a nie innych? Tu, na ziemi, nie istnieje wytłumaczenie tych spraw. Ale kto wie, może kiedyś, nie w tym życiu, poznamy je? I wtedy wszystkie ziemskie troski, problemy, niejasności staną się oczywiste?

Codziennie umierają ludzie. Codziennie rodzą się nowe istoty będące przyszłością świata. Początek i koniec - są tak ściśle ze sobą związane. Chyba każdy, kto chociaż raz poczuł na własnej skórze, co to znaczy pożegnać kogoś, pogrążyć się w smutku po ogromnej stracie, zamarzył o nieśmiertelności, o zaniechaniu tego głupiego obowiązku opuszczania świata. A gdyby zaistniała taka możliwość? Niewyobrażalne. Ale puśćmy wodze wyobraźni: jak wyglądałaby taka rzeczywistość? Na pewno inaczej, ale czy lepiej? Nieśmiertelni, nie docenialibyśmy wartości chwili, czasu. Nie spotkalibyśmy Boga w słabości i cierpieniu, nie odkrylibyśmy tego wspaniałego świata, życia po życiu.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2024 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej