Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jestem sam, najbliżsi nie są dla mnie najbliżsi - kto może mi pomóc?

Nie tylko roblemy materialne dotyczące dzieci mogą i powinny być przedmiotem debaty oraz inspirować opinię publiczną w kierunku poprawy warunków bytu dzieci, ale także zagadnienia dotyczące rozwoju i ukształtowania ich osobowości. Do tego rodzaju spraw należy problem samotności u dzieci i młodzieży. Istnieje on wprawdzie od początku życia ludzi na ziemi, lecz ostatnio przybrał tak drastyczne formy, tak się nasilił, że stał się problemem moralno-społecznym o dużym cięzarze gatunkowym. "Jestem sam, najbliżsi nie są dla mnie najbliżsi - kto może mi pomóc?" Znamienne słowa osamotnionego chłopca.

Wzrastająca liczba samobójstw dzieci i młodziezy musi budzić powszechny niepokój, zwłaszcza że najczęściej przyczyną tego rozpaczliwego kroku jest samotność. Młodzież i dzieci mają niejednokrotnie lepsze warunki bytowe aniżeli poprzednie pokolenia, dlaczego więc zdobywają się na tak tragiczną decyzję? Okazuje się, ze dostatek materialny nie wystarcza do szczęścia. Chyba nigdy ludzie nie byli tak osamotnieni jak obecnie, mimo licznych kontaktów międzyludzkich, mimo częstego przebywania w tłumie.

Na czym więc polega samotność? Przez samotność należy rozumieć pewne stany psychiczne, powstałe w świadomości człowieka, którym towarzyszy cierpienie. Na ogół nieprecyzyjnie określa się samotność jako sytuację, w której znalazła się jednostka w wyniku izolacji. Jednostka znajdująca się w izolacji może i najczęściej odczuwa osamotnienie, ale nie zawsze tak jest. Wydaje się paradoksem, ze człowiek naszego wieku właściwie rzadko kiedy żyje w izolacji, a czuje się bardzo często samotny. Czasem owa samotność przybiera łagodne formy. Niekiedy jednak te przejściowe stany przekształcają się w formy trwałe o ujemnych skutkach dla jednostki.

Co się dzieje z dziećmi i młodzieżą, gdy przezywają takie trwałe formy samotności? Przede wszystkim zaczynają unikać bliźnich nawet najbliższych, zamykają się w sobie. Dziecko odczuwa samotność nawet w większym stopniu aniżeli osoba dorosła. U dziecka bowiem sfera uczuciowa jest bardzo rozwinięta. Dziecko także silniej niż osoba dorosła reaguje na wszelkie bodźce psychiczne. Do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebna jest trwała więź psychiczna łącząca dziecko z matką, nazywana potocznie miłością. Pogłębiające się zaś przezywanie samotności dzieci i młodzieży może przekształcić się w stany o charakterze patologicznym, takie jak: lękliwość, obniżona sprawność umysłowa, zmniejszenie aktywności. Stanom głębokiej samotności towarzyszy zawsze cierpienie wywołane lękiem bądź to przed ośmieszeniem, bądź też z powodu nie zaakceptowania przez środowisko, także lęk przed osobą trzecią, a nawet w przypadku utraty osoby bliskiej lęk przed życiem bez kochanej osoby.

W przypadku patologicznych stanów głębokiej samotności można zaobserwować pewną dwukierunkowość. Jeden kierunek o zabarwieniu melancholijnym - spotykany zresztą najczęściej - charakteryzuje się tym, że w wyniku dalszego pogłębiania się stanów samotności powstaje rozpacz połączona z utratą nadziei. Człowiek osamotniony żyjący w izolacji, którą sam sobie stworzył, dręczony samotnością wpada w rozpacz i jeżeli dojdzie do wniosku, ze życie jego nie ma sensu i nie widzi choćby odrobiny nadziei na zmianę, to droga do samobójstwa jest juz bardzo, a bardzo krótka. W podobnej sytuacji może szukać zapomnienia w narkomanii lub alkoholizmie, albo na skutek zahamowań mogą wytworzyć się choroby psychiczne lub nerwowe. Drugi kierunek różni się zasadniczo od pierwszego: nie ma tu melancholii wręcz odwrotnie, rozmyślania w samotności rodzą bunt. Jest to próba wyrwania się ze szponów samotności. Czasami buntujące się dziecko lub młody człowiek w formie protestu popełnia samobójstwo. Czasami ten bunt podbudowany dynamizmem rodzi egoizm, znieczulicę a nawet okrucieństwo.

Co jest przyczyną tak licznych obecnie przypadków osamotnienia dzieci i młodzieży? Czy warunki, w jakich żyją rodziny, a więc praca zarobkowa obojga rodziców, dziecko chodzące z kluczem na szyi, ciągły pośpiech, brak czasu dla dzieci, znerwicowanie społeczeństwa? Owszem, wszystkie te czynniki sprzyjają osamotnieniu dzieci i młodzieży, ale głównym ciężarem winy w większości przypadków obarczyć trzeba rodziców, którzy jakże często uwielbiają wręcz konsumpcyjny styl życia i w związku z tym cechuje ich brak odpowiedzialności za losy dziecka. Miłość wymaga ofiary, a konsumpcyjny styl życia nie uwzględnia ofiary i prawie całkowicie pochłania wolny czas, którym dysponuje jednostka. Wśród zjawisk wywołujących osamotnienie dzieci i młodziezy na pierwszym miejscu należy wymienić osłabienie więzi małżeńskiej i rozbicie małżeństw.

Ilość rozwodów małżeństw posiadających dzieci stale wzrasta i mimo to, że prawodawstwo większości państw uwzględnia w tej sytuacji interes dzieci i prawnie go zabezpiecza, to jednak rozbicie małżeństwa doprowadza prawie zawsze do osamotnienia dziecka. Małżonkowie z rozbitego małżeństwa najczęściej tworzą nowe rodziny, i wtedy dziecko z poprzedniego małżeństwa albo zawadza, albo trafia do Domu Dziecka.

W lepszej sytuacji są dzieci z rozbitych małżeństw, gdy ich wychowaniem zajmują się dziadkowie lub rodziny przysposabiające, jakkolwiek zawsze jest to rozwiązanie li tylko zastępcze.

Żaden najlepiej zorganizowany i utrzymany Dom Dziecka nie zastąpi rodziny w funkcji wychowawczej. Dzieci bardzo cierpią z powodu rozbicia rodziny i rozwodu rodziców i w związku z tym trudno im się pogodzić z tym faktem. Dzieci w mniejszym stopniu odczuwają ujemne skutki osamotnienia w przypadku śmierci rodziców aniżeli w przypadku rozbicia małżeństwa. W przypadku utraty rodziców na skutek wydarzeń losowych u dziecka powstaje cierpienie spowodowane rozłąką, które zanika w miarę upływu czasu, po czym przychodzi równowaga psychiczna W przypadku rozbitych małżeństw powstaje niezaspokojona nadzieja, że będzie można odzyskać rodziców i w miarę upływu czasu dziecko staje wobec okrutnej rzeczywistości, ze na stałe utraciło rodziców.

Wśród osób starających się o uzyskanie rozwodu jest dużo młodych małżonków posiadających jedno lub więcej dzieci. Otrzymują oni rozwód stosunkowo łatwo po stwierdzeniu oznak trwałego rozkładu pożycia małżeńskiego i po zabezpieczeniu strony materialnej dziecka. Powodem rozbicia małżeństwa mogą być różne czynniki, najczęściej zawarcie nowych znajomości. Osoby te mają na względzie interes własny, nie zdając sobie często sprawy lub też nie chcąc uwzględnić skutków swego postępowania. Obserwuje się tu, zwłaszcza wśród młodych małżonków, pewną niedojrzałość do stanu małżeńskiego. Są przecież przypadki, gdzie faktyczną przyczyną rozwodu jest obawa, by nie zostać posądzonym o nie nadążanie za postępem czasu. Oczywiście są i głębsze przyczyny rozwodu, np. nałogowe pijaństwo męża i ojca dzieci, połączone często ze znęcaniem się nad współmałżonkiem i dziećmi, i tam pożycie małżeńskie staje się gehenną.

W minionych okresach były także nieudane małżeństwa, najczęściej z powodu alkoholizmu męża i ojca, ale separacja następowała tylko wtedy, kiedy pożycie małżeńskie stało się już niemożliwe. Kobiety nie zrywały tak łatwo więzów małżeńskich poświęcając często interes własny celowi nadrzędnemu: dobru dzieci. Można by dyskutować czy miało to sens, ze kobieta musiała niewinnie znosić tyle cierpień, ale "faktem jest, ze idea poświęcenia i ofiary dyktowała jej decyzję w tej sprawie.

W sierocińcach przebywały dzieci zmarłych rodziców lub pozbawionych opieki rodzicielskiej, natomiast w naszych Domach Dziecka przebywa ok. 46% dzieci, które mają rodziców, nawet dostatnio sytuowanych, ale oni nie chcą zajmować się wychowaniem swych dzieci, płacąc odpowiednio wysokie sumy dla Domu Dziecka.

Instytucje zastępujące rodzinę w zakresie wychowania dziecka, takie jak: żłobek, przedszkole, szkoła, nie są w stanie w pełni zastąpić wychowania rodzinnego. Krótki okres kontaktowania się dzieci z rodzicami, zwłaszcza gdy traktowany jest jako zło konieczne, nie wystarcza do pełnego ukształtowania się osobowości dziecka. A co dzieje się, gdy rodzice prowadzą li tylko konsumpcyjny styl życia, w którym nie ma miejsca lub też jest go bardzo mało dla dziecka. "Samotność dziecka daje lalce duszę" - powiedział Janusz Korczak Zróbmy bilans i obliczmy, ile z ogólnego rachunku czasu należy się dziecku nie z łaski, nie jako jałmużna, ale z obowiązku. Jeżeli bardzo mało czasu poświęca się dziecku, to czy nie poczuje się ono osamotnione?

Kompleksy też są przyczyną wytworzenia się stanów samotności u dzieci i młodzieży. Kompleksy takie powstają na skutek kalectwa, nie zaakceptowania przez środowisko - przy czym niekoniecznie trzeba mieć inny kolor skóry, wystarczy nieraz krój ubranka - na skutek poczucia niższości w stosunku do innych i odwrotnie - zarozumiałości, a także z powodu prześladowania przez inne osoby często bez przyczyny. Samotne dzieciństwo, samotna młodość stwarzają pewne predyspozycje na przyszłość i jeżeli zaistnieją odpowiednie warunki, wtedy mogą pojawić się spotęgowane ujemne skutki samotności.

Nasze dzieci i młodzież cechuje obniżona odporność psychiczna. W przypadkach krytycznych, kiedy oko w oko spotykają się z niepowodzeniami, nieraz chwilowymi, tracą równowagę psychiczną i wpadają w rozpacz. W szczęśliwszym położeniu są te dzieci i ta młodzież, która posiada jakieś wyższe ideały. Młodzież wierzącą w taki autorytet, jakim jest Bóg, w momentach krytycznych podtrzymuje nadzieja. Rozpacz jest najgorszym towarzyszem człowieka, a nadzieja najlepszym sprzymierzeńcem.

Ten stan psychiczny człowieka, określany mianem samotności, można by porównać do innych chorób trapiących ludzkość. Tylko że w przypadku tych chorób w terapii leczniczej stosuje się najczęściej środki farmakologiczne, natomiast w przypadku samotności jest tylko jeden środek - miłość.

Wśród pacjentów kwalifikujących się w pierwszym rzędzie do leczenia miłością są dzieci i młodzież. Wydaje mi się, że można by tu zaproponować dwie formy oddziaływania na człowieka osamotnionego: jedna polega na bezpośrednim oddziaływaniu na niego samego, względnie na tych, którzy przyczyniają się do jego osamotnienia, i druga, niejako pośrednia, polegająca na oddziaływaniu poprzez modlitwę. Jeżeli stwierdzi się symptomy samotności, należy najpierw pozyskać zaufanie dzieci, a dopiero później leczyć. Lekarstwem jest rozumna miłość; nie ta ślepa, która wyrządzić może dziecku krzywdę. Do samotnych dzieci i młodzieży po przełamaniu pierwszych lodów łatwo znaleźć drogę. Czasami wystarczy uśmiech, dobre słowo, czasami wysłuchanie zwierzenia osoby samotnej.

Pewne zawody z racji wykonywanych funkcji są specjalnie powołane do świadczenia miłości, a więc: księża, służba zdrowia - lekarze, pielęgniarki, wychowawczynie w Domu Dziecka, personel telefonu zaufania. Wśród dzieci i młodzieży dotkniętych samotnością znajdują się ci, którzy najbardziej potrzebują pomocy, bo są już u kresu rozpaczy, pozbawieni nadziei na zmianę. Często przeżywają swoją tragedię w izolacji, czasami korzystają z sakramentu pokuty lub telefonu zaufania. Najczęściej jednak błądzą, poszukując bezpośredniej pomocy. Znajdźmy do nich drogę.

Oprócz bezpośredniego oddziaływania pozostaje jeszcze modlitwa. Modlitwą możemy objąć najszerszy krąg ludzi osamotnionych. Uwierzmy, że i ona może pomóc.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej