Kto wie, jacy my będziemy za kilkadziesiąt lat?Każdy wiek ma swoje prawa. To dzieci i wnuki winne być bardziej cierpliwe i wyrozumiałe, aniżeli ich babcia czy dziadek. Kto wie, jacy my będziemy za kilkadziesiąt lat?
To było straszneJedna z parafianek poprosiła mnie o pomoc w umieszczeniu swojej sąsiadki w domu starców. Pani Stanisława miała ponad 90 lat. Koniec życia był dla niej bardzo przykry. Wobec zmian w rodzinie zabrakło miejsca dla babci. Stąd zatroskanie obcych osób, żeby Stasia miała starość i śmierć spokojną. Niestety, zanim podjąłem konkretne kroki, staruszka umarła.Jadąc niedawno kilka godzin pociągiem jednym tchem przeczytałem 83 strony maszynopisu. Otrzymałem go od wspomnianej wyżej parafianki, z prośbą o pomoc w wydaniu tekstu jako książki. Czym był ów fascynujący maszynopis? Pamiętnikiem z obozu w Ravensbruck, autorstwa... pani Stanisławy. W młodości przeczytałem kilka książek mówiących o życiu w obozach koncentracyjnych, ta pozycja potwierdzała jedno: to było straszne! Autorce - dzięki Opatrzności Bożej i ludzkiej życzliwości - udało się przeżyć. Wróciła do Polski jako wdowa (mąż zginął w Oświęcimiu), zajęła się wychowaniem gromadki dzieci. W obozie przeprowadzono na niej eksperymenty medyczne, stąd w 1946 roku przez sześć miesięcy przebywała na leczeniu i rehabilitacji w USA. Mogła tam zostać. Za bardzo jednak kochała dzieci, by zdobyć się na ten krok. Gdy czytałem jej obozowy pamiętnik, co rusz myślałem o jej autorce, której na pewno przed śmiercią przypominał się obóz w Rayensbriick. Stamtąd cudem uniknęła śmierci. Teraz wśród najbliższych nie było dla niej miejsca. Książka której tytułu jeszcze nie znam, ukaże się w tym roku. Już dziś zachęcam do jej przeczytania, nie tylko starsze pokolenie. Skłania bowiem do refleksji, a jednocześnie pozwala prawdziwiej spojrzeć na życie ludzi, którzy przeżyli koszmar. Stary człowiek, może być trudny w miłowaniu, ale ma do tego prawo. Choroby, zaniki pamięci, zniedołężnienie, osamotnienie i inne słabości wieku starczego są sprawą naturalną. Każdy wiek ma swoje prawa. To dzieci i wnuki winne być bardziej cierpliwe i wyrozumiałe, aniżeli ich babcia czy dziadek. Kto wie, jacy my będziemy za kilkadziesiąt lat? Może jeszcze trudniejsi w miłowaniu? Przeżywamy Wielki Post, czas pokuty i nawrócenia. Także zasłuchania się w Słowo Boże, rozmodlenia, czynów miłosierdzia. Czytelnikom tego tekstu proponuję: poszukajmy człowieka starego i chorego, i przez te 40 dni otoczmy go nad wyraz gorącą miłością. Może nie musimy szukać, bo rodzic, babcia czy dziadek są obok, za ścianą. Bardzo wielu z nich przeżyło czasy, o których my wiemy tylko z książek. A były one straszne. Oby już nigdy się nie powtórzyły! Ufam, że pani Stanisława, dziś już nieżyjąca, jest w niebie. W życiu wiele się nacierpiała. W czasie wojny i niestety po niej, na starość i przed śmiercią. My żyjemy, otoczmy więc wielką troską ludzi starych i chorych. Przez to zbliżymy się do nieba, bo: "miłość zakrywa wiele grzechów" (1 P 4,8). A każdy z nas je ma. Ks. WOJCIECH
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |