Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mistrzostwa odchorowałem

     Od zakończenia mistrzostw świata piłkarzy ręcznych minęło już trochę czasu. Ale wcześniej nie byłem w stanie zająć się tematem, bo zbyt wiele było we mnie negatywnych emocji. Nadzieje na dobry występ biało-czerwonych, wzbudzone także przez nas, dziennikarzy, były ogromne. Tym większy i boleśniejszy był zawód. Bo ósme miejsce to wielkie rozczarowanie.

     Nie tylko dlatego, że nie udało się wywalczyć udziału w kwalifikacjach olimpijskich. A taki był plan minimum. Rozczarowanie numer jeden to brak lidera w zespole. Pod koniec turnieju nawet trener przyznał, że nie ma w drużynie kogoś, kto dałby kolegom impuls do walki: dał przykład, zdobył ważną bramkę. Rozczarowanie numer dwa to uświadomienie sobie, że w tym składzie drużyna nie ma czego szukać na igrzyskach olimpijskich. Właśnie występ w Londynie miał być ukoronowaniem kariery dla większości piłkarzy ręcznych z tego pokolenia. Już wiemy, że nie będzie. Bo czasu oszukać się nie da. Kilku zawodników prezentuje się słabo i nic nie wskazuje na to, by w 2012 r. nagle zaczęli znów ogrywać świetnych, a przede wszystkim młodszych rywali z Danii, Francji czy Hiszpanii.

     Rozczarowanie numer trzy to Bogdan Wenta. Guru polskiego szczypiorniaka chwilami wyglądał tak, jakby nie miał pomysłu na poprawę gry drużyny. Na jego wizerunku pojawiły się rysy. Kiedyś Wenta po frajersko przegranym meczu - takim jak na przykład ze Szwecją - „rzuciłby mięsem", postawił na baczność zawodników i wszystkich wokół, i zamknął się w szatni. A teraz, kilkanaście minut po zakończeniu gry, trener wypunktował błędy, a potem w rozmowie z dziennikarzem uśmiechał się i zachowywał niemal tak, jakby nic się nie stało. Wenta stracił zęby? Mam nadzieję, że nie. Za to zębów i ognia na pewno zabrakło polskiej drużynie.

     To z tych właśnie przyczyn mistrzostwa w Szwecji odchorowałem. Tak jak całe rzesze kibiców piłki ręcznej. A humorów i zdrowia nie poprawiła nam wiadomość, że wyścig o organizację mistrzostw świata w 2015 r. przegraliśmy z... Katarem.

Mariusz Jankowski

Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 6 lutego 2011


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej