Niech mi ksiądz odpuści grzechy(...) Przeżyłem szczególnie spotkanie z chłopcem może z siódmej klasy. Było to w Krynicy. Siedziałem w konfesjonale i odmawiałem brewiarz. W pewnym momencie podszedł do mnie chłopiec i powiedział: "Niech mi ksiądz odpuści grzechy". Trochę zaskoczony zapytałem go, czy umie się spowiadać. Odpowiedział, że nie. Ponownie zapytałem, czy chodzi na religię; odpowiedz była przecząca. Wyszliśmy razem na mały spacer wokół kościoła. Przyjechał z rodziną na wczasy. Wiedział, że koledzy chodzili do spowiedzi i byli szczęśliwi, że po niej nie mieli grzechów. Dlatego i on, wymknąwszy się rodzicom, przyszedł do kościoła poszukać księdza, który odpuszcza grzechy.DLA ODPUSICZANIA GRZECHÓWNie mogłem niestety podjąć się przygotowania go do sakramentów świętych w ciągu tygodnia, jaki mu pozostawał na wczasach, dlatego poradziłem mu, jak to ma zrobić w swoim mieście. Nie wiem, czy to uczynił, ale pozostała mi w pamięci ta niezwykła prośba owego chłopca: "Niech mi ksiądz odpuści grzechy...".Lata mijają i wszyscy wyrastamy z dzieciństwa, ale niestety coraz bardziej wrastamy w nasze grzechy, które nas coraz bardziej zniewalają i deprawują, tak że dzieciństwo pozostaje symbolem niewinności. Któż z nas nie doznał tego wewnętrznego dramatu grzechu i nie zakosztował gorzkich jego owoców? Jednak Jezus Chrystus przyniósł nam wszystkim Dobrą Nowinę o Bożym miłosierdziu. "Ja Cię nie potępiam. Idż i nie grzesz więcej" - powiedział do grzesznej kobiety, którą przyprowadzono do Niego, aby potwierdził wyrok ukamienowania jej... Gdy jawnogrzesznica Maria Magdalena klęczała u Jego stóp, płacząc, powiedział do zgorszonych faryzeuszów: "Odpuszcza się jej wiele grzechów, bo wiele umiłowała". On, który przyszedł leczyć złamanych na duchu i szukać zagubionych owiec, powiedział do Apostołów po swoim zmartwychwstaniu: "Weźmijcie Ducha Świętego, którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone..." Dlatego nawet ten mały chłopiec wychowany w rodzinie ateistycznej przychodzi z prośbą: "Niech mi ksiądz odpuści grzechy". Z tą samą prośbą przychodzi już starszy mężczyzna po kilkudziesięciu latach błądzenia z dala od Boga. Młody ksiądz uświadamia sobie wtedy, że go jeszcze na świecie nie było, gdy ten człowiek zagubił się w życiu... Błądził wiele lat, lecz Bóg miłosierny zawsze o nim pamiętał i jakby z myślą o tym jednym człowieku wybrał już w łonie matki kapłana. Ku radości rodziców dziecię się narodziło. Chłopiec rósł, poszedł do szkoły, zdał maturę, wstąpił do seminarium, przebrnął przez wiele egzaminów i wreszcie został kapłanem. I oto po wielu latach, tamten nieznany człowiek doczekał się w tym młodym kapłanie znaku Bożego miłosierdzia! Jakże wzruszające są słowa Boga skierowane do proroka Jeremiasza: "Zanim się począłeś w łonie matki, znałem cię, i zanim się narodziłeś, powołałem cię". Tak mówi również Bóg do każdego kapłana. opr. dr Ewa Gniady
|
| [ Strona główna ] |
|