Każde dziecko potrzebuje BogaRozmowa z Pawłem Urbanowiczem, przewodniczącym Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Zastępczego RodzicielstwaInteresuje Pana problem, który jest trochę zapomniany - duchowość dzieci odrzuconych. - W związku z tym, że od wielu lat razem z żoną tworzymy rodzinę zastępczą, w której przebywają dzieci przeważnie bardzo okaleczone psychicznie i fizycznie, problem duchowości tych dzieci niezmiernie mnie interesował. Jestem osobą wierzącą dlatego uważam, że moim obowiązkiem prócz stworzenia dzieciom odrzuconym normalnego domu jest również zadbanie o ich życie wewnętrzne. Życie duchowe dziecka porzuconego warunkuje jego przeszłość. Jest także ono uwarunkowane przeżyciami psychicznymi. Bardzo trudno jest rozgraniczyć doświadczenia psychiczne i duchowe. Postęp duchowy człowieka uzależniony jest ze strony psychicznej od uczuć, a najbardziej od miłości. Im więcej w życiu dziecka było osób kochających, tym większe szanse są na poznanie Boga. Dziecko samo w sobie nie odczuwa potrzeby duchowej. Ból duchowy odczuwa człowiek dorosły, który martwi się, że oddany mu pod opiekę mały człowiek pozostanie bez poznania Boga, czyli bez sensu życia. Dlatego dla mnie nie jest obojętne, czy ktoś dziecku stwarza szansę na poznanie Boga czy też nie. Jakie mechanizmy sprawiają, że dziecko odrzucone ma mniejsze szanse na poznanie Boga? - Bardzo istotnym mechanizmem jest miłość, szczególnie miłość ojcowska. Ponieważ Boga poznajemy osobowo, dziecko z natury ma taką skłonność, że każde zjawisko dopasowuje do swoich doświadczeń. Nie posiadając dostatecznej wiedzy czy umiejętności wyobrażenia sobie dobrego ojcostwa, nie jest w stanie pojąć Bożego Ojcostwa. Stąd jeśli dziecko było bite przez ojca pijaka czy było świadkiem gwałtu na matce, bądź nie poznało ojca, a tylko przygodnych przyjaciół mamy, to jest o tyle uboższe o możliwości przyjęcia i zrozumienia Boga. Jest to ograniczenie bardzo poważne, ponieważ wymagając od takiego dziecka zrozumienia Bożej miłości ojcowskiej, wymagamy od niego abstrakcji lub wzbudzamy w nim złe doświadczenia. Dlatego musimy na tyle naprawić sytuację dziecka, stworzyć mu normalne warunki życia i normalne relacje międzyludzkie, żeby w jego życiu mógł pojawić się Pan Bóg osobowo. Biorąc pod uwagę moje doświadczenie w pracy z dziećmi odrzuconymi uważam, że w placówce wychowawczej jest to raczej niemożliwe. Myślę tu o dzieciach pochodzących z rodzin patologicznych, nie mających możliwości kontaktowania się z rodzicami. Są oczywiście dzieci, których psychika w jakiś dziwny sposób jest odporna na demoralizację, ale to wyjątki.
- Każdy człowiek ma określone potrzeby, także dziecko. Wyraża ono swoją potrzebę, która przez matkę zostaje zaspokojona i w tym momencie następuje usatysfakcjonowanie dziecka aż do momentu kiedy znowu pojawi się nowa. W ten sposób u dziecka wzrasta zaufanie przede wszystkim do matki, ale także do innych bliskich mu osób dorosłych. Jeśli matka nie zbuduje od początku życia dziecka odpowiednich relacji, to tego żadna inna osoba w sposób wystarczający nie uczyni. U dziecka, które przeżywa sytuacje patologiczne, rodzi się poczucie bólu i niespełnienia. Tego typu relacje zaczyna przenosić na inne dorosłe osoby. Według dziecka osoba dorosła jest sprawcą cierpienia. Jest to początek budowania przez dziecko mechanizmów buntu, wpierw przeciwko pojedynczym osobom dorosłym, a później przeciwko całemu społeczeństwu. Jeśli w tym momencie życia dziecka nie potrafi się poprawić jego sytuacji życiowej, to nie ma miejsca także dla Boga. Mały człowiek zaczyna żyć w swoim świecie, do którego nie mają dostępu dorośli. Ten świat rządzi się swoimi prawami, w których na pewno nie ma miłości. Tworzy się subkultura, i spojrzenie na otaczający świat, w którym wszyscy i wszystko traktowane jest przedmiotowo. Ośrodki opiekuńczo-wychowawcze nie są w stanie się temu przeciwstawić. Miłość dziecko może znaleźć tylko w rodzinie. To, które jest pozostawione samemu sobie zaczyna realizować swoją politykę zaspokajania własnych potrzeb. Jeśli w tym momencie zaproponuje mu się Pana Boga to zostanie On również potraktowany instrumentalnie. Kiedy można przerwać ten proces? - Tylko wówczas, kiedy osoby dorosłe wchodzą w kontakt osobowy z dzieckiem. Kiedy ono w ogóle jeszcze nas dopuści do swojego świata. Jednak może się i tak zdarzyć, że jego świat jest dla wszystkich dorosłych zamknięty, czyli dziecko nam już nie zaufa. Problem życia z Bogiem zaczyna coraz częściej dotykać normalne rodziny. Jako ludzie żyjemy zawsze dla kogoś, moja matka była lustrem mojego postępowania, jeśli z jej strony nie było akceptacji to moje działanie nie miało sensu. Jeśli dziecko odrzucone nie miało i nie ma takiego lustra, a my nagle chcemy, aby dla niego tym lustrem był Bóg, jako ten dla którego warto żyć i poświęcić swoje życie, to jak ono ma to zrozumieć i zaakceptować?
- Zapominamy, że nasze życie duchowe wymaga stałej troski i starań. Dla wiarygodności świadectwa w życiu codziennym. Tymczasem coraz częściej gubimy się w otaczającym świecie, w którym wartości duchowe są zakrzykiwane. W naszym kraju jest zauważalny brak troski o biedniejsze grupy społeczeństwa. Powiększa się grupa bezrobotnych, postępuje demoralizacja młodzieży i przybywa nam grupa rodzin niesprawnych do wychowywania dzieci. Jeśli jest tylko możliwość ofiarowywania dziecku rodziny zastępczej czy adopcyjnej, trzeba to uczynić. Chyba niezwykle trudną sprawą jest wzbudzić zainteresowanie życiem wewnętrznym u dziecka, które jest mocno zranione psychicznie i fizycznie? - Nie ma jednolitego postępowania z dziećmi odrzuconymi oprócz tego, że obowiązuje zasada zwyczajnej staranności i świadomości. Nasze działania muszą być mądre i staranne. Jednocześnie musimy znać przeszłość dziecka. Podstawową zasadą jest, aby nie walczyć z uczuciem dziecka do rodzonych rodziców, wręcz odwrotnie to uczucie trzeba umacniać. Nie mamy prawa do oceny jego rodziców. Ja w swoim domu tego nigdy nie czynię. Dziecko bowiem zawsze będzie kochało swoich rodziców, bez względu na krzywdę jaką mu wyrządzili. Ono często balansuje między miłością a nienawiścią do naturalnych rodziców. Uczucie, które my budujemy w stosunku do dziecka nie jest alternatywne, ale równoległe, chodzi o to, by dziecko nie musiało dokonywać wyborów. Uniemożliwiać kontakty z rodzicami naturalnymi, mamy prawo tylko wówczas, gdy są one szkodliwe dla dziecka. Dziecko, które spotyka się z normalnym środowiskiem, w którym nikt go nie okłamuje, po roku lub dwóch w sposób naturalny, wzorując się na rodzicach zastępczych, przejmuje praktyki religijne i styl życia duchowego. Trzeba o jednym zawsze pamiętać, że dziecko wzrośnie na tyle, na ile my w naszym życiu wewnętrznym wzrośniemy. Moich dzieci nie zmuszam do wspólnej modlitwy i rozmów na temat Boga. Uważam, że najlepszą drogą jest własny przykład, a dzieci bardzo bacznie nas obserwują. Wspomniał Pan, że tragiczne przeżycie jakim była śmierć Moniki - jednej z córek zastępczych, zrodziło w rodzinie niezwykłe owoce. - To prawda, Monika, dla której nie było ratunku umierała w domu. Jej odchodzenie, spokojne, świadome i pełne ufności w oczekiwaniu na spotkanie z Chrystusem stało się dla wszystkich moich dzieci niezwykłym doświadczeniem. Jej ciężka choroba otworzyła dzieciom serca, u niektórych spowodowała pewnego rodzaju bunt, który zakończył się odkryciem potrzeby prowadzenia życia wewnętrznego. Właściwie trudno wyrazić słowami jak wiele to ciężkie doświadczenie przyniosło naszej rodzinie niezwykłych i pięknych owoców - zwłaszcza w sferze duchowej.
Rozmawiała JADWIGA KNIE-GÓRNA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |