Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Co znaczy "być sobą"?

Udział biorą współtworzący pismo:
Alina Petrowa-Wasilewicz, językoznawca, młoda matka trójki dzieci;
Beata Jóźwiak, historyk, niedawno ukończyła KUL, pracuje nad doktoratem, wychoduje dwójkę małych dzieci;
Jacek Kotela, nauczyciel i grafik, z zamiłowania harcerz;
Rafał Matyja, student historii Uniwersytetu Warszawskiego, szef Ligi Akademickiej;
Jarosław Buchholz i Wojciech Jaszczuk, alumni Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Ołtarzewie;
oraz Wiesława Lewandowska-Łopuszyńska, dziennikarka, odpowiedzialna za kształt pisma "Być sobą".

Próbujemy odpowiedzieć na pytania: co znaczy "być sobą", czy łatwo "być sobą", jak "być sobą" i dlaczego taki właśnie tytuł wybraliśmy dla naszego miesięcznika.

Alina: Młody człowiek jeszcze na razie nie wie kim jest. Jest to czas poszukiwania, czas zastanawiania się i formowania osobowości. Czas, w którym trzeba zrozumieć kim się jest, jakimi darami się dysponuje, jakimi predyspozycjami. Dla ludzi wierzących znalezienie odpowiedzi na to, kim ja jestem, łączy się z drugim pytaniem: kim Bóg chciałby, abym się stał. I to znaczy naprawdę być sobą. Oczywiście tytuł ten może być interpretowany opacznie, że jestem sobą razem z moimi wszystkimi wadami, słabościami - kiedy chodzi tu o coś innego: najpełniej człowiek jest sobą wtedy, kiedy odkrywa plan Boga w stosunku do siebie. I cały ten miesięcznik - dobrze by było, aby pomógł Czytelnikowi odkrywać ów zamysł Pana Boga na jego życie. Z całą pewnością przecież Bóg nie chce, aby ludzie byli źli, podli, podstępni, żeby byli złodziejami, oszustami itd. Chce natomiast, żeby byli jakąś pełnią i... co tu dużo mówić, jesteśmy powołani do świętości. Jest mowa o tym w adhortacji apostolskiej i nawet my, świeccy, już mamy pełne prawo do tego, żeby pamiętać o tym, i żeby tego pragnąć w pełni świadomie. Nie są to fanaberie jakichś pobożnych dewotek, a po prostu powołanie każdego człowieka. Chodzi o to, aby odnaleźć to swoje miejsce w świecie i swoją pełnię.

Wiesia: Czy człowiek zły jest sobą?

Alina: Nie. To jest człowiek, który nie jest na swoim miejscu. To pewne.

Jarek: Sparafrazuję może Tomasza Mertona, który ładnie kiedyś powiedział, że drzewo jest dobre dlatego, bo rośnie w tym miejscu, gdzie umieścił je Stwórca. Napisał jeszcze w "Posiewie kontemplacji", że być świętym to nic innego, jak być sobą właśnie. Jest to bardzo trafne określenie. Gdy się ludzie zastanawiają nad tym, kim są, albo kim być powinni, czy jacy być powinni, to przecież nigdy nie szukają negatywnego obrazu siebie. Zastanawiają się raczej nad tym, co jest do rozwinięcia, co w nich samych jest dobrego.

Druga sprawa to ta, że człowiek zły nie tylko nie jest sobą. Człowiek poplątany nie chce znać prawdy o sobie.

Rafał: Spróbowałbym na to spojrzeć jeszcze od strony nacisku, jaki na człowieka wywiera kultura masowa. Myślę, że jednostka jeszcze nigdy nie była poddana tak silnej presji tejże zuniformizowanej kultury. W tym momencie bycie sobą oznacza często obronę samych podstaw człowieczeństwa. Dla niektórych fundamentem tym są wartości religijne, a kultura masowa jakby ich trochę pozbawiła. Dawniej człowiek żył we wspólnocie, gdzie jego osobowość się liczyła, natomiast w tej chwili czuje się "nieważny" i pozbawiony swej odrębności. Wezwanie do bycia sobą jest ważne nie tylko dla młodych. Ono jest ważne dla wszystkich.

Wojtek: Dla mnie bycie sobą jest jakąś płaszczyzną spotkania. Jeżeli dwie osoby pragną ze sobą podyskutować to muszą to czynić w prawdzie, a bycie sobą to właśnie bycie prawdziwym. Często nie potrafimy się między sobą dogadać, bo poruszamy się jakby po różnych płaszczyznach. A taką płaszczyzną spotkania mogłaby być właśnie wspólna chęć bycia sobą. Łatwiej byłoby się wtedy porozumieć.

Beata: Chciałabym zacytować wypowiedź Boecjusza dotyczącą świadomości siebie: "U innych żywych stworzeń nieznajomość siebie jest naturą, u człowieka jest występkiem". Wydaje mi się, że dążenie do świadomości samego siebie jest bardzo istotną rzeczą. Kim jestem? Co mogę zrobić? Jakie są moje możliwości? Odpowiedzialność za swoje czyny i myśli jest bardzo ważna. Gdy patrzę na ludzi marginesu, np. narkomanów, to wydaje mi się, że żyją oni siłą bezwładu, poza świadomością. Taki człowiek nie zastanawia się. Gdyby zadać mu kilka pytań, tak "podrążyć" i metodą Sokratesa stawiać mu pytania bez przerwy: dlaczego tak działasz? co myślisz? dlaczego tak myślisz?, to nierzadko taki człowiek miałby problemy. Człowiek, który potrafi powiedzieć co robi, jakie ma plany w stosunku do siebie i innych, moim zdaniem, ma świadomość siebie. Ale jest to związane z nieustannym badaniem swoich możliwości, sprawdzaniem się w różnych sytuacjach, bo nie jest prawdą, że wymyślę, wydumam samą siebie i taką będę. Życie stawia bez przerwy na naszej drodze przeszkody, problemy - najczęściej natury moralnej, z którymi nieustannie trzeba się borykać. Nierzadko jest to sprawa wyborów nie tylko między dobrem a złem, ale także pomiędzy równorzędnymi wartościami. W praktyce jest to rzecz bardzo trudna i wydaje mi się, że być sobą znaczy być człowiekiem przez duże "C". Bo żyć każdy potrafi. Dbać o swój własny byt, o to, żeby było co jeść, gdzie się położyć. No, ale nierzadko działa tutaj prawo dżungli: ja jestem najważniejszy, mnie się należy. A zadawać sobie pytania: jak działać? co zrobić z sobą? - a szczególnie - co zrobić dla innych ludzi? Jest szczególnie istotne i do tego potrzebna jest refleksja. Wydaje mi się, że właśnie pod tym wszystkim, pod tą samoświadomością, odpowiedzialnością za siebie i za innych kryje się to bycie sobą.

Jacek: Mnie się wydaje, że pismo to powinno zrealizować jeszcze jedną rzecz. Mianowicie przez bardzo długi czas młodzież była poddawana swego rodzaju tresurze, jednostka była niczym. I mimo że ta młodzież się opierała, mimo iż walczyła, generalnie rzecz biorąc w tej młodzieżowej społeczności został wyrobiony pewien nawyk. Za to, że jesteś sobą, za to, że starasz się myśleć, konstruować swoją osobowość w sposób indywidualny, za to, że starasz się poszukiwać prawdy, dociekać tego co dobre, zostajesz ukarany. Niekarane były tylko i wyłącznie postawy konformistyczne, takie, które w żaden sposób nie kontestowały niczego, które mówiły, że należy się godzić ze wszystkim, nie wychodzić ponad średnią, godzić się na drobne świństwa, nawet czasami donosić. Sam znam przypadek, który niedawno zdarzył się w trzeciej klasie pewnej warszawskiej podstawówki gdzie nauczycielka "ustawiała" sobie donosiciela. Musimy też i tym ludziom pomagać w odnajdywaniu na nowo samego siebie. Trzeba budować jednostkę, aby umiała wybierać wartości nie dlatego, że są łatwe, wygodne i dają bezpośrednie korzyści. Człowiek powinien nauczyć się, że za cenę narzucenia sobie w tej chwili pewnych wyrzeczeń, nawet za cenę cierpienia w gruncie rzeczy buduje siebie i zabezpiecza swoją wolność na dorosłe życie. Bo cóż z tego, że w tej chwili godzimy się na to, że np. będziemy pić na prywatkach tak jak inni, "no bo wszyscy piją", czy będziemy palić tak jak nasi koledzy, czy też robić inne rzeczy, które się powszechnie robi, łącznie z drobnymi świństwekami, zrezygnujemy z pracy nad sobą. To jest "wyzwolenie". Oczywiście, to wyjście jest bardzo nęcące, ponieważ czas młodości jest wspaniały i domaga się tej wolności. Tylko, że potem płaci się za to straszną cenę. Dotychczas postawa ta była aprobowana w jakiś sposób przez cały system, bo tak jest łatwiej. Potem łatwiej można było mieć niewolników-ludzie dorośli mniej wiedzieli, mniej umieli, byli bardziej skłonni do drobnych ustępstw. Dlatego tak ważne jest tworzenie swego rodzaju przewodnika: jak to robić, żeby się wyzwalać z tych konformizmów.

Wiesia: Czy zatem mamy ambicję być takim przewodnikiem?

Jacek: No tak, myślę że w jakimś stopniu powinniśmy mówić również o tym, jak... nie bać się być sobą. To jest trudne, bo jest bolesne. Ta postawa jest bardzo niemodna, ale jest jedyną drogą. Wszyscy domagają się już, natychmiast: "chcę, muszę, trzeba mieć". A mnie się wydaje, że powinniśmy pokazywać na przykład postawy ludzi, którzy umieli czekać pomimo trudności i uzyskali w ten sposób to "coś" właśnie.

Wiesia: Czy nie boimy się właśnie tego, że będziemy niepopularni, może nielubiani, może... wyśmiani? Czy gotowi jesteśmy zapłacić taką cenę?

Jarek: No, jeżeli będziemy popularni, to właśnie musimy zrezygnować z bycia sobą.

Wiesia: A czy to się wyklucza? Słuchajcie, czy aż tak źle oceniamy nasze młode społeczeństwo?

Alina: Nie. Myślę, że drzemią w nim głębokie, ogromne potrzeby autorytetu. Pragną tego, aby ktoś pochylił się nad nimi i nazwał ich po imieniu, i zajął się, i rozmawiał. Są wtedy ogromnie wdzięczni. Potwierdzają to moi koledzy - nauczyciele akademiccy i licealni - z którymi rozmawiałam. Co do masowości to najwygodniej jest wepchnąć ludzi w jakiś tam korytarz, bo wtedy są łatwiejsi w zarządzaniu, a gospodarka planowa może się lepiej udać. A ci, którzy chcą być inni, stwarzają więcej problemów pedagogom, ponieważ właśnie im trzeba poświęcić więcej czasu. Łatwiej jest tak, aby wszystko leciało.

Wiesia: Czy zatem chcemy więc oprowadzać Czytelników po tej trudniejszej stronie życia? Chyba tak. Choć przecież nie chodzi nam o narzekanie, z którego jak uczą doświadczenia innych, niewiele wynika. Może raczej tak: nie chcemy unikać trudności i mówić tylko o rzeczach łatwych i przyjemnych. Wiąże się z tym ryzyko, iż wielu młodych nie zechce wziąć do ręki naszego pisma. Szkoda. Choć jeśli uda nam się kogoś, kto żył "po wierzchu", nakłonić do chwili zastanowienia, to będzie to, o co nam chodzi. Z drugiej jednak strony, trzeba też wiedzieć i cieszyć się z tego, że chcą nas czytać przede wszystkim ci, którzy lubią nie tylko łatwe, kolorowe video...

Alina: Nie zrobimy tego naszym młodym przyjaciołom, że powiemy, iż ma być łatwo, przyjemnie i "fajnie". Nie, nic podobnego. Tu trzeba powiedzieć szczerze: nastaw się na to, że będzie trudno, że będziesz cierpiał. Przypomnę może słowa Pana Jezusa o brzemieniu i o jarzmie, że "brzemię jest lekkie a jarzmo słodkie". Nie ma się czego bać. Człowiek staje się w ogóle chrześcijaninem, gdy zaczynają się trudne wybory. To jest pewne: chrześcijaństwo składa się z trudnych wyborów.

Jacek: Może po laicku poprę Alinę. Przez długi czas prowadziłem drużynę harcerską i, wbrew złudzeniu, moi harcerze wcale nie lubili takich łatwych rzeczy. To, co było trudne, co często wiązało się z wysiłkiem - wciągało.

Owszem, to musiało być atrakcyjne, ale często właśnie przez to, że wymagało jakiegoś przezwyciężania się, sprawdzania. Natomiast tam, gdzie dostawali "gotowe" - nie szło, kulało. Rzeczy, które przychodziły łatwo nie były szanowane. Pamiętam jak zrobili tratwę - była ich ukochanym dzieckiem. Kiedy natomiast dostali w nagrodę kajak, nie bardzo kto się nim chciał zajmować. I to taka błaha niby sprawa.

Wiesia: Czyli róbmy sobie mozolnie tę tratwę...

Alina: Oczywiście panuje zasada przyjemnościowa. Ona jest lansowana wszędzie. Człowiek nie ma cierpieć, ma być szczęśliwy. Jest to głęboko fałszywa koncepcja człowieka. Człowiek, tak czy inaczej, cierpi. A zawsze mi się wydaje, że cierpi mniej, jeżeli weźmie krzyż, który mu Bóg daje, niż wtedy, gdy tego krzyża nie przyjmie - znajduje wtedy potrójny krzyż. Tak to widzę: odmowa krzyża, który daje Bóg jest fatalna. Mamy natomiast Tego, który stoi za trudnymi wyborami, no, po prostu, Pana Jezusa, który jest gwarantem pomocy. Nie mówmy rzeczy fałszywych, że będzie łatwo: On obiecywał rzeczy trudne, kamieniste ścieżki i wąskie przejścia.

Beata: Chciałam nawiązać do tej wypowiedzi. Nie do końca zgadzam się z tym, że należy iść trudniejszą drogą, nastawiać się na cierpiętnictwo. To ma być również radość: z życia, z tego, że jestem człowiekiem wolnym, że pozwalają nam na dokonywanie wyborów. Uważam, że wolność to możliwość dokonywania wyborów.

Jarek: A propos bycia sobą i skutków tego. Uważam, że człowiek, który staje w prawdzie, czyli określa siebie, w tym momencie przestaje się bać. Chrystus zresztą to obiecał. Może nie uświadamiamy sobie czasem, ale mamy to sprawdzone, że człowiek, który budzi w innych strach sam boi się najbardziej. I nie ma co się łudzić, że ten, który jest butny i agresywny, i wydaje się, że niczego się nie boi, że ten właśnie jest sobą. Sądzę też, że nie wypada nam mówić starszemu człowiekowi, aby był sobą, ponieważ nie wypada mówić młodemu, żeby był młodym. A jeśli młody nie będzie wiedział kim jest, to... to już potem gdy będzie starszy, stary, tej wartości "bycia sobą" nie da się odratować. Będzie nikim.

Wiesia: Dlatego właśnie pozostajemy przy tytule "Być sobą", a nie tylko "Być młodym". Być sobą - to coś więcej. Jarek: Jest to rzecz najważniejsza, którą trzeba powiedzieć młodemu człowiekowi, bo jeżeli się tego nie zrobi w porę to będzie już za późno. Potem nie zrobi się już nic.

Jacek: Istnieją dwa rodzaje osobowości. Jedni utożsamiają bycie sobą mniemaniem, jakie o sobie mają. My jesteśmy przeciwko takiemu byciu sobą. Niektórzy mają o sobie dobre mniemanie, uważają, że są silni, fajni, no i w ogóle wszystko w porządku. Tymczasem w głębi, gdzieś tam na dnie... Tymczasem już sam fakt, że istnieje w nas potrzeba wiary, immanentna dla psychiki człowieka, nadaje kierunek rozumieniu tego zagadnienia. To nie jest to "być sobą" tak, jak nam się wydaje, ale "być sobą" według myśli Bożej.

Rafał: To znaczy jesteśmy za człowiekiem prawdziwym, a nie wymyślonym.

Wiesia: Pomagajmy być sobą. Tylko tyle. Jak to robić? - pytamy także Was, drodzy Czytelnicy.

OPRAC: KL. PIOTR BIENIEK I KL. SŁAWOMIR PAWŁOWSKI
Pismo "Być Sobą



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

św. Ryszardśw. Ryszard

Modlitwa do św. RyszardaModlitwa do św. Ryszarda

Modlitwa do św. TeodoraModlitwa do św. Teodora

Podziękowanie wiarąPodziękowanie wiarą

Drogowskaz katolika abstynentaDrogowskaz katolika abstynenta

Doniosły wniosek z postępu nauki i technikiDoniosły wniosek z postępu nauki i techniki

Najbardziej popularne

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2023 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej