Mówię ci jak brat - nie bierz ze sobą słuchawek na wakacjeMówię, ale Ty - niby słuchając - nie słyszysz mnie, bo słuchawki nazbyt przywarły Ci do uszu. To, co mówię, słyszysz jak odległy szept, bo bliższy Twoich uszu, myśli i uczuć jest krzyk kogoś, kto chce zagłuszyć inne głosy, a Ciebie przekonać, że jedyną rzeczywistością jest to, o czym on tak krzyczy: jego pogarda i wstręt do świata; jego deptanie wielkości i śwętości; jego uciekanie w iluzje i omamy; jego zafascynowanie złem, brzydotą i śmiercią.Gdybym chciał Ci opowiadać o koncertach świerszczy czy wokalizach słowików, o muzyce strumyka lub wiatru w trawie - to byłoby to niemożliwe, bo nie mógłbym o tym krzyczeć, by przekrzyczeć muzykę naśladującą kakofonię i dysonanse miast- molochów. A może dla takich dźwięków nie odnalazłbym już miejsca w Twojej duszy traktowanej przez nieustanny "przemarsz" decybeli? Gdybym chciał Ci szeptem dać znać o miłości, która jest nieśmiałym wzruszeniem, grającą na strunie światła tęsknotą, modlitwą zasłuchaną w noc - to zatrzymałbym się bezradny przed czymś, co brzmiałoby w Twoich słuchawkach, jak krzyk czy śpiew kibiców na cześć orgazmu, orgii czy popędu, co chce zasiewać, lecz nie rodzić... Gdybym chciał się z Tobą podzielić jak chlebem Słowem Syna Człowieczego, który uciszał burze, lecz nie gasił ledwie tlącego się płomyka; gdybym chciał z Tobą nad tym Słowem zamilknąć i w ciszy wyprowadzać z niego prawdę o przyjaźni, o sensie, o szczęściu, co nie jest rozkoszą, o człowieku, który tak mały jest wśród gwiazd, a tak wielki wobec nieba - to może byłbym jak jeden z Jego apostołów, stojący wśród tłumu wrzeszczącego: "ukrzyżuj Go!", choć tłum ten jeszcze kilka tygodni przedtem jadł chleb z Jego rąk i karmił serca Nadzieją, którą On przyniósł jako Dobrą Nowinę o Bogu i o Człowieku... Bo tak już jest, że tłum trzeba najpierw ogłuszyć, żeby potem dyktować mu to, co ma krzyczeć, kim pogardzać, a przed kim padać na twarz i na duszę. I dlatego pytam już trochę głośniej: Czemu tak dajesz się ogłuszać? Czemu dajesz się odciąć, odgrodzić od wielu głosów cichszych lecz prawdziwych (bo prawda może pozwolić sobie na milczenie - kłamstwo musi ją cały czas zakrzykiwać)? Czemu ogłuchłeś już nawet na to, co jest szeptem Twojej własnej duszy, a pozwalasz, by panoszył się tam, napełniał swoją rozkrzyczaną rozpaczą i czarnowidztwem ktoś, kto Cię przecież nie kocha, bo niszczy w Tobie to, co można byłoby pokochać? Proszę Cię więc jak brat - nie bierz ze sobą pudła z kasetami, walkmana i słuchawek na wakacje, w góry, nad morze, nad jeziora, bo czas wystawić głowę z tego koła obłędu, a dopuścić do uszu głosy i dźwięki RZECZYWISTOŚCI, zanim całkiem na nią ogłuchniesz! brat Tadeusz
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |