Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Sztuka miłosierdzia

     Jak co roku, odwiecznym zwyczajem w tak bardzo sprzyjającej opłakiwaniu porze jesiennej, udajemy się na cmentarze, aby pamięcią połączyć się z najbliższymi, którzy wcześniej odeszli na błogosławione łąki wieczności. Czujemy z nimi więź, może jeszcze silniejszą niż za życia; z bólem wspominamy chwile, w których zbyt mało poświęcaliśmy im uwagi i serca; czujemy ból osamotnienia tak bardzo człowieczy, tak bardzo dotkliwy, kiedy nie potrafimy wznieść się ponad powszednie rozumienie czasu i sensu doczesnego życia.

     Chwile wzruszeń, których doznajemy w obcowaniu ze Zmarłymi, najwyraźniej przeczą twardości sumień i skamieniałości uczuć, o jakie łatwo nas posądzić, idących przez życie jak wygłodniałe konie za obrokiem, z klapami na oczach, niewiele widzący, co się dzieje obok nas, albo w ogóle na to obojętni.

     Dotyczy to spraw przede wszystkim materialnych, ale przecież nie tylko. Bywamy obojętni na ludzką biedę, na fizyczne cierpienia, ale także na cierpienia duchowe, na ludzkie zagubienie i na ukrywane jak wstydliwa zadra wyrzuty sumienia.

     Tak się złożyło, że dni pamięci o Zmarłych zaznaczyły się silnym akcentem rocznicy męczeńskiej śmierci Kapłana Solidarności ks. Jerzego Popiełuszki. Rocznica ta unaocznia nam ohydę tortur, jakie stosowano wobec świątobliwego kapłana, owe narzędzia zbrodni, sznury, druty, kajdany, kamienie, którymi obciążono ciało zatorturowanego przed zatopieniem. I to za sprawą ludzi - jak w czasach Hitlera i Stalina - ludziom gotowano nieludzki los. Zbrodniarze chronieni byli przez zbrodniarzy, którzy nie byli przeciw zbrodni, a przeciw jej ujawnieniu.

     To jeden tylko, choć tak wstrząsający przypadek. Ofiarami zbrodniczych ustrojów padały jednak tysiące i setki tysięcy ludzi, padały miliony. Na leśnych cmentarzach w Piaśnicy, w Szpęgawsku, na nieodkrytych dotąd miejscach zbrodni, bez krzyża, bez jakiegokolwiek znaku, który by nam pomógł pochylić się nad Zmarłym - wszędzie polska ziemia nasiąkała krwią i łzami, zacichła od stłumionego krzyku boleści i rozpaczy.

     Tak się złożyło, że w tych samych dniach,w których myśli nasze kierowaliśmy ku Zmarłym, Sejm debatował nad tzw. ustawą dekomunizacyj- ną. Część parlamentarzystów pragnęła uporządkować moralną sytuację społeczną uspokoić naturalne poczucie sprawiedliwości i odsunąć czasowo od władzy tych, którzy w zbrodniczych ustrojach uczestniczyli w jej poczynaniach. Inna część parlamentarzystów z zajadłością z jaką niektóre gatunki bronią własnej skóry, odsądziła ich od czci i wiary, oskarżyła o wystąpienie przeciw demokracji, przeciw równości praw, używając argumentów gorejących czapek.

     Odezwały się - na szczęście! - i głosy sprawiedliwych, przeczące pokrętnej i podstępnej argumentacji zaślepionych. Świadczy o tym reakcja na artykuł Barbary Labudy, świadczą wyznania niektórych bardzo aktywnych polityków, którzy pojęli, jaką hańbą okrywał ich fakt, że nosili taką samą legitymację jak mordercy ks. Popiełuszki i ich mocodawcy. Dekomunizacja ustroju nie jest dekomunizacją sumień. Powinna jednak doprowadzić do przekonania, że "kto był przez 40 lat komunistą nie może w jedną noc stać się socjaldemokratą". Z sejmowej trybuny padł więc apel o "autentyczne rozliczenie się z przeszłością", bo nie wystarcza powiedzieć "przepraszam" i dalej trzymać się karmiącego żłobu władzy.

     Gdzież więc tkwią te "szkielety nierozliczonej przeszłości"? Z potoku niepogłębionego gadactwa publicystów na światło dzienne nie wychodzi sprawa z należną jasnością. A przecież sumienie jest mędrsze od rozsądku. I na szczęście - miłosierdzie jest cenniejsze od wyczekiwania zadośćuczynienia. Dekomunizacja, przeciw której zerwała się taka burza protestów ze strony dawnych konsumentów władzy, nie jest przecież formą dintojry, jakimś zakamuflowanym pragnieniem rewanżu. Przeczyłoby to poczuciu człowieczej godności. Żądając jednak od ludzi zdolności do pokuty, mamy prawo oczekiwać, że z równą mądrością uznają okazaną przez pokrzywdzonych sztukę miłosierdzia. Tylko w ten sposób będziemy mogli odkryć społeczną równość i braterstwo w rodzinie człowieczej.

Paweł Dzianisz
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 24/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej