Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Niebo musi być wiosną życia

     Sylwetkę o. Stefana Śliwińskiego rozpoznają wszyscy.

     We wrześniu rozpocznę naukę w jezuickim LO w Gdyni przy Tatrzańskiej. Właśnie tam dowiedziałem się o tym niezwykłym i ogromnie mądrym jezuicie - ojcu Stefanie Śliwińskim. Nawet nie wierzyłem, że zechce ze mną rozmawiać. Ale zechciał i oto zapis tej rozmowy:

     - Słyszałem, że Ojciec jest najmądrzejszym i najsędziwszym jezuitą w Polsce. Co Ojciec na to?

     - Nie wypada mi odpowiadać na tak postawione pytanie. Co innego gdybyś zapytał, czy jestem najgłupszy...

     - Dzisiejszy dzień jest szczególny, ponieważ są to Ojca 92. urodziny. Wiem, że bardzo muszę się spieszyć z życzeniami i ze stawianiem pytań, ponieważ już całe mnóstwo Ojca przyjaciół domaga się dopuszczenia do Kochanego Jubilata. Dlatego stawiam następne pytanie: gdzie się Ojciec urodził i gdzie spędził dzieciństwo?

     - Ponieważ mój ojciec był kolejarzem i wobec tego często zmieniał miejsce pobytu, trudno określić, gdzie tak naprawdę spędziłem moje dzieciństwo. Urodziłem się w Zdunach pod Łowiczem, a Zduny to była wieś budowniczych pieców. Potem byłem w różnych miejscach, przede wszystkim jednak w okolicach dzisiejszego województwa skierniewickiego.

     - Był Ojciec uczniem różnych szkół. Czy Ojciec był raczej grzecznym uczniem czy też nie?

     - Czasem mnie pochwalili. Niestety byłem leniwy - tu wydobędziesz moją główną cechę. Szkoły moje były tam, gdzie pracował mój ojciec, ale jeśli możliwe było - to w okolicach Łowicza.

     - Czy miał Ojciec rodzeństwo?

     - Miałem, pewnie że miałem, trzech braci i cztery siostry. Ja byłem trzeci. Szkoda, że teraz już ich nie mam.

     - A wracając do szkół. Czy uprawiał tam Ojciec jakiś sport?

     - Pewnie, na przerwie zawsze była piłka. To był taki normalny sport, szkolny. Wtedy jeszcze nie było takich zasad jak dzisiaj, że gra musi być zorganizowana. Było tak raczej dowolnie, ale to właśnie dawało radość.

     - Co Ojciec, w takim razie, myśli o dzisiejszych sportach, takich jak np. jeżdżenie na deskorolkach, rowerze górskim, czy pływanie na desce windsurfingowej?

     - Wszystko to pochwalam. Niech będzie ruch! Ruch to zdrowie!

     - Jaka jest Ojca opinia o tutejszym Ogólnokształcącym Liceum Jezuitów?

     - No, ja mam mało z nimi kontaktu, nawet tam jeszcze nie byłem. Ale wiesz, oni uchodzą za uczelnię na wysokim poziomie. Ciesz się, że się tam wybierasz.

     - Czy podoba się Ojcu tutaj na wzgórzu, na ulicy Tatrzańskiej?

     - Oczywiście. Wiesz, kiedyś na tym wzgórzu był tylko las. Nasi wykupili to i wybudowali sobie tutaj domek. A obok jest ta twoja szkoła. Na tym piętrze gdzie mieszkam, parę kroków dalej jest taras, wspaniały taras, z najwspanialszym okręgowym widokiem. Chodzę tam boso, kiedy leży śnieg.

     - Czy także w tym roku?

     - W tym roku nie było śniegu, bardzo żałuję.

     - Słyszałem, że Ojciec jest morsem?

     - Kiedy usłyszałem, że ksiądz Guzkowicz z Nowego Portu kąpie się zimą w morzu to pojechałem do niego i zapytałem, czy ksiądz uprawia to jako sport, a on mi dał dwa albumy i kazał przejrzeć.Wszyscy w kąpielówkach, dookoła śnieg, bałwany, kry. Zapytałem czy mógłbym zobaczyć to na własne oczy? On na to: jutro możesz przyjechać na 11 godz. pójdziemy nad morze i zobaczysz jak to wygląda. Był ładny dzień, nie było wiatru. A wiesz kochany, że powietrze jest przewodnikiem ciepła?

     - Jaka jest Ojca ulubiona książka?

     - No, kochany, przede wszystkim nasza klasyczna literatura: Sienkiewicz, jeszcze ta wybitna polska pisarka - Orzeszkowa, "Chłopi" Reymonta. Reymont! Nie miał matury, nie miał wykształcenia, chłop miał taką zdolność, że wyrósł na pierwszorzędnego klasyka. Ale ty, mój drogi, zrób lepiej maturę.

     - A ulubiona muzyka?

     - Najbardziej bliski jest mi Mozart. To jest muzyczna poezja.

     - Czy Ojciec ogląda telewizję?

     - Nie przepadam; szkoda czasu. U nas w zakonie jest słuszna opinia, żeby nie tracić czasu na gapienie. Lepiej czytać.

     - Ciekawi mnie, jaka jest Ojca ulubiona potrawa?

     - Z potrawami to jest tak, kochany, że zawsze przepadałem za barszczem. W tej jadalnej sferze barszcz jest jak eliksir życia. Reszta należy do spraw brzuchowych.

     - Proszę powiedzieć jaka jest dla Ojca najważniejsza jarzyna?

     - Mamy dużo tych warzyw, ale uważam, że cebula jest tym najważniejszym. Ale jarzyna to ważna sprawa brzuchowa. Mamy dużo warzyw, ale uważam, że cebula jest najważniejsza.

     - Czy czasami pichci coś Ojciec w zakonnej kuchni?

     - Jak byłem w harcerstwie to gotowaliśmy oczywiście. Ale w zakonie to z kuchni przeganiają, mówią żeby nie zawracać głowy.

     - Bardzo jestem ciekawy jaki ma Ojciec stosunek do samochodów? Kiedy Ojciec urodził się, w zasadzie nie było ich w naszym kraju. Dziś jest ich coraz więcej, coraz bardziej wymyślne i szybsze.

     - Wtedy, kiedy byłem małym chłopcem pojawiły się samochody i jak któryś na drodze zobaczyliśmy, goniliśmy go wołając: "jedzie samochód, jedzie samochód...!" Muszę przyznać, że dotychczas bałem się nauki jazdy, bo bałem się, że mogę kogoś narazić na niebezpieczeństwo. Boję się takiej odpowiedzialności.

     - Teraz chcę Ojcu zadać najważniejsze pytanie. Czym jest Kościół dla Ojca?

     - Złączeniem się z naczelną Osobą Chrystusa, Boga - Człowieka. On nam zapowiada, że kiedy skończymy ziemskie bytowanie, zapewni nam bytowanie lepsze niż na ziemi. Niektórzy ludzie żyją perspektywą grobu, nie odkryli jeszcze Chrystusa. Pamiętasz, kochany, że Jezus powiedział: "Łazarzu, wstań z grobu!". I on wstał.

     - Czym jest dla Ojca Pismo Święte?

     - To najwybitniejsze cudo.

     - Co, po tylu latach przebywania na modlitwie, sądzi Ojciec o Panu Bogu?

     - Bóg - Stwórca Wszechświata.

     - Czy chciałby Ojciec być aniołem?

     - Jesteśmy braćmi aniołów, tyle, że aniołowie nie potrzebują ciał.

     - Na koniec mam pytanie (wielką prośbę). Czy chciałby Ojciec coś przekazać młodemu czytelnikowi z racji posiadanej wiedzy i wieku?

     - Niebo musi być wiosną życia.

     - Dziękuję bardzo Ojcu za rozmowę.

MARCIN DOBROWOLSKI
Pielgrzym, nr 156


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Humor | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej