Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

I że cię nie opuszczę aż do śmierci

     "Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, i wszyscy święci". Co w istocie oznaczają te słowa?

     Słowa małżeńskiej przysięgi. Punkt kulminacyjny. Dla wielu ludzi punkt zwrotny w ich życiu. Znamy doskonale ten moment. Byliśmy zaproszeni na ślub w naszych rodzinach, oglądaliśmy nagrany na kasecie ślub krewnych, przyjaciół czy chociażby z jakiegoś filmu. Czekamy na tę chwilę ze szczególną uwagą, wychylamy się z kościelnych ławek, by lepiej dostrzec parę młodą, przewijamy kasetę właśnie na ten moment, czasem potoczy się łza radości.

     Rzeczywiście jest to wyjątkowa chwila. Z drugiej strony jednak można przecież powiedzieć, że to tylko kilka minut. Tak krótki moment nie jest w stanie zmienić serc ludzi, którzy zdecydowali się pobrać. Przecież decyzja została przez nich podjęta wcześniej. To tylko taki symbol, pewna "formalność"... To nieprawda. O wadze tej chwili przesądza fakt, że przyrzeczenie składane jest przed majestatem Pana Boga. Nie rzucamy słów na wiatr. Z własnej woli bierzemy za nie szczególną odpowiedzialność. Uczestniczymy przecież w sakramencie. Każdy sakrament to pewna tajemnica, to świadectwo rzeczywistości niewidzialnych, skarbiec łask związanych z Bożym błogosławieństwem. A jest to niecodzienny sakrament, którego udzielają sobie nawzajem przyszli małżonkowie. Ksiądz zaś pełni rolę świadka z ramienia Kościoła, który błogosławi związek małżeński i czuwa, aby ceremonia ślubna odbyła się prawidłowo. Wypowiadając słowa przysięgi małżeńskiej człowiek często jest nieświadomy, jak istotnych rzeczywistości dotyka, potocznie mówiąc "jak ważne sznurki pociąga".

     Wracając do słów samej przysięgi, często traktuje się je jako ukoronowanie miłości między dwojgiem ludzi. Taki filmowy profil: zakochanie, pierwszy pocałunek, ślub i przysięga małżeńska - na tym koniec. To znowu nieprawda. Można powiedzieć, że to początek. Wypowiadając słowa przyrzeczenia człowiek zobowiązuje się wywiązać z niezwykle trudnego zadania. Ma prowadzić ukochaną osobę "w górę", bliżej Pana Boga, do świętości. Znaczy to, że od tej pory ma nieustannie dawać świadectwo swojej wierności, uczciwości, a przede wszystkim miłości, które ślubuje. Innymi słowy zamiast przysięgi może powiedzieć: "od tej pory będę twoim sługą". Miłość małżeńska to miłość służebna. Tego rodzaju miłością żył, takiej miłości nauczał, o takiej miłości świadczył Jezus. On jest tą trzecią niewidzialną Osobą w sakramencie małżeństwa, równie ważną jak para nowożeńców. On stoi między nimi - jak symboliczna stuła łączy dłonie - On łączy serca małżonków. Jest Brakującym Ogniwem, Siłą i Podstawą małżeństwa. Dopiero z Nim jest właściwa jedność i wspólnota dwojga ludzi. Takie małżeństwo nie lęka się przeciwności, bo nie jest samo. Jak drogie kamienie w złotym pierścieniu tak samo zatopione jest w Miłość Chrystusa. Tylko potrzebna jest świadomość Jego obecności, zaproszenie Go kolejny raz do serca, w trudnościach - prośba o Jego wsparcie.

     Przypomnijmy jeszcze raz słowa: "ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Przysięga nie określa jaka to ma być miłość, uczciwość i wierność. Jak najlepsza, jak najpiękniejsza, ale oparta na Chrystusie, służebna. Pewien klucz zawarty jest dodatkowo w słowach: "oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci". Ta część przyrzeczenia jest zrozumiała, wyraźna, można ją pozostawić bez komentarza. Jednak popatrzmy na te słowa z perspektywy Miłości Jezusa. On ukochał nas bez żadnych warunków, do samego końca, do krzyża, do śmierci. Nie ugiął się przed nikim i niczym. Wszystko oddał. A zatem można słowa przyrzeczenia małżeńskiego rozpatrywać dosłownie: "nie opuszczę cię do śmierci", ale można powiedzieć też: "Posłuchaj, wybrałem drogę ucznia Jezusa, pragnę upodabniać się do Niego i kochać cię tak, jak Chrystus nas ukochał, wszystko poświęcić, trwać wiernie, nie ugiąć się przed najgorszym, jak On nie ugiął się przed krzyżem i śmiercią - kochać cię do końca".

     Tych kilka rozważań nie wyczerpuje tematu sensu i wymowy przysięgi małżeńskiej. Są jedynie jednym z wielu spojrzeń na jej treść i przesłanie. Pomocą w ich powstaniu była dla mnie m.in. lektura książki Jacka Pulikowskiego pt. "Warto żyć zgodnie z naturą". Zachęcam, by tę refleksję kontynuować. Dla dobra swojego małżeństwa, dla prawdziwej miłości...

Andrzej Grudzień

Kwartalnik Katolicki

nr 57


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej