kl. Grzegorz Rudnik(1962 - 1984)11 lipca 1984 - W basenie ołtarzewskim utopił się Grzegorz Rudnik (ur. 13 lutego 1962 w Lipnicy, w parafii Borowy Młyn, w diecezji chełmińskiej), kleryk nowicjusz. Ukończył pierwszy rok filozofii w Ołtarzewie.W lipcu 1984 miał rozpocząć dyrektorium przed pierwszą konsekracją. Na kilka dni przed śmiercią był w domu rodzinnym, na uroczystości I Komunii Świętej najmłodszego brata Ryszarda, skąd wrócił do Ołtarzewa pełen radości i optymizmu. W godzinach rannych 11 lipca, przy słonecznej pogodzie, razem z kolegami kursowymi udał się na basen ołtarzewski, gdyż po południu miał pracować przy budowie nowego gmachu. Kiedy koledzy wyszli z wody i rozmawiali ze sobą, on jeszcze pozostał w basenie. Po pewnym czasie, gdy nastąpiła cisza, zorientowano się, że nie słychać plusku wody. Ujrzano go wtedy na dnie basenu. Zaraz go wydobyto i udzielono mu pierwszej pomocy. Przybyło też pogotowie ratunkowe. Niestety, już nie udało się go odratować. Nie zrobiono już sekcji zwłok. Fachowcy stwierdzili, że bezpośrednią przyczyną śmierci było silne uderzenie o ścianę basenu. Stało się to ok. 10.00. Msza pogrzebowa została odprawiona 13 lipca o godz. 8.00 w Ołtarzewie. Mszy koncelebrowanej przewodniczył prowincjał ks. Czesław Parzyszek, a homilię wygłosił ojciec duchowny ks. Józef Lisiak. Następnie jego zwłoki zostały przewiezione, zgodnie z gorącym życzeniem rodziców, do rodzinnej miejscowości Borowy Młyn, w ówczesnym województwie słupskim. Tam odbył się pogrzeb wieczorem tego samego dnia, o godz. 18.00. Mszy koncelebrowanej przewodniczył także ks. Parzyszek, a homilię wygłosił wicerektor domu ołtarzewskiego, ks. Paweł Góralczyk. Procesji na miejscowy cmentarz, w blasku zachodzącego słońca, przewodniczył mistrz nowicjatu zmarłego, ks. Mieczysław Olech. W pogrzebie uczestniczyło 9 księży, kilku braci i kleryków z Ołtarzewa oraz nowicjuszy z Ząbkowic Śląskich, grupa "Infinitam" z Koszalina, a także liczni wierni. Grzesiek był rozmodlonym klerykiem. Często można było go spotkać w kościele na modlitwie lub z różańcem na alejkach ogrodowych. Bardzo pragnął zostać kapłanem - w podaniu o przyjęcie do Stowarzyszenia napisał, że chce iść drogą Pallottiego, "ponieważ chcę dać ludziom szczęście, nieść im radość i głosić prawdę Chrystusa" (z 16 czerwca 1982). Był człowiekiem życia, pełnym energii i sportu, jakby czuł, że niewiele czasu pozostało mu do działania. Był także człowiekiem ofiarnym, do czego przygotowało go życie: miał kilkoro rodzeństwa, skromne warunki materialne rodziny, nieszczęśliwe przypadki (śmierć trojga rodzeństwa, pożar rodzinnych budynków gospodarczych, choroba matki). Mimo wszystko nie narzekał i nie wymagał wiele od życia. Cieszył się każdym darem. Był wdzięczny wszystkim, od których doznał przyjaźni i pomocy. Nauczył się być dobrym, prostym i radosnym człowiekiem. Oprac. ks. Stanisław Tylus SAC
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |