Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

O treść moralną wolności

[...] Czy zastanawiamy się, jaka ma być ta upragniona wolność? Czy sądzimy, że usunięcie różnego rodzaju przymusów i ograniczeń będzie równoznaczne z osiągnięciem stanu, który nas w pełni usatysfakcjonuje?

Dominujące pragnienie wolności od czegoś to przejaw świadomości niewolniczej. Człowiek, który się wyzwala wewnętrznie, otwiera się na prawdę, dobro i piękno dostrzegane wokoło, stara się być wolnym ku czemuś. Ta pozytywna treść wolności ujawnia się najwyraźniej w kontakcie z drugą osobą, kiedy pojawia się miłość. Człowiek przekracza wówczas siebie wychodząc ku drugiej osobie, staje się nieustannie kimś bogatszym, będąc jednocześnie darem i obdarowanym. Pełną wolność i zarazem spełnienie siebie osiągamy w zjednoczeniu z Bogiem w miłości.

Skoro tak ma się rzecz z wolnością człowieka, można zrozumieć paradoks, jakim wydaje się stan ducha Waleriana Łukasińskiego, który w tajnym lochu Szlisselburga, odcięty przez dziesiątki lat od kontaktu o ludzkim charakterze, wspomina, jak starał się okazać życzliwość pilnującym go żołnierzom. Ilu spacerujących swobodnie ulicami naszych miast osiąga ten stopień wolności wewnętrznej?

W płaszczyźnie społecznej obowiązują analogiczne prawa. Bo czyż trzeba dowodzić, że Ojczyzna jest przede wszystkim bytem duchowym, moralnym, jest wartością dla nas i jednocześnie zadaniem. To dzięki duchowej rzeczywistości Ojczyzna istnieje, rozwija się, potężnieje mimo wszelkie ograniczenia zewnętrzne i wewnętrzne. Kultura, stanowiąca niszę ekologiczną, dzięki której możliwe jest włączanie się jednostek w życie duchowe narodu, czasem paradoksalnie rozkwita w warunkach niewoli politycznej, o ile tworzący ją są wolni wewnętrznie. Dlatego narodowym wieszczom epoki romantyzmu udało się w miejsce nieobecności politycznej narodu w Europie wywołać erupcję ducha Polaków. Niestety, rzeczywistości duchowej nie są w stanie tworzyć umysły zniewolone.

Gdyby naród żył jedynie w kręgu doczesnych spraw, to czekałaby go zagłada, bo łatwo go wówczas zniewolić, Ale w ciągu kilku ostatnich lat w narodzie polskim daje o sobie znać - i to z dużą siłą - kultura. Twórcy wracają do źródeł, odkrywają korzenie, bez których ich dzieła są paplaniną, zamiast stanowić duchowy pokarm narodu.

Nie przypadkowe ani koniunkturalne jest zbliżenie kiedyś rzekomo przeciwstawnych sobie: świata kultury i Kościoła. Kto tworzy w dziedzinie ducha, poniekąd zawodowo czuć powinien, gdzie źródło wody żywej. Dlatego tygodnie kultury chrześcijańskiej, kiedyś skromne, stają się już miesiącami.

Czy w dziedzinie ducha odnieśliśmy naprawdę zwycięstwo, czy już żadne zadania nie stoją przed nami? Maurycy Mochnacki, analizując przyczyny klęsk powstań polskich, pisze: "We wszelkim bohaterskim przedsięwzięciu naszym byliśmy na kształt kunsztownego ognia, co od jednego razu strzeli w górę jasnym strumieniem i - w dymach gaśnie...".

Jesteśmy skorzy do pompy i odświętnych emocji, do spraw wielkich, czynów szalonych, i nie chcemy wiedzieć, że moralną treść wolności buduje się przede wszystkim mozolnym trudem dnia codziennego. Typowy słomiany ogień. A później, gdy marzenia pokoleń stają się rzeczywistością i przychodzi wolność, zdarza się nam strzelanie do własnych prezydentów, prześladowanie braci z I Rzeczypospolitej, bo są innej narodowości, toczymy walkę o małe, płaskie interesy sekciarskiej jakiejś organizacji kosztem dobra wspólnego, rozsadza nas egoizm posiadaczy zamykających oczy na nędzę ubogich, niszczymy życie w łonie matki, rozpijamy całe rodziny i młode pokolenie.

Jest zrozumiałe, że chcemy być gospodarzami we własnym domu, pragniemy sami decydować o swoim losie. Ale czy zniknięcie przymusu wystarczy, by wypełnić treścią słowo wolność? Budujemy więc wolność już dziś, niezależnie od zewnętrznych warunków, jeżeli:

- w życiu indywidualnym pracujemy systematycznie nad sobą; pozbywszy się wad, pielęgnujemy cnoty; wzrastamy w mądrości, roztropności, sprawiedliwości, wstrzemięźliwości, męstwie; pogłębiamy wiarę, nadzieję i miłość; w zrodzeniu potomstwa kierujemy się roztropnością, ale i wielkodusznością, co czasem wymaga takiego zawierzenia Bogu, jak zawierzyła Święta Rodzina w Noc Betlejemską, gdy zabrakło dachu nad głową; otwieramy serce dla każdego naszego dziecka, choćby było jeszcze zupełnie maleńkie; nasze dzieci umiemy wychować na dojrzałych i odpowiedzialnych ludzi, a dobra, którego pragniemy dla nich, nie ograniczamy do spraw tego świata, bo chcemy współdziałać z łaską Bożą, gdy Bóg zechce powołać nasze dziecko do specjalnej swojej służby, aby stało się naczyniem pełnym ducha Bożego i zarazem naczyniem, w którym w sposób szczególny uobecnia się życie duchowe narodu;

- w życiu społecznym, gdy nasza praca staje się niezastąpionym wkładem do wspólnego dobra, promieniujemy na otoczenie zdolnością do niezależnego myślenia i działania w prawdzie oraz przyczyniamy się do tworzenia organicznej więzi społecznej dla wspólnego budowania takiego społeczeństwa, jakie chcielibyśmy widzieć w wolnej Ojczyźnie. Nie zaproponowałem tu nic nowego. Tak rozumianą wolność Kościół głosi od dwóch tysiącleci i takie wskazuje drogi do jej realizacji.

Każde dzieło indywidualne czy zbiorowe jest tylko wtedy wartościowe, kiedy buduje w głąb.

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej