Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zasłyszane po meczach

     Plotek nie powtarzam i plotkami się brzydzę. Lubię jednak mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Szczególnie gdy można posłuchać, jakimi sportowymi wydarzeniami żyją rodacy. A z tymi najważniejszymi na bieżąco są niemal wszyscy. Bo jak inaczej wytłumaczyć rozmowę w autobusie - głośną i donośną - dwóch panów w sile wieku, zapalczywie dyskutujących o właśnie zakończonych mistrzostwach świata w siatkówce. Obaj jak najbardziej słusznie oburzeni systemem rozgrywania turnieju wymyślili, że kolejny bój o złoto, który odbędzie się w Polsce, powinien jeszcze bardziej promować gospodarzy. Co to znaczy? Według moich towarzyszy podróży autobusem 515 nasi siatkarze powinni rozpocząć walkę o medale... od półfinału! A co! Wcześniej niech biją się "Egipty, Francje, Brazylie" i inne drużyny. My miejsce w czwórce załatwmy sobie "z urzędu".

     Z urzędu pewne sprawy chcieli sobie też ostatnio załatwić dziennikarze dwóch stacji telewizyjnych. Przy okazji ostatniej w sezonie żużlowej Grand Prix do Bydgoszczy chciał się wybrać tłum polskich żurnalistów. Wiadomo, wszyscy chcieli bić brawo, gdy Tomasz Gollob będzie odbierał nagrodę za tytuł mistrza świata, a przy okazji będzie można też docenić ostatecznie drugiego Jarosława Hampela. Wnioski o akredytacje złożyła więc i prezenterka pewnego znanego programu, i równie znany wydawca z tej samej redakcji oraz nie mniej popularny reporter z konkurencyjnej stacji. Była jeszcze długa lista mniej znanych i mniej lubianych, którzy nagle zapałali miłością do żużla... Nawet jednak mniej doświadczony organizator niż międzynarodowa firma obsługująca cykl Grand Prix szybko by się zorientował, że żadna telewizja na świecie do obsługi jednej kamery nie potrzebuje pięciu operatorów! A z wniosków akredytacyjnych wynikało, że bez tylu - relacji przygotować się nie da.

     Nie da się także uniknąć tematu piłkarskiej reprezentacji Polski. Stadiony rosną coraz wyżej, więc i coraz wyższe są wymagania kibiców. Chcieliby widzieć pięknie grającą drużynę Franciszka Smudy. Nawet jeśli nie ma po temu żadnych podstaw. Na zakończenie więc jeszcze jedna zasłyszana rozmowa: w kolejce do sklepowej kasy. Chłopcy stojący przede mną cieszyli się z remisu z Amerykanami. Bo gole były. Emocje też. Szkoda tylko, że rozmawiali o meczu na podstawie skrótu. Transmisja była późną nocą, więc wielu fanów uniknęło palpitacji serca po fatalnych błędach naszej obrony. Oczywiście w świat poszedł niezły wynik, ale z taką grą to my na Euro daleko nie zajdziemy.


Mariusz Jankowski


Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 17 października 2010


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej