Trzeba wierzyć, żeby widziećPośpiech pożera nam czas, duszę i... przyjaciół. Dlaczego? Bo czyni nas nieuważnymi, rozgorączkowanymi, obojętnymi, a więc byle jakimi w przeżywaniu, a nawet w widzeniu spraw i ludzi naprawdę dla nas ważnych i potrzebnych choćby przez to, że oni nas potrzebują. Uważne skupienie, czas na zatrzymanie się, rozmowę były dotąd domeną dzieci. To one, lepiej niż dorośli, potrafiły się dziwić, pytać, przejmować się czyimś bólem, odmiennością, zagadkowością. Jest to, w jakiś sposób, przedproże wiary, czyli widzenia więcej, nawet tego, co niewidzialne. Dlatego dzieciom łatwiej wierzyć w baśń czy w cud. Widzenie w człowieku czegoś więcej niż ubiór czy ciało to też sprawa uważności i wiary. Bez wiary drugi człowiek jest tylko członkiem stada, konkurentem, stronnikiem, przeciwnikiem, ale nie bliźnim. W pośpiechu bliźnich się omija, potrąca, rani, opuszcza i nie zauważa w nich czegoś Jezusowego, oczekującego, pełnego nadziei. Chorujemy na to prawie wszyscy. Dzieci też zaczynają być podobne do nas. A w większości z nich można by rozbudzić, rozpoznać, rozwinąć... dobrego Samarytanina, którego stać na współczucie, pomoc, odruch człowieczy. I to nie tylko wobec tych, którzy są wskazywani przez media, ale wobec tych, którzy są bardzo blisko, może wręcz w rodzinnym domu. My się spieszymy i obojętniejemy na różne biedy bliźnich, a dzieci mogą dość szybko zobojętnieć, żeby potem już się spieszyć, tracąc czas, duszę i przyjaciół, choć będą ich potrzebować coraz bardziej. Tylko rozpoznanie w drugim czegoś Bożego może doprowadzić do spotkania bliźnich wcześniej, nim zacznie się ich potrzebować w osamotnieniu, w szpitalu, w hospicjum.br. Tadeusz Ruciński
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |