Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Singlu, kim jesteś?

     Sąsiadka z osiedla, kolega zza biurka, starszy brat. Jeszcze kilkanaście lat temu "stare panny" i "starzy kawalerowie". Teraz awansowali na "singla".

     Awans to rzeczywisty, jak można sądzić, czytając o realizujących się, samozadowolonych, bezżennych 30-latkach? Czy może - jak twierdzą inni - zawsze dramat, skrywany pod przykrywką hedonizmu, braku zobowiązań i wakacji na Majorce? A może ani jedno, ani drugie? Może zwiększająca się liczba osób żyjących samodzielnie to znak czasu, sposób na życie ani dużo lepszy, ani gorszy od małżeństwa? Jaka jest prawda o tzw. singlach? Ich życie to wybór, konieczność, radość czy ból?

     Nowa nazwa - stare zjawisko?

     - Single jako zjawisko nie są kulturową nowością - twierdzi, pytany o genezę "singielstwa", psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego dr Tomasz Ochinowski. - W prawie każdym szlacheckim dworku były tzw. rezydentki, czasem rezydenci. Duża część żołnierzy zawodowych nie była żonata, zawsze też byli nauczyciele i działacze religijni. Ale wtedy mieli na siebie pomysł: chociażby przez pomoc innym. Dzisiaj nowością jest skala zjawiska. Wszystkich osób będących poza małżeństwem (socjolodzy wliczają w grupę singli również rozwodników i osoby owdowiałe) jest w Polsce ok. 5 mln. Szacuje się, że ta liczba jeszcze się zwiększy. - Nowością jest też ich "brak przydziału": część singli błąka się, nie ma pomysłu na życie. A społeczeństwo nie ma pomysłu na zagospodarowanie ich wielkiego potencjału - uważa Ochinowski.

     Dlaczego sami?

     Wśród osób samotnych są i samotni z wyboru. Jednak - co wynika chociażby z analizy wpisów internetowych - wielu jest również samotnych z konieczności. I nigdy nie uda się podać proporcji - których jest więcej. Danuta Prokulska-Balcerzak, psycholog i terapeuta, od kilku lat prowadzi warsztaty dla kobiet "Kiedy samotność boli". - Na warsztaty przyjeżdżają kobiety, które pomimo podejmowanego wysiłku nie mogą wejść w relację, przekształcić ją w więź, a potem - co bywa trudniejsze - więź utrzymać. Rozmawiamy wtedy o przyczynach tkwiących w nich samych: w różnych emocjach, ich przekonaniach i wyobrażeniach na temat związków i bliskości - opowiada.

     Na psychoterapię trafiają natomiast osoby w różnym wieku, dla których bycie singlem to problem.

     - Kiedy zaczynamy analizować ich życie, okazuje się, że przyczyny niemożności wejścia w bliską relację leżą w ich relacji z rodzicami. W początkach naszego życia uczymy się (lub nie) zaufania, bliskości i zależności. Jeśli w rodzinie nie rozwinęliśmy tych podstawowych umiejętności, to "bronimy się" przed ludźmi, izolując się, unikając bliskości i zależności. Podświadomie wydaje się nam, że tym sposobem unikniemy różnych przykrych uczuć związanych z odrzuceniem - uważa terapeutka.

     Inne przyczyny "singielstwa"? Jeszcze trzy dekady temu młodzi pobierali się w wieku 20-24 lat i nikogo to nie dziwiło. Dziś wiek zawarcia małżeństwa przesunął się o 5-6 lat i truizmem jest przypominanie, że jeśli myśli się poważnie o rodzinie, należy zdobyć dobre wykształcenie, pracę, mieszkanie. W efekcie, gdy 22-latka (nie w ciąży!) wychodzi za mąż - wprawia w osłupienie rówieśników. A samotna 30-latka przestała dziwić. Jednak ta 30-latka, jeśli nawet bardzo chce założyć szczęśliwą rodzinę, ma na to mniejsze szanse niż jej młodsza koleżanka. I nie tylko dlatego, że wszyscy potencjalni kandydaci "są już zajęci"...

     - Wiek do 22-23 lat to wiek idealizmu. Potem myślimy bardziej realistycznie, twardo, nie wierzymy już tak w ideały, w drugiego człowieka - mówi psycholog Urszula Domańska. - Z wiekiem zmniejsza się gotowość całkowitego zaufania drugiej osobie. Im dalej od wieku "idealizacji", tym większe przyzwyczajenia: do niezależności, wygody, dysponowania swoim czasem i zasobami.

     Młodzi ludzie, szczególnie z wielkich miast, żyją w coraz większym pędzie, a ten pęd nie wpływa pozytywnie na możliwość pogłębionej, osobistej refleksji. Może więc eliminować u prawdopodobnie zapracowanej 30-latki umiejętność zauważenia, przeanalizowania własnych potrzeb. Czasem też prawdziwe potrzeby są przez nią głęboko skrywane. - Konsumpcyjne podejście do życia i pośpiech przenosi się na relacje damsko-męskie - uważa Domańska. - Nasze związki stają się więc jak jedzenie fast foodów: zadowalamy się tym, co szybkie, łatwo dostępne, a niekoniecznie zdrowe.

     Akceptujemy singli?

     Czysto teoretycznie społeczna akceptacja "bycia singlem" jest uwarunkowana dwoma czynnikami: środowiskiem życia i poziomem wykształcenia. Można to w skrócie opisać tak: w większych miastach, wśród osób lepiej wykształconych, samotny 35-latek to singiel. Gdy jednak na święta wraca do rodzinnej Wólki na Podlasiu, z miejsca staje się starym kawalerem. - Moja mama chciałaby, żebym ożenił się z kimkolwiek i jak najszybciej - mówi Krzysztof, właściciel niewielkiej firmy w Warszawie. - W mojej rodzinnej miejscowości rówieśnicy mają już duże dzieci. Ja jeden taki "niewypał". Mnie z moim "starokawalerstwem" źle nie jest, ale dla mojej mamy to obciach.

     Teoria teorią, a w praktyce również wielkomiejscy single skarżą się na brak akceptacji zamężnych: - To bzdura, że singlom z wielkiego miasta jest fajnie, bo się nas nie wytyka palcami. W pracy patrzą na mnie zawsze jak na dziwoląga - mówi Anna, lat 38, bankowiec. - Polityczna poprawność i inteligencka grzeczność powodują, że nikt mi wprost staropanieństwa nie wytyka. Ale gdy mowa o ślubach, porodach czy zaręczynach, jakaś dziwna atmosfera się wytwarza: jakby ze mną o tym nie można było rozmawiać. I chyba się mnie boją. Podobnego zdania jest Marek z Gdańska, 39-latek, przedstawiciel handlowy: - To, że bycie singlem jest fajne, sami single wymyślili na osłodę. A prawda jest taka, że to obciach nie ułożyć sobie życia, nie ożenić się czy wyjść za mąż.

     Skazanie czy powołanie?

     Marek przyznaje: nie potrafi i nie chce zaakceptować swojej samotności. Twierdzi też, że inni go nie akceptują. Definiuje się tak: "samotny, wierzący i praktykujący katolik, z trudnościami ze znalezieniem odpowiedniej partnerki". "Odpowiedniej" - czyli również wierzącej i praktykującej, w podobnym wieku, wyznającej konkretny światopogląd. Marek twierdzi, że kobiet porządnych i "z wartościami" jak na lekarstwo. A lekarstwo - jak widać - nie dla niego. - Może gdybym nie stawiał tak wysoko poprzeczki, byłoby mi łatwiej znaleźć żonę - zastanawia się. - "Katosingle" mają gorzej. - Jest odwrotnie - twierdzi Joanna Michalska z portalu "Przeznaczeni.pl". Na matrymonialnym portalu skierowanym do zdeklarowanych katolików zalogowało się ok. 130 tys. osób. - Wartości pomagają w poszukiwaniach, bo jeśli od razu szukamy osoby wyznającej podobny światopogląd jak nasz, nie ma rozczarowań, jest łatwiej stworzyć szczęśliwą rodzinę - twierdzi. - Wydaje się, że katolik ma mniejszą możliwość wyborów, bo jest ograniczony przez zasady. Jeżeli się z tym męczy, rzeczywiście trudniej żyć - uważa Domańska. - Ale jeśli jest to świadomy wybór, a z wyborem łączy się osobowa relacja z Bogiem, to samotny wierzący jest w komfortowej sytuacji! Doświadcza poczucia wielkiej miłości, której nikt nigdy nie otrzyma od drugiego człowieka.

     Współcześnie wielu "katosingli" mówi: "moja samotność to powołanie". Ale czy formułka "mam powołanie do życia w samotności" nie jest nadużywana? - Mam wrażenie, że jest - mówi otwarcie Katarzyna Jarosz, żona Tomasza. Jaroszowie mają po 35 lat, są małżeństwem od 5. Doświadczyli życia w pojedynkę, poczucia samotności, lęku, "czy ktoś mnie jeszcze zechce". I dlatego, żeby pomóc innym, na prowadzonej przez siebie stronie dla katolików www.adonai.pl, utworzyli tzw. Źródełko. - Do Źródełka przychodzą osoby, które chcą poznać drugą połówkę, założyć szczęśliwą rodzinę. Często piszą o sobie, że nie mają już nadziei na odnalezienie prawdziwej miłości i pytają: "może to powołanie"? Tymczasem powołanie to dużo więcej niż nieumiejętność (z różnych powodów) znalezienia sobie męża czy żony. Jest świadomym wyborem: rezygnuję z poszukiwania żony czy męża, bo czuję, że Bóg ma dla mnie inny plan.

     Co zrobić z singlem?

     - Wiadomo, że nie wszyscy założą rodzinę. Wielu takim osobom można współczuć i, na ile to możliwe, trzeba starać się pomóc - uważa Katarzyna Jarosz. Jaroszowie pomoc unowocześnili. Przez Źródełko (są moderatorami) poznali Beatę, trzydziestoparolatkę, która przez Internet szuka męża. Kiedy Beata zaproponowała, żeby Źródełko "wylało" się do realu, najpierw razem stworzyli nową stronę: www.dla-samotnych.pl, a po kilku miesiącach "wylali" się na ulice Warszawy. Z singlami spotykają się na neutralnym terenie, na spacerach, wystawach. Chodzi o to, żeby nawiązywać znajomości prawdziwe, w prawdziwym świecie. I żeby odejść od klawiatury. - Chodzi też o to, żeby się wspólnie modlić. W trzeci piątek miesiąca znajomy proboszcz odprawia Mszę św. w intencjach naszych singli - opowiada Kasia. - Bo dlaczego modlimy się o powołania kapłańskie, a nie modlimy o dobre żony i mężów dla parafian? - Kocham singli - śmieje się dr Ochinowski. - I bardzo by mi się przydali do pomocy przy dzieciach, ale jakoś się nie kwapią. A poważnie: single mogą pełnić bardzo ważne role w społeczeństwie. Muszą się jednak zaangażować w coś, co będzie miało charakter odpowiedzialności za innych ludzi. Inaczej grozi im syndrom starokawalerstwa i staropanieństwa. A tego chyba sami by nie chcieli.


Agata Puścikowska


Tekst pochodzi z
tygodnika katolickiego

28 czerwca 2009


   

Wasze komentarze:
 IRKA: 15.08.2010, 17:41
 JESTEM SAMA OD DZIESIĘCIU LAT MÓJ MĄŻ DZIESIĘDZ LAT TEMU WYSZEDŁZ DOMU I TYLE GO WIDZIAŁAM WYCHOWAŁAM TROJE DZIECI I MAM NADZIEJE ŻE KOGOŚ JESZCZE SPOTKAM NA SWOJEJ DRODZE DZIECI SĄ CORAZ STARSZE 'NAJSTARSZA CÓRKA JEST JUŻ MĘZATKĄ MŁODSZA TEŻ JUĄ PÓJDZIE W ŚWIAT I ZOSTANE SAMA .TERAZ DOPÓKI DZIECI SĄ W DOMU NIECZUJE TAK SAMOTNOŚCI .ALE CZUJE RÓŻNICE POKOLEŃ I WTEDY JEST MI SMUTNO BO NIE MAM ZBYT WIELU PRZYJACIÓŁ CAŁY CZAS MIAŁAM NA GŁOWIE PRACE 'I DZIECI' ALE MAM NADZIEJE ŻE BĘDZIE DOBRZE.
 M.EWA: 08.08.2010, 22:07
 Jestem sama.I na ogół jak Mirka staram sie wychodzić do innych, spotykać ze znajomymi i nie czuć się samotnie.Ale wiem też, że dopadają mnie chwile kiedy jest mi żle, tak jak teraz,i wtedy bardzo boli samotność.Staram się na ogół nie narzekać czego nauczył mnie Wiesław, ale czasami poprostu sobie z tym nie radzę.Chyba największym wrogiem naszych samotności jest brak możliwości rozmowy z ludżmi, z którymi chcielibyśmy rozmawiać.Myślę, że wiele samotnych osób podzieliło by moje zdanie, że czasami wystarczy chwila rozmowy,uśmiech, życzliwość drugiego człowieka aby chwycić wiatr w żagle i ruszyć w dalszą drogę czego innym i sobie życzę.
 mery: 25.07.2010, 11:05
 Znalazłam w sieci; "Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi , dopominanie się o innych , uzależnienie od innych. Stąd ktoś inny ma nad tobą władzę , a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą". Samotna jestem od zawsze, często odczuwam osamotnienie Wiem jednak ,że na siłę nie można stworzyć nic stałego, wierzę,że Bóg wobec każdego ma plan. Pozdrawiam samotnych i osamotnionych.
 Anna: 24.07.2010, 17:50
 Witam wszystkich samotnych. zaczełam czytac wypowiedzi w ktorych dominuje jeden temat- samotnosć. Troche to dolujące. Liczylam ze moze znajde tu trochę otuchy, pocieszenia, nadzieji. No nic, postanowiłam dolaczyć mimo wszystko bo podzielam Wasz los i wiele z tego o czym piszecie również mnie dotyka i boli. Pozdrawiam
 Tomek 72: 21.07.2010, 20:08
 Moniko jeżeli wejdziesz na ta stronę to podaj namiary do siebie albo napisz na mój e-mail tom.0509@wp.pl
 monika: 19.07.2010, 20:58
 Witam, a ja mam 28 lat i zawsze samotna. Nie wierze w to, ze ktos kiedys mnie pokocha. swoją przyszłość już znam czyli wieczna samotność i płacz co noc w poduszkę. Najgorszy jest ten ból ktory rozrywa mi serce z żalu, dławiąc się łzami. Przeprasza wszystkich :-(
 yuri: 18.07.2010, 21:34
 samotni są w większości ci, którzy nie są aktorami tego świata... Nie grają. Są w 70% sobą. Pełne akceptowanie danej jednostki w społeczeństwie (takim jakie jest) jest mało prawdopodobna. Człowiek musi się dostosowywać do środowiska w jakim przyszło mu żyć (zmieniać się).
 Ania: 11.07.2010, 22:57
 Mam 37 lat... Wychowuję samotnie córkę lat 10. Wierzę, że kiedyś ktoś jeszcze pokocha nas obie... dziś potrzebuję niewiele, móc zaufać i zacząć wszystko od nowa...mój mail : lek.ania@wp.pl
 Tomek 72: 08.07.2010, 18:21
 Adam(39) ma racje że niepełnosprawnym jest trudniej znaleźć partnera .Ja też jestem niepełnosprawny chociaż tego praktycznie nie widać, nie pije ani nie pale a do tego mieszkam na wsi ,nie jestem ani piękny ani bogaty i naprawdę trudno jest jest mi znaleźć kobietę która by mnie zechciała .I to jest problem ogólny , coraz więcej jest singli właśnie na wsi bo banie uciekają do miasta szukając tam łatwiejszego życia . Pozdrawiam wszystkie samotne panie. tom.0509@wp.pl


 Adam(39): 07.07.2010, 19:32
 Witam jestem........zrozpaczony ,w mojej okolicy Świdnik nie ma kobiet wolnych w wieku powiedzmy 30-40pare,aby nie zaduza byla roznica wiekowa,a powiem wam drogie internautki,ze ze stastystyk wynika ze w Europie jest wiecej o 2-3 % kobiet,jednak w rejonie Lublin,jest ich mniej zwlaszcza,podkreslam wolnego stanu, niepelnosprawnym jest trudniej znalezc zone,taka prawda,Mam piekne marzenia,ale czy one kiedykolwiek sie ziszcza, Dla bardzo samotnych bratnich dusz z czalej Polski,piszciee zapraszam;moje GG;15961142.adam-komenda@wp.pl Uwaga ;byloby prosciej gdyby internautki na forum podawaly nmuer gg,lub email ,pozdro
 maja51: 25.06.2010, 13:39
 Nie wierzę w przypadki, może to Bóg dał mi tę sposobnośc napisania, wylania swoich żali? Piszecie, że jesteście samotni, że szukacie tej jedynej, tego jedynego by móc założyc rodzinę. O ileż jesteście Wy wszyscy w lepszej sytuacji od mojej. Nieudany związek (alkoholizm) i... też jestem sama. Nie mogę byc z kimś dla kogo mogłabym byc czuła, delikatna, piękna, mądra. Nie mogę byc z kimś o kogo mogłabym dbac, dla kogo byłabym radością, kto by mnie wspierał a ja Jego itd.itd. Potraficie zrozumiec jak wielki jest to ból? Każde z Was jeśli tylko pozna Tą wymarzoną połówkę może z czasem założyc rodzinę (jest stanu wolnego), ja takiej możliwości już nie mam. Pokochałam kogoś i... boli jak cholera. Życzę Wam wszystkim abyście madrze wybrali abyście znaleźli odpowiedniego partnera. partnerkę z którą prawdziwie pójdziecie przez życie, z którą ziemska pielgrzymka stanie się znośniejsza. Z Bogiem
 NADZIEJA umiera ostatnia: 18.05.2010, 13:13
 Dla wszystkich co stracili nadzieje polecam filmik. http://video.google.co.uk/videoplay?docid=3493207271920409738&hl=pl#
 oleandra: 01.05.2010, 20:24
 To fantastyczne, móc przeczytać co ludzie myślą na formu. Być blisko grupy. Świadomość przynależności do wspólnoty krzepi. Nawet jeśli historie życia ludzkiego są smutne. Chcę uwierzyć, że życie to nie dramat, może te wszystkie nasze przeciwności losu To właśnie ŻYCIE? Tak rzadko zdarza się szczera rozmowa z drugim człowiekiem... W pracy nie warto, na ławce w parku ,,nie wypada". Nie chcemy nadużywać dobroci przyjaciół... Czasem myślę sobie, że właśnie brakuje nam ludziom takich niezobowiązujących rozmów, zamykamy się na innych. A czasami ludzkie doświadczenia są identyczne, warto poznać też jak inni radzą sobie w trudnych sytuacjach życiowych. To pokrzepia! Ja też jestem osobą poza związkiem. Do tej pory patrzyłam na zagadujących mnie mężczyzn (wszystko jedno w jakim wieku) w sposób stereotypowy: ten facet się przystawia, a ja nie jestem nim zainteresowana...etc. Albo bałam się wyjść do ludzi, porozmawiać, bojąc się zapewne odrzucenia. Ale tak naprawdę uczę się akceptować innych z ich niedociągnięciami. Każdy przcież je ma. Bycie miłym wobec ludzi nie jest przecież równoznaczne np. z zachętą do sexu, czy sygnałem: interesuję się Tobą! Chyba za mało jesteśmy społeczeństwem, rodziną- a za bardzo indywidualistami z pretensjami do świata i innych. Relacje seksualne przysłoniły nam horyzonty. Często łapię się na tym, że myślę stereotypami.
 Agata : 20.04.2010, 08:15
 Do wszystkich! Mnie wydaje sie , ze jeszcze malo przezyliscie ...nawet Jadwinia. Bog kazdemu czlowiekowi wyznacza droge ....droge, ktora nie jest uslana tylko rozami. Najwaznijsze to przyjmowac to z godnoscia i cieszyc sie z tego ze czlowiek zyje. Niewazne czy sam czy z kims ale zyje!!! A
 Agata: 19.04.2010, 20:58
 Pawel!!! Nie wiem dlaczego tak pieknie piszesz? Moze ...pragniesz zyc zgodnie z prawda i przykazaniami Boga. Jednak w rzeczywistosci chyba tego nie potrafisz...i mysle, ze dlatego Twoje zwiazki byly 'puste' i nadal takie beda jak sie nie zmienisz ale naprawde . Pozdrawiam i wierze w Ciebie!!! Ps Pawel z zagranicy dreamsx2009@hotmail.com
 Adam(39): 14.04.2010, 17:37
 Samotny,niechciany,pozostawiony sam sobie,we egoizmie który dobija mnie w poczuciu bezesnsu życia i wartosci moralnych. Pomimo tego co robie i czym jestem.Niedowartosciowany,niesmiały iw dodatku niepełnosprawny.Mam nikłą nadzieje ze kiedykolwiek moje zycie zmieni sie na lepsze..Mam plany życiowe wzgledem kandydatki i cos zrobic ze swym zyciem.Niewiem dlaczego nas szczegolnie tak samotnych Bóg nas doświadcza,Dlatego mam prosbe dla samotnych kobiet 30 paroletnich,mam nadzieje ze ktos sprobuje sie z mna skontaktowac. moj gg;15961142.
 Magda43: 04.04.2010, 23:27
 Witam i najpierw skladam Wam wszystkim serdeczne zyczenia. Poruszyla mnie tresc list Jadwisi, mamy kilka wspolnych doswiadczen moje nie sa z jednej strony az takie ale jest sporo podobienstwo. Nie wiem dlaczego ludzie klamia, rania, sa poldi co daje im krzywdzenie drugiego czlowieka predzej czy pozniej i tak to bedzie ja zacisbnieta na ich wlasnej szyi petla. Jestem z kims ale musimy podjac decyzje, ktora moze byc dla mnie okrutna. dwoje ludzi, ktorzy sie kochaja nie moga byc ze soba. Mieszkamy w innych krajach i nie jestesmy w stanie przeskoczyc problemu pracy a z drugiej strony jezeli mamy sie przez to rozstac to czy jest to prawdziwe uczucie. Zyjemy w takim zawieszeniu od dluzszego czasu, jestesmy oboje strasznie znerwicowani, nikt nie potrafi albo i nie chce nam pomoc. czest wybuchamy, dochodzi do niemilych slow a kiedy sie rozstajemy tesknimy za soba. klebia sie pytanai po co bylo nalm sie dane poznac skoro jest tyle przeszkod, oboje jestesmy bez zobowizan mozemy miec slub koscielny nie mamy dzieci. Mysle, ze moj narzeczony podswuiadomie tez nie chce znalezc tu pracy a najpierw nauczyc sie polskiego bo nie chce tu zostac i ja go rozumiem pochodzi z o wiele bogatszego kraju. Ja z kolei w jego kraju nie znalazlam parcy mimo bieglej znajomosci jezyka, zetknelam sie z niezyczliwoscia ludzi i brakeim aprobaty jego rodziny zwlaszcza matki. Po prostu nie chce utracic syna. XXI wieku dorosli ludzie, tylko czy dorosli. Jestem tym wykonczona tym zawieszeniem, ale wiem, ze bede musiala podjac decyzje i boje sie, ze bedzie to decyzja ta najczarniejsza pozostaje oddac mi to Matce Najswietszej. Tylko po co bylo dane poznac sie dwojgu ludziom z dwoch krajow, pokochac, przezyc kilka lat i na koniec sie rozstac; Boze jak to boli. Pozdrawiam
 jadwisia46: 02.04.2010, 23:16
 Witajcie moi mili. Dziś Wielki Piątek. Dla mnie szczególnie wielki. Byłam u spowiedzi. Właśnie dziś - po tylu miesiącach męczarni osiągnęłam spokój. Byłam z facetem 7 lat. Byliśmy zaręczeni, ale on jakoś nigdy nie garnął się do małżeństwa. A ja cierpliwie czekałam. Cztery lata temu zaszłam w ciążę - nie chciał tego dziecka. Stwierdził, że najlepiej usunąć, bo on nie ma pracy ani pieniędzy. Może później. Ja nie słuchałam. Wiedziałam, że bardzo chcę tego dziecka. Zostawił mnie. Myślałam, że oszaleję ze strachu i samotności. Nawet w szpitalu mnie nie odwiedził. Dziecko urodziło się za wcześnie. Sabinka była martwa. Sama musiałam ją pochować. Nie był nawet na pokropku własnego dziecka. Wtedy postanowiłam rozstać się z nim. Ale inne - ważniejsze wydarzenia stanęły na pierwszym planie mojego życia. Sprawa rozstania usunęła się na dalszy plan. Nie ufałam mu. Nie wierzyłam. Dla niego liczył się tylko seks, pieniądze, imprezy - i tak jak myślałam - piękne kobiety. Powiedziłam mu, że niestety, ale jesli chodzi o seks - to musimy zostać małżenstwem. Wtedy zaczął znikac na weekendy. Ja cierpliwie czekałam. A kiedy przyjrzałam sie sprawie bliżej - okazało się, że rozbił małżeństwo naszych przyjaciół, u których bywaliśmy. Doprowadził do rozwodu. W tygodniu wpadał do mnie jak gdyby nigdy nic, a na weekendy jeździł do niej - w góry. Ma teraz na karku konkubinę, ale tylko na weekendy, bo ona mieszka daleko od naszej miejscowości. Zamiast pięknej laski - ma prostacką ekspedientkę ze sklepu spożywczego obarczoną dwoma prawie dorosłymi synami. Nadal się wypiera, że nie ma żadnej dziewczyny, bo się wstydzi albo jej, albo tego, co zrobił. Zostałam sama. Przeżyłam to strasznie. Targały mną najgorsze uczucia. Nienawidziłam go. Przeklinałam co dnia. Życzyłam mu najgorszych rzeczy. Oplułam go na ulicy. Wyzwałam od najgorszych. Byłam w strasznej rozpaczy!!! A wszyscy wokół gratulowali mi podjętej decyzji. Wtedy tego nie rozumiałam. Nie mógł przeżyć tego, że mu spakowałam rzeczy i wyrzuciłam za drzwi. Jak ostrzegałam - myślał, że znowu wybaczę. Ale nie tym razem. Przeliczył się. Mści się na mnie okrutnie. Odwiedza moją rodzinę i wygaduje różne bzdury. Mają go dość - wyrzucają drzwiami - a on wchodzi oknem. Rozmawiałam z dziewczyną, z którą był przede mną przez okrągłych 6 lat. Zrobiła mu tak samo - wyrzuciła na bruk, bo on chciał tylko darmowego seksu. Kiedyś napiszę Wam więcej szczegółów z mojego życia, bo dziś trochę mało mam czasu. Ale chcę powiedzieć Wam jedno - CHOĆ SAMOTNOŚC NA POCZĄTKU JEST STRASZNA - TO MOŻE LEPIEJ BYĆ SAMOTNYM, NIŻ MIEĆ TAKIE OŚWIĘCIMSKIE ŻYCIE JAK JA MIAŁAM Z TYM CZŁOWIEKIEM. Przeżyłam z nim straszne chwile - jeśli chcecie napiszę Wam o tym. Nie uwierzycie - ile może znieść mały, szary człowiek! Miałam pretensje do Pana Boga, że nic mi się nie układa, że wszystko, co miałam - zostało mi zabrane. Ale dziś DZIĘKUJĘ MU Z CAŁEGO SERCA, ŻE POZWOLIŁ MI ZDOBYĆ SIĘ NA ODWAGĘ I POZBYC SIĘ TEJ KANALII Z MOJEGO ŻYCIA! Czasami człowiek nie rozumie w danym momencie, dlaczego coś dzieje się tak, a nie inaczej, ale dopiero po jakimś czasie zaczyna rozumieć, że Pan Bóg wszystko widzi z wyprzedzeniem. pozdrawiam wszystkich samotnych - jak ja i życzę WESOŁYCH, ZDROWYCH I POGODNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY.
 darek: 24.03.2010, 18:31
 a ja jeszcze nadzieje nie stracilem i dalej szukam iczekam i tez niewiem jak dlugo mysle ze kiedys tez bedzie ktos dla mnie przeznaczony i powiem wam wszystkim tylko glowe do gory i do przodu
 ania 45lat: 09.03.2010, 11:27
 Rozpaczliwie walczę o przerwanie mojej samotności,próbowałam związać się z mężczyzną nie podzielającym moich wartości chrzescijańskich.Zagubiłam się,zaspokojenie doczesnych przyjemności dało zadowolenie na krótko, nie można oszukiwać, licytować się z Bogiem, prośić a póżniej to bezcześcić.Bóg wysłuchał, dał czego pragnęłam,ale zostawił też wolną wolę ..... cierpię, żałuję i dalej proszę o szansę
[1] (2) [3] [4]


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Josemarii EscrivyModlitwa do św. Josemarii Escrivy

Modlitwa do św. braci męczenników Jana i PawłaModlitwa do św. braci męczenników Jana i Pawła

Przyczyny wchodzenia młodych w świat przestępczościPrzyczyny wchodzenia młodych w świat przestępczości

Uczenie dzieci odróżniania dobra od zła to zadanie na lataUczenie dzieci odróżniania dobra od zła to zadanie na lata

Dlaczego młodzi wchodzą w konflikt z prawem? Co ich pociąga?Dlaczego młodzi wchodzą w konflikt z prawem? Co ich pociąga?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej