Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Szerokie, nie puste pole

     Jak grzyby po deszczu rodzą się uczelnie dziennikarskie, już to na szczeblu akademickim, już to podyplomowym, a nie na końcu przecież na szczeblu średnim, pomaturalnym. Maluczko, a ktoś będzie chciał zrealizować ideę szkolenia przedszkolnych maluchów do pełnienia redaktorskich funkcji w jakimś przedszkolnym pisemku. Powiedziane bez ironii, bo wystarczy tylko trochę odwagi i zdolność wyrażania myśli przez rysunek.

     Oczywiście szkoły dziennikarskie (a pewnie wypadałoby powiedzieć: studia) powstają tyleż z podstaw komercyjnych, co pod naporem garnących się do zawodu młodych ludzi, niebacznych na całkowicie zajęty rynek pracy, na konieczność nad wyraz długiej aplikacji, wyczekiwania na wolne miejsce, na etacik, lub nawet jedną piątą etaciku, na zwolnienie kogoś po niefortunnym przypadku. I wciąż trzeba być lepszym od innych, wciąż wywąchiwać lepsze i bardziej sensacyjne informacje dla niezaspokojonych nigdy człowieczych pragnień igrzysk. Czy w takiej sytuacji można spokojnie bytować? Budować przyszłość nie tylko w wymiarze społecznym, ale także prywatnym?

     Wiek XX, który nazywany bywał niekiedy także "wiekiem czwartej władzy", odchodzi niespokojnie w przeszłość. Prasa, która była źródłem tej opinii, zmuszona jest walczyć wszystkimi dostępnymi środkami z przerażająco szybko dorastającą "piątą władzą", sięgającą już nie po partnerstwo we władzy, ale po jedyne, absolutne jej posiadanie. Jakże więc nie troszczyć się o charakter mass-mediów, wszystkich w tę rubrykę z różną siłą przebicia wprowadzonych elementów masowych środków przekazu? Telewizji, gazet, magazynów, plakatów, filmów, płyt gramofonowych, laserofonów, wideoma- gnetofonów? Zważywszy na ideologiczną rozmaitość tradycji szkół dziennikarskich, jak nie troszczyć się o zakres serwowanej tam wiedzy?

     Można oczywiście nauczyć doskonałej znajomości techniki dziennikarskiej, warsztatowej perfekcyjności, tak wielce cenionej w dobie, kiedy odrzucono już pióra na rzecz komputera. Co jednak począć z talentem, z poczuciem odpowiedzialności, z sumieniem? Czy także w tych dziedzinach i przede wszystkim w tych dziedzinach kształceni bywają adepci szkół dziennikarskich? Czy walka o miejsce na rynku pracy (zadziwiająca, bo ani to dziś zawód lukratywny, ani bezpieczny, ani cieszący się szacunkiem) nie przekształci ich w podatnych na manipulacje i wszystkie inne pułapki janczarów posłusznych wydawcom, redaktorom, no i przede wszystkim politykom.

     Etyka dziennikarska we współczesnych warunkach - to obszar jakby unikany w profesjonalnych rozważaniach owej "piątej władzy", kiedy w jej szeregi - na zasadzie bezinteresownego szkodnika - może się wedrzeć właściwie każdy. Co ludzkość może uczynić, aby przeciwstawić się takiej wolności?

     Z okazji XXXIII Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu Ojciec Święty wystąpił z orędziem, w którym stwierdza m. in.: "Gwałtowny rozwój techniki informacyjnej w ostatnim okresie sprawia, że możliwości porozumiewania się jednostek i grup z wszystkich części świata są większe niż kiedykolwiek. Paradoksalnie jednak te same czynniki, które mogą prowadzić do lepszego porozumienia, mogą też pogłębiać egoizm i wyobcowanie. Tak więc nasza epoka niesie z sobą zarówno zagrożenia jak i obietnice. Żaden człowiek dobrej woli nie chce, aby zagrożenia okazały się silniejsze i pomnożyły jeszcze ludzkie cierpienia - zwłaszcza u kresu stulecia i tysiąclecia, które zaznały już niezmiernych cierpień. Patrzmy raczej z wielką nadzieją na nowe tysiąclecie ufając, że zarówno w Kościele, jak i w środkach przekazu znajdą się ludzie przygotowani do współpracy, która sprawi, że obietnica okaże się silniejsza niż zagrożenie, a porozumienie przezwycięży alienację. Dzięki temu środki społecznego przekazu będą w coraz większej mierze przyjaznym towarzyszem drogi wszystkich ludzi, dostarczając im wiadomości wzmocnionych mądrością i rozrywek wzbogaconych radością. Dzięki temu powstanie też świat, w którym Kościół i środki przekazu będą mogły współpracować dla dobra ludzkości. Jest to konieczne, jeżeli potęga środków przekazu nie ma być niszczycielską siłą, ale twórczą miłością - odblaskiem miłości Boga, "Ojca wszystkich, który (jest i działa) ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich" (por. Ef 4,6).

     Jak banał zabrzmieć może stwierdzenie, że to społeczeństwo wymusza duchowy, intelektualny i moralny poziom środków przekazu, jeśli tylko potrafi się oprzeć ich złudnej przemocy w schlebianiu kuszącej łatwiźnie życiowej i łatwiejszemu do obrazowania Złu.

     Uroczyście otwarta nie tak dawno nowa wersja watykańskich internetowych stron www, czynnych całą dobę i obsługiwanych przez trzy potężne komputery o imionach Michał, Rafał i Gabriel, poddają się opiece i świętemu natchnieniu tych trzech archaniołów głoszących chwałę Pana. Internetowe www jest skrótem angielskich słów World Wide Web (w wolnym przekładzie: rozległa tkanka światowa), co dla jedności inicjałów przyjmuje się w polskim często jako - Wszechnica Wiedzy Wszelakiej. Jeśli nawet, to musimy umieć z niej według papieskiej nauki korzystać, aby ludzkość nie wpadła w czarną dziurę rozpaczy i beznadziei.

Paweł Dzianisz
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 22/1999


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej