Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Singlu, kim jesteś?

     Sąsiadka z osiedla, kolega zza biurka, starszy brat. Jeszcze kilkanaście lat temu "stare panny" i "starzy kawalerowie". Teraz awansowali na "singla".

     Awans to rzeczywisty, jak można sądzić, czytając o realizujących się, samozadowolonych, bezżennych 30-latkach? Czy może - jak twierdzą inni - zawsze dramat, skrywany pod przykrywką hedonizmu, braku zobowiązań i wakacji na Majorce? A może ani jedno, ani drugie? Może zwiększająca się liczba osób żyjących samodzielnie to znak czasu, sposób na życie ani dużo lepszy, ani gorszy od małżeństwa? Jaka jest prawda o tzw. singlach? Ich życie to wybór, konieczność, radość czy ból?

     Nowa nazwa - stare zjawisko?

     - Single jako zjawisko nie są kulturową nowością - twierdzi, pytany o genezę "singielstwa", psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego dr Tomasz Ochinowski. - W prawie każdym szlacheckim dworku były tzw. rezydentki, czasem rezydenci. Duża część żołnierzy zawodowych nie była żonata, zawsze też byli nauczyciele i działacze religijni. Ale wtedy mieli na siebie pomysł: chociażby przez pomoc innym. Dzisiaj nowością jest skala zjawiska. Wszystkich osób będących poza małżeństwem (socjolodzy wliczają w grupę singli również rozwodników i osoby owdowiałe) jest w Polsce ok. 5 mln. Szacuje się, że ta liczba jeszcze się zwiększy. - Nowością jest też ich "brak przydziału": część singli błąka się, nie ma pomysłu na życie. A społeczeństwo nie ma pomysłu na zagospodarowanie ich wielkiego potencjału - uważa Ochinowski.

     Dlaczego sami?

     Wśród osób samotnych są i samotni z wyboru. Jednak - co wynika chociażby z analizy wpisów internetowych - wielu jest również samotnych z konieczności. I nigdy nie uda się podać proporcji - których jest więcej. Danuta Prokulska-Balcerzak, psycholog i terapeuta, od kilku lat prowadzi warsztaty dla kobiet "Kiedy samotność boli". - Na warsztaty przyjeżdżają kobiety, które pomimo podejmowanego wysiłku nie mogą wejść w relację, przekształcić ją w więź, a potem - co bywa trudniejsze - więź utrzymać. Rozmawiamy wtedy o przyczynach tkwiących w nich samych: w różnych emocjach, ich przekonaniach i wyobrażeniach na temat związków i bliskości - opowiada.

     Na psychoterapię trafiają natomiast osoby w różnym wieku, dla których bycie singlem to problem.

     - Kiedy zaczynamy analizować ich życie, okazuje się, że przyczyny niemożności wejścia w bliską relację leżą w ich relacji z rodzicami. W początkach naszego życia uczymy się (lub nie) zaufania, bliskości i zależności. Jeśli w rodzinie nie rozwinęliśmy tych podstawowych umiejętności, to "bronimy się" przed ludźmi, izolując się, unikając bliskości i zależności. Podświadomie wydaje się nam, że tym sposobem unikniemy różnych przykrych uczuć związanych z odrzuceniem - uważa terapeutka.

     Inne przyczyny "singielstwa"? Jeszcze trzy dekady temu młodzi pobierali się w wieku 20-24 lat i nikogo to nie dziwiło. Dziś wiek zawarcia małżeństwa przesunął się o 5-6 lat i truizmem jest przypominanie, że jeśli myśli się poważnie o rodzinie, należy zdobyć dobre wykształcenie, pracę, mieszkanie. W efekcie, gdy 22-latka (nie w ciąży!) wychodzi za mąż - wprawia w osłupienie rówieśników. A samotna 30-latka przestała dziwić. Jednak ta 30-latka, jeśli nawet bardzo chce założyć szczęśliwą rodzinę, ma na to mniejsze szanse niż jej młodsza koleżanka. I nie tylko dlatego, że wszyscy potencjalni kandydaci "są już zajęci"...

     - Wiek do 22-23 lat to wiek idealizmu. Potem myślimy bardziej realistycznie, twardo, nie wierzymy już tak w ideały, w drugiego człowieka - mówi psycholog Urszula Domańska. - Z wiekiem zmniejsza się gotowość całkowitego zaufania drugiej osobie. Im dalej od wieku "idealizacji", tym większe przyzwyczajenia: do niezależności, wygody, dysponowania swoim czasem i zasobami.

     Młodzi ludzie, szczególnie z wielkich miast, żyją w coraz większym pędzie, a ten pęd nie wpływa pozytywnie na możliwość pogłębionej, osobistej refleksji. Może więc eliminować u prawdopodobnie zapracowanej 30-latki umiejętność zauważenia, przeanalizowania własnych potrzeb. Czasem też prawdziwe potrzeby są przez nią głęboko skrywane. - Konsumpcyjne podejście do życia i pośpiech przenosi się na relacje damsko-męskie - uważa Domańska. - Nasze związki stają się więc jak jedzenie fast foodów: zadowalamy się tym, co szybkie, łatwo dostępne, a niekoniecznie zdrowe.

     Akceptujemy singli?

     Czysto teoretycznie społeczna akceptacja "bycia singlem" jest uwarunkowana dwoma czynnikami: środowiskiem życia i poziomem wykształcenia. Można to w skrócie opisać tak: w większych miastach, wśród osób lepiej wykształconych, samotny 35-latek to singiel. Gdy jednak na święta wraca do rodzinnej Wólki na Podlasiu, z miejsca staje się starym kawalerem. - Moja mama chciałaby, żebym ożenił się z kimkolwiek i jak najszybciej - mówi Krzysztof, właściciel niewielkiej firmy w Warszawie. - W mojej rodzinnej miejscowości rówieśnicy mają już duże dzieci. Ja jeden taki "niewypał". Mnie z moim "starokawalerstwem" źle nie jest, ale dla mojej mamy to obciach.

     Teoria teorią, a w praktyce również wielkomiejscy single skarżą się na brak akceptacji zamężnych: - To bzdura, że singlom z wielkiego miasta jest fajnie, bo się nas nie wytyka palcami. W pracy patrzą na mnie zawsze jak na dziwoląga - mówi Anna, lat 38, bankowiec. - Polityczna poprawność i inteligencka grzeczność powodują, że nikt mi wprost staropanieństwa nie wytyka. Ale gdy mowa o ślubach, porodach czy zaręczynach, jakaś dziwna atmosfera się wytwarza: jakby ze mną o tym nie można było rozmawiać. I chyba się mnie boją. Podobnego zdania jest Marek z Gdańska, 39-latek, przedstawiciel handlowy: - To, że bycie singlem jest fajne, sami single wymyślili na osłodę. A prawda jest taka, że to obciach nie ułożyć sobie życia, nie ożenić się czy wyjść za mąż.

     Skazanie czy powołanie?

     Marek przyznaje: nie potrafi i nie chce zaakceptować swojej samotności. Twierdzi też, że inni go nie akceptują. Definiuje się tak: "samotny, wierzący i praktykujący katolik, z trudnościami ze znalezieniem odpowiedniej partnerki". "Odpowiedniej" - czyli również wierzącej i praktykującej, w podobnym wieku, wyznającej konkretny światopogląd. Marek twierdzi, że kobiet porządnych i "z wartościami" jak na lekarstwo. A lekarstwo - jak widać - nie dla niego. - Może gdybym nie stawiał tak wysoko poprzeczki, byłoby mi łatwiej znaleźć żonę - zastanawia się. - "Katosingle" mają gorzej. - Jest odwrotnie - twierdzi Joanna Michalska z portalu "Przeznaczeni.pl". Na matrymonialnym portalu skierowanym do zdeklarowanych katolików zalogowało się ok. 130 tys. osób. - Wartości pomagają w poszukiwaniach, bo jeśli od razu szukamy osoby wyznającej podobny światopogląd jak nasz, nie ma rozczarowań, jest łatwiej stworzyć szczęśliwą rodzinę - twierdzi. - Wydaje się, że katolik ma mniejszą możliwość wyborów, bo jest ograniczony przez zasady. Jeżeli się z tym męczy, rzeczywiście trudniej żyć - uważa Domańska. - Ale jeśli jest to świadomy wybór, a z wyborem łączy się osobowa relacja z Bogiem, to samotny wierzący jest w komfortowej sytuacji! Doświadcza poczucia wielkiej miłości, której nikt nigdy nie otrzyma od drugiego człowieka.

     Współcześnie wielu "katosingli" mówi: "moja samotność to powołanie". Ale czy formułka "mam powołanie do życia w samotności" nie jest nadużywana? - Mam wrażenie, że jest - mówi otwarcie Katarzyna Jarosz, żona Tomasza. Jaroszowie mają po 35 lat, są małżeństwem od 5. Doświadczyli życia w pojedynkę, poczucia samotności, lęku, "czy ktoś mnie jeszcze zechce". I dlatego, żeby pomóc innym, na prowadzonej przez siebie stronie dla katolików www.adonai.pl, utworzyli tzw. Źródełko. - Do Źródełka przychodzą osoby, które chcą poznać drugą połówkę, założyć szczęśliwą rodzinę. Często piszą o sobie, że nie mają już nadziei na odnalezienie prawdziwej miłości i pytają: "może to powołanie"? Tymczasem powołanie to dużo więcej niż nieumiejętność (z różnych powodów) znalezienia sobie męża czy żony. Jest świadomym wyborem: rezygnuję z poszukiwania żony czy męża, bo czuję, że Bóg ma dla mnie inny plan.

     Co zrobić z singlem?

     - Wiadomo, że nie wszyscy założą rodzinę. Wielu takim osobom można współczuć i, na ile to możliwe, trzeba starać się pomóc - uważa Katarzyna Jarosz. Jaroszowie pomoc unowocześnili. Przez Źródełko (są moderatorami) poznali Beatę, trzydziestoparolatkę, która przez Internet szuka męża. Kiedy Beata zaproponowała, żeby Źródełko "wylało" się do realu, najpierw razem stworzyli nową stronę: www.dla-samotnych.pl, a po kilku miesiącach "wylali" się na ulice Warszawy. Z singlami spotykają się na neutralnym terenie, na spacerach, wystawach. Chodzi o to, żeby nawiązywać znajomości prawdziwe, w prawdziwym świecie. I żeby odejść od klawiatury. - Chodzi też o to, żeby się wspólnie modlić. W trzeci piątek miesiąca znajomy proboszcz odprawia Mszę św. w intencjach naszych singli - opowiada Kasia. - Bo dlaczego modlimy się o powołania kapłańskie, a nie modlimy o dobre żony i mężów dla parafian? - Kocham singli - śmieje się dr Ochinowski. - I bardzo by mi się przydali do pomocy przy dzieciach, ale jakoś się nie kwapią. A poważnie: single mogą pełnić bardzo ważne role w społeczeństwie. Muszą się jednak zaangażować w coś, co będzie miało charakter odpowiedzialności za innych ludzi. Inaczej grozi im syndrom starokawalerstwa i staropanieństwa. A tego chyba sami by nie chcieli.


Agata Puścikowska


Tekst pochodzi z
tygodnika katolickiego

28 czerwca 2009


   

Wasze komentarze:
 Alina: 22.02.2010, 09:35
 Przez przypadek weszłam na tą stronę i mnie zainteresowała. Są tutaj osoby, które rozumieją samotność, która jest beznadziejna. Kiedy czytam jak w większych miastach organizowane są spotkania, Msze Święte dla samotnych to jest mi przykro, że w tych mniejszych miastch jest o wiele gorzej z tymi sprawami. A tak naprawdę ludzie w związkach nie rozumieją co to jest samotność, jak np.jest przykro być we wigilję samej w domu itd.Mam 50 lat ale muszę powiedzieć, że po cichu wierzę,że spotkam swoją miłość czego życzę również wszystkim szukającym, nie traćcie wiary.Pozdrawiam
 Krzysztof: 20.02.2010, 20:34
 Czytam Wasze wypowiedzi, i przy nie których robi mi się smutno. Ja podchodzę do zagadnienia mojego singlostwa nieco inaczej. A mianowicie, jest dobrze jak jest, cieszę się każdą chwilką jaką daje mi Pan Bóg. Jestem sam- jest fajnie, jak spotkam tę właściwą kobietę też pewnie będzie super. Jak zaczynam myśleć że moi rówieśnicy mają już niemal dorosłe dzieci to trochę żal .... zwłaszcza że ja już mam (albo dopiero 39 lat) jednak wtenczas przychodzą mi na myśl osoby w stanie konsekrowanym , pozamykani w klasztorach kontenplacyjnych, gdzie ludzie ze świata nie mają wstępu. Jak oni są blisko Boga albo Bóg jest tak blisko nich, a najpewniej ta bliskość w promieniuje w obie strony. Nosy do góry!!!!!!!!! jak Mi braknie bliskości człowieka to znajduję bliskość BOGA. Pozdrowionka dla wszystkich !
 mariusz24: 17.02.2010, 21:35
 Samotność. Czy los tak chce? A może po prostu trafiałem na nieodpowiednie dziewczyny w swoim życiu, albo ja może mam jakieś wymagania. Każdy jakieś ma, ale poznać odpowiednią wybrankę serca nie jest łatwe każdy ma swoje wady i zalety, najważniejsze to je zaakceptować. Życie nie jest łatwe. Ale gdzie szukać, jak szukać. Miłość może być bardzo blisko albo nawet na końcu świata - Nie łatwo ją odnaleźć. Więc czasami pytam po co to życie. Ale jeszcze czas powtarzam sobie
 iskierka: 16.02.2010, 22:58
 Jestem samotna,mam 33 lata, niestety w pracy ze mnie się śmieją że jestem sama.Ja po prostu jestem osobą zbyt wrażliwą,niestety nieśmiałą,jestem katoliczką,ostatnio przeżyłam bardzo nieszczęśliwą miłość do kogoś kto nigdy nie będzie ze mną,zaznaczam że była to niestety miłość platoniczna....
 buu: 14.02.2010, 22:08
 pewnie często wieczorem, kiedy leżycie już w łóżkach i czekacie na sen przychodzi ten najgorszy czas, ta fala samotności i beznadzieji. gdzieś w środku coś chce się zerwać z uwięzi, ale wy jesteście zbyt puści, tchórzliwi i samolubnie zatopieni w swoim smutku, aby na to pozwolić. wstyd się przyznać, że tak jest??!! oczywiście, że wstyd! pewnie w oburzeniu już nasuwa się wam pytanie skąd to wiem. Wiem, bo jestem taka sama jak WY! SAMOTNA! Zła, rozgoryczona, zatruta cynizmem, ale zarazem na tyle leniwa i przestraszona, że nie chce, albo jak sobie wmawiam nie potrafię tego zmienić! Jedyne co potrafię czuć do siebie to wstręt i obrzydzenie! Za to, że większość decyzji podejmuję dla świętego spokoju, a trud zmian? HA! Za dużo zachodu, wyrzeczeń i łez! Warto walczyć o marzenia każdy to wie i każdy to potrafi! Ale my samotnicy mamy jeden cel: popłakać gdzieś w ciszy, pomyśleć o samobójstwie, pomyśleć o Bogu i dalej wieść swoje marne samotne życie... Mam 22 lata, a co wieczór mam ochotę skończyć to wszystko... Ale to nie jest rozwiązanie... ŚWIADOMOŚĆ WYBORÓW JEST PRZEKLEŃSTWEM! to mnie dobija...
 mirka: 15.01.2010, 22:41
 A ja mimo 53 lat wciąż mam NADZIEJĘ- i chociaż jestem samotna i nie umiem tak żyć, zmagam się, wychodzę do ludzi, spotykam ze znajomymi, piszę , zaglądam tu i na inne portale- szukam w realu- i mocno wierzę ,że Bóg już wie, a ja się dowiem z Kim mam szukać dróg do zjednoczenia z NIM- Bogiem- bo tego pragnę całym sercem
 kobieta: 03.01.2010, 22:25
 Wszyscy musimy nosić to brzemię samotnośći, ni wiemy dlaczego tak dużo osób jest samotnych z "przymusu"....pewnie to jakiś ukryty plan Boży, którego my nie znamy. Ale na pewno jest nas sporo i wszyscy cierpimy po cichu...w nocna poduszkę i z komputerem naszym powiernikiem
 Poszukująca: 26.12.2009, 22:56
 Nadal poszukuję tego jedynego i niestety nie możemy się spotkać. Modliłam się o dobrego męża długo, w końcu straciłam cierpliwość. Nie powiem, były osoby, które uważałam za potencjalnych kandydatów, ale życie pokierowało inaczej. Czy los tak chciał ? Gdzie mam Ciebie odnaleźć ? Czuję się czasami taka samotna, że mniemam nawet ,że św. Józef mnie opuścił ! Długo go prosiłam ... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czuję powołanie do małżeństwa, a tu ciągle nic. A inni mówią - nic jej nie brakuje !!! A samotność nieustannie zagląda w oczy.
 Adam: 12.12.2009, 14:44
 jestem beznadziejnie bezsilny z samotności,próbowałem się zabić kilka razy ,ne wyszlo.Ale ja marze tylko o dobrej ,kochającej żonie ,domek na wsi ,dzieci +warsztat malarski w którym bym dorabiał do renty.Moja niepełnosprawnosc czesciowo ograniczyła samodzielnosc.A więc samotne 30 paroletnie kobiety piszcie bom ogromnie spragniony towarzystwa,niesmiały jestem,moj;adam-komenda@wp.pl


 Pawel: 10.12.2009, 07:39
 Teraz juz nadszsedl czas aby powiedziec to czego nie moglem powiedziec przez swoje pograzenie w swiecie ludzkim. Naprawde my nie jestesmy sami samotnosc nasza ludzka wybieramy sami tak jak ja to robilem szukajac i znajdujac zwiazki z Kobietami tylko moja droga bo tak mi sie wydawalo ze juz natychmiast nie moge byc sam,przez swoja niecierpliwosc i egoizm budowalem swoje zycie oprte na grzechu ktory rozwijal sie natychmiast i powalal kazdy ten zwiazek natychmiast. Poddanie sie zlu czyli grzechowi w kazdym tego juz slowa znaczeniu prowadzi do okropnych konsekwencji lacznie ze smiercia powolna i natychmiastowa sprawca tego jest szatan magik tego swiata i wspanialy oszust ktory:Nienawidzi Boga a tym samym nas ludzi i wszelkimi sposobami jemu znanymi zagradza nam droge przed prawda i prawdziwa miloscia laczaca Dwoje Osob Kobiete i Mezczyzne w calosc i jednosc rodzine w milosci dobroci ktora juz zmiarza tylko w kierunku Boga i jego wyzwolenia i ocalenia z tej okropnej otchlani klamstwa oszustwa i zniewolenia. Dzisiaj wiem bo doslownie narodzilem sie po raz kolejny ze juz nie jestem sam a pragnienie dzielenia sie zyciem i podzielenia nim chce juz tylko z Kobieta ktora jest na to gotowa znaczy podjac wspolna droge do Boga wedlug jego woli i przykazan tylko w prawdzie gdzie prawda jest milosc a milosc juz tylko jedyna droga tutejszego zycia ktora nam pozostala Dzisiaj juz ja prosze pokornie i w cierpliwosci Najwiekrzego przyjaciela czlowieka Jezusa-Chrystusa ktory tak cierpliwie czekal na moje otwarcie drzwi do mojego serca- Sw Jozefa Matke Najswietrza-Sw Michala...Sw Antoniego.... lista nie ma konca bo sam Bog nie ma konca wraz z wdziecznoscia ze moge dzis dziekowac za to co widze slysze i czuje ze....zyje. Dlatego ze nie zyje w polsce podaje swoj e:mail dla kazdego kto chcialby nawiazac ze mna korespondencje dreamsx2009@hotmail.com
 Aga: 27.11.2009, 10:51
 hm....czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam sie nad sobą.... mam 30 lat, od roku spotykam sie z meżczyzną, ktory przyjal sakramenty święte, ale w jego życiu nie ma Boga. Wcześniej natomiast szukając milosci wchodzilam w rozne relacje(teraz na sama mysl czuje wstyd) i mimo, iż prowadzilam burzliwe życie towarzyskie byłam potwornie samotna. Zupełnie niedawno doznałam nawrócenia, ale ten proces wzlotów i upadków trwal ok 10 lat i powiem wam, ze dopiero teraz przestalam byc samotna. Bóg daje Ducha Pokoju!!! Ale co chcialam powiedziec.... mimo, iz po przeszlo 10 latach wielkich poszukiwan spotkalam mężczyznę(przez te wszystkie lata o takim marzylam i myslałam, że ktos taki da mi szczescie), teraz jestem zdecydowana na zakończenie tej znajomosci, jesli on nie uszanuje moich wartości religijnych (10 przykazań Bożych) wczesniej rozmawialismy nawet o wspolnym zamieszkaniu, teraz powiedzialam mu, ze nie godze sie na łamanie przykazań Bozych.... wszystko zostawiam MOJEMU BOGU.... Dodam jeszcze, ze przychodza mi takie mysli, ze juz nikogo nie spotkam, ze zostane sama, ale powiezam moje życie Bogu, chce by JEGO wola była moją... a bez Boga życie nie ma sensu... Wiem, ze to moje przekonanie o słusznosci decyzji, jaką podjęłam, nie pochodzi ode mnie, ale od Ducha Świetego, dlatego trzeba prosić Boga o rozpoznanie powołania, bo "nasze drogi nie sa Jego drogami, a Jego mysli naszymi myślami"
 Mona: 26.11.2009, 01:41
 Tak, samotność jest okrutną towarzyszką...
 Pawel: 08.11.2009, 06:05
 Bylem sam bo tak ja postanowilem w Ciezkim przyjeciu zla i odejscia od Boga. Ja wybralem rozwijajaca sie we mnie chorobe ktora zaniosla mnie do bram juz tylko Otchlani i czelusci nie do opisania bolu i cierpienia ludzkiego. Dzis zyje bo taka jest wola Boga i Jego laska,jak i moja wola jest utrzymac moje zycie juz tylko w tej wiedzy ktora dzis posiadam.
 Olcia: 29.10.2009, 00:56
 Mieszkam po za Polska,jestem samotna ,jesli znajdzie sie tutaj samotnu mężczyna tez na obczyżnie niech do mnei napisze :). Moje gg 11413760.Pozdrawiam!
 Ania: 28.10.2009, 14:20
 ja tez straciłam nadzieje ze znajdę miłość, chciałabym tak po-prostu zakochać się ze wzjamnoscia w porządnym wartościowym człowieku który by był dla mnie wsparciem , kochał szanował , ktoś kto zatroszczył by się o mnie a w przyszłości o "naszą rodzinę"
 agnieszka(24): 11.10.2009, 23:03
 witam, przez przypadek trafiłam na tą stronkę i w pewnym sensie (może to trochę samolubne) podniósł mnie lekko na duchu fakt, że nie tylko ja jestem samotna; samotność dobija, im dłużej trwa, tym się bardziej zastanawiam czy ze mną jest wszystko ok? usłyszałam kiedyś, że nie mogę czuć się samotna mając wielu znajomych; prawdą jest że znajomi są ważni, ale trzeba mieć przy sobie tą jedną bliską osobę, bo nawet najlepsi przyjaciele i znajomi nie potrafią zapełnić pustki samotności ;( wiem, że teraz trochę smęcę i za to przepraszam; pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!
 mm: 08.10.2009, 13:53
 do Edyta: 28.08.2009, 18:56 Zupełnie Edyto nie masz się czym przejmować, małe jest piękne, głowa do góry ! Pozdrawiam !
 niewarty nadziei ale mimo wszy: 07.09.2009, 16:14
 do Edyta: 28.08.2009, 18:56 Jak tak jest jak piszesz to powiem Ci że ani rozmiar ani wygląd tych części ciała nie jest aż tak ważny!Mówię poważnie!
 26lat-jeszcze sam: 07.09.2009, 15:57
 Wiem że jest wam bardzo ciężko i nie mam prawa w ogóle dyskutować z Wami w tej kwestii ale musicie jakoś zacząć pozytywnie myśleć - jest to bardzo ciężkie ale możliwe...Wielki szacunek dla WAS za wytrwałość w bólu(niejeden by już dawno sobie odpuścił).Może spróbujecie zaglądnąc na portal www.zapisanisobie.pl może akurat tu "coś" się trafi.... pozdrawiam i głowa do góry !!!
 Aga: 07.09.2009, 00:05
 Jest jeszcze straszniejsza samotność, kiedy spotkało się miłość swojego życia, ale nie można z nią iść przez życie z różnych powodów. Wyobrażać sobie królewicza to jedno, a spotkać go w rzeczywistości i nie móc z nim być - to drugie... Może lepiej było nie kochać nigdy. A jednak sama nie wierzę w to co piszę, nie umiem wyrzec się miłości. "Na czyj rozum i na czyje siły obliczone jest ludzkie życie?" - też tak pytam kiedy ból jest już nie do wytrzymania...
[1] [2] (3) [4]


Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. Josemarii EscrivyModlitwa do św. Josemarii Escrivy

Modlitwa do św. braci męczenników Jana i PawłaModlitwa do św. braci męczenników Jana i Pawła

Przyczyny wchodzenia młodych w świat przestępczościPrzyczyny wchodzenia młodych w świat przestępczości

Uczenie dzieci odróżniania dobra od zła to zadanie na lataUczenie dzieci odróżniania dobra od zła to zadanie na lata

Dlaczego młodzi wchodzą w konflikt z prawem? Co ich pociąga?Dlaczego młodzi wchodzą w konflikt z prawem? Co ich pociąga?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej