Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Karol waleczne serce

     Karol Bielecki. Sportowiec, który w trakcie kariery nie raz i nie dwa przeżywał trudne chwile. Oprócz wzlotów i medali na najważniejszych imprezach były także upadki. Wydawało się jednak, że po tym, jak kilka miesięcy temu świat mu się zawalił, już się nie podniesie. Po dramatycznym wypadku w meczu towarzyskim z Chorwacją Bielecki stracił oko. Dla piłkarza ręcznego brzmiało to jak wyrok. Koniec kariery wydawał się oczywistością. Tym bardziej, że po kolejnych operacjach lekarze nie zostawiali złudzeń: zawodnik do gry już nie wróci.

    Dla większości ludzi ten moment oznaczałby koniec. Ale nie dla Karola. Dla niego był to początek nowej drogi. Chłopak z Sandomierza, który mierzy ponad dwa metry i rzuca piłką z prędkością ponad 120 km na godzinę, nie załaał się. Podjął rękawicę, którą rzucił mu los. Kiedy kilka dni temu Bielecki przyjechał do Kielc na mecz Ligi Mistrzów, nie ukrywał wzruszenia. Fani zgotowali mu królewskie powitanie. Dla takich kibiców warto się starać i Karol nie ukrywa, że wsparcie miłośników szczypiorniaka pozwoliło mu przetrwać najtrudniejsze chwile, gdy ważna była codzienna, wielogodzinna rehabilitacja. Ale jeszcze ważniejsza była wiara w sens i powodzenie walki o powrót do wyczynowego sportu. Powrót się udał. Na razie do klubu. Czeka jeszcze reprezentacja. Bogdan Wenta powołanie wysłał, ale zawodnik ma wątpliwości. Zmęczenie często daje mu się we znaki.

     Może więc zdarzyć się i tak, że w biało-czerwonym stroju Karola na razie nie zobaczymy. Wcześniej czy później w kadrze jednak zagra i znów będzie straszył bramkarzy rywali potężnymi rzutami. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Bo reprezentacja go potrzebuje. A on potrzebuje kibiców, którzy są z naszą drużyną i jej zawodnikami na dobre i złe. To najgorsze już było, teraz czas na zwycięstwa. Medal na igrzyskach w Londynie? Byłoby pięknie! A lepszego ukoronowania kariery sam Karol chyba nie wymyśli.


Mariusz Jankowski


Tekst pochodzi z Tygodnika
Idziemy, 24 października 2010


   

Wasze komentarze:
 Andre: 28.10.2010, 20:24
  Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
(1)


Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej