|
|
Czy po Soborze Msza św. została skrócona?
Dawniej w kościołach odprawiano długie i piękne nabożeństwa. Były "Nieszpory", "Godzinki", "Suplikacje". Śpiewano we wszystkich kościołach te same pieśni. Obecnie odnoszę wrażenie, ze panuje wielki pośpiech w świątyniach, jakby Msza św. została skrócona. Gorzej, ze w każdym kościele odprawia się inaczej. Dlaczego po Soborze tak się dzieje? Jadwiga R. - Ząbkowice.
- Droga Pani, liturgia posoborowa nie zniosła automatycznie "Nieszporów" ani innych nabożeństw, tzw. paraliturgicznych. Istnieje wiele kościołów, gdzie się je nadal odprawia. Co więcej, w wielu diecezjach polskich wydano specjalnie nowy ich porządek i to zarówno, gdy odprawia się je samodzielnie, jak i w łączności z następującą po nich Mszą św. Śpiewamy po dawnemu psalmy, "Magnificat", słuchamy czytania Pisma Św., włączamy się serdecznie we. wspólnotowe' błagania modlitwy powszechnej.
- Jest natomiast faktem, ze w sporej ilości naszych świątyń miejsce "Nieszporów" zajęła popołudniowa lub wieczorna Msza Św., wprowadzona powszechnie w Kościele w ostatnich latach. Złożyło się na to wprowadzenie wiele racji. Najważniejsza z nich to ta, ze dzięki wieczornej Ofierze Eucharystycznej duża liczba wiernych, którzy nie mogliby uczestniczyć we Mszy św. niedzielnej przed południem może obecnie spełnić swój obowiązek po południu i wieczorem. Podkreślić także należy fakt, ze inne sakramenty sprawuje się obecnie - tak jak i w pierwszych wiekach chrześcijaństwa - w łączności ze Mszą św. chrzest, bierzmowanie, małżeństwo. Dlatego w dzisiejszych czasach odprawia się na ogół większą ilość Mszy św. niż dawniej. W konkretnych tedy warunkach danego kościoła zdarza się nieraz, ze "Nieszpory" i nabożeństwa paraliturgiczne ustępują miejsca nabożeństwu najważniejszemu: Liturgii Mszy św.
- Msza św. nie została skrócona. Nieco inny jest układ modlitw mszalnych, miejsce łaciny zajęły języki narodowe, ale spokojne i godne jej odprawianie, jak również uważny i włączony w tę liturgię udział wiernych stanowić mogą na pewno lekarstwo na pokusę pośpiechu. Zależy to i od księdza, i od wiernych.
- Większa różnorodność śpiewów mszalnych czy drobne różnice w sprawowaniu Liturgii między poszczególnymi parafiami nie powinny nikogo razić. Bogatsza staje się "jedność w wielości". Jeśli u nas jest dobrze - Bogu dzięki. Jeśli u nich jest inaczej - niekoniecznie zaraz źle! Uczmy się cierpliwości, ponieważ wprowadzenie i - choćby ramowe - ujednolicenia obrzędów wymaga pewnego czasu. Podzielam natomiast w całej pełni troskę Pani, by śpiew kościelny - choć zróżnicowany, brzmiał godnie i to zarówno, gdy śpiewa chór, jak i gdy w modlitwę pieśnią włącza się cały Lud Boży. Ale to już zależy od nas wszystkich a nie tylko od postanowień soborowych. Uczmy się chętnie nowych pieśni i śpiewajmy chętnie stare.
W.R.
|
|