Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Cyrk pod siatką

     Jak człowiek chce się pośmiać, może iść na występ kabaretu lub do cyrku. Znalazło się jeszcze jedno miejsce, gdzie powodów do śmiechu nie brakuje. To hale we włoskich miastach, gdzie odbywają się siatkarskie mistrzostwa świata. "Rozmach", z jakim zorganizowano w Italii tak ważny turniej, a przede wszystkim "pomysłowość" organizatorów co do kształtu i przebiegu rywalizacji na trwale zapisały się w historii sportu. W różnych dyscyplinach na różne sposoby próbowano pomagać gospodarzom. Jednak pod Apeninami działania te przybrały rozmiary monstrualne. Każdy sportowiec i kibic o zdrowych zmysłach łapał się za głowę, widząc turniejową drabinkę i regulamin, który nie premiował zwycięzców, ale tych, którzy potrafią kombinować. Na własnej skórze przekonaliśmy się, jak kombinacje te wyglądają, gdy w meczu z Polską niespecjalnie chciało się grać Serbom. Potem kabaret odstawiło jeszcze kilka drużyn. Brakiem zasad splamili się nawet mistrzowie świata. Brazylijczycy bez walki poddali mecz z Bułgarią, niespecjalnie przejmując się wyzwiskami płynącymi z trybun czy zachowaniem kibiców, którzy "oglądali" te popisy odwróceni plecami do parkietu.

     Podobno wszystko, co złe w siatkówce, miało się skończyć wraz z odejściem szefa światowej federacji Rubena Acosty. Nic z tych rzeczy. Meksykanin ma godnych naśladowców, którzy z tej pięknej dyscypliny sportu robią cyrk. Pisząc te słowa nadal czuję niesmak. I wielki żal. Jak można zabijać emocje tak perfidnie i bezczelnie? Jak można mieć za nic odczucia kibiców, a więc tych, dla których sportowcy wylewają pot na treningach?

     Przy okazji: oczywiście żal mi naszej drużyny. Jej szybkie odpadnięcie (bez względu na okoliczności) to chyba największe sportowe rozczarowanie mijającego roku. Marnym pocieszeniem jest fakt, że dzięki porażkom nasi siatkarze nie musieli się zastanawiać, czy przypadkiem nie warto w którymś momencie się podłożyć i oddać mecz bez walki. Bia-ło-czerwoni, nie z własnej woli, stali się częścią cyrku. Na szczęście nie najważniejszą.


Mariusz Jankowski


Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 10 października 2010


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej