Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Agonia: Panie, jestem zdruzgotany

     Nadejdzie dzień, gdy człowiek gwałtowniej zetknie się ze ziem w świecie. Może w ciągu kilku godzin objawią mu się jego rozmiary i głębia. Tej tajemnicy nie będzie mógł powierzyć nikomu, będzie zło nieść sam, zdruzgotany, we wstręcie i w ciemnościach. Zdawało mu się, że zna zło, ale znał zaledwie jego strzępy. Ten głęboki kontakt ze ziem w świecie jest pierwszym etapem nocy, koniecznej do oczyszczenia człowieka 1 do pogłębienia jego misji współodkupiciela. Później ta noc zamieszka w jego wnętrzu, lecz bezie ona brzaskiem zmartwychwstania. (...)

     I zaczął drżeć i lękać się. I rzekł do nich [do apostołów]: "Smutna jest dusza moja aż do śmierci. Zostańcie tu i czuwajcie". Oddaliwszy się nieco padł krzyżem na ziemię i modlił się, żeby, jeżeli to możliwe, ominęła go ta godzina. I mówił: "Abba, Ojcze, wszystko dla Ciebie możliwe; oddal ten kielich ode mnie; lecz nie co ja chcę, ale co Ty"" (Mk 14, 33-36).

     Panie, jestem przeniknięty wstrętem, dzisiejszego wieczoru jestem zdruzgotany. Zło jest straszne, Panie, brzydkie, brudne. Szedłem w błocie, wędrowałem w błocie, pływałem w błocie. Świat jest błotem.

     Mam takie uczucie, jakbym musiał się obmyć: ręce, oczy, ciało, serce, duszę, wszystko, Panie. Nie śmiem iść dalej, Nie śmiem spojrzeć na siebie. Po co było mi to pokazywać? Po co tłumaczyć? Nie będę mógł tego zapomnieć. Jakże ja się czuję stary tego wieczoru! Starszy niż moja kłamliwa twarz. W ciągu kilku godzin postarzałem się o dziesięć lat. Panie, przepraszam, jeszcze nie wiedziałem. Panie, przepraszam, oni jeszcze tego nie wiedzą, ludzie szczęśliwi nie wiedza, ludzie bez grzechu nie wiedzą, ludzie czyści, niewinni nigdy się nie dowiedzą, nigdy się nie domyślą. Jakież to brzydkie, Panie!

     Stoi przede mną fotografia uśmiechniętego i czystego dziecka; to dziecko uspokaja mnie i jednocześnie denerwuje.

     Zazdroszczę mu jego niewinności i mam mu za złe ten jego spokój. Szukam jego uśmiechu, a jednocześnie ten uśmiech mnie boli. Łaknę jego świeżutkiej czystości, a rani mnie ona.

     Panie, jak zrobić, by wiedzieć, a jednocześnie pozostać czystym? Jak zrobić, by znać, a pozostać spokojnym? Jak zrobić, by nieść nieskończony smutek grzechu, a głęboko odczuwać Twą radość?

     Moje dziecko, trzeba przyjąć to zło, które spotykasz na swej drodze; trzeba je nawet nieść. Nie zatrzymuj się nad nim, lecz chwytaj je w przejściu, bo po to właśnie wysłałem cię na te drogi. Ono cię przygniata, już nie możesz iść, upadasz ze wstrętu w ciemności i samotności!

     Ja to znam, moje dziecko. Przeszedłem przez to, moje dziecko. To była moja agonia. Przez to trzeba przejść, takie jest prawidło mego odkupienia.

     Bo zanim się zmartwychwstanie, trzeba umrzeć; zanim się umrze, trzeba cierpieć; zanim się zacznie cierpieć, trzeba przejść przez agonię.

     Nie uciekaj przed złem, przeciwnie: trwaj. Weź je. Im jest brzydsze, cięższe, tym bardziej trzeba ję wziąć; i cierp, i umieraj.

     RADOŚĆ przyjdzie później.

M. Quoist


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej