Życie bez Chrystusa nie ma sensuUrodziłam się w rodzinie katolickiej, zostałam ochrzczona, ale... Wiara nie była dla mnie ważna. Chodziłam do kościoła - bo trzeba, spowiedź - bo trzeba, modlitwa - bo trzeba. Jezus... chyba się Go bałam...Nie wiem, jak opisać moją relację z Nim. Wiara działała tylko na zasadzie "jak trwoga to do Boga". Bardzo wcześnie weszłam w bagno nieczystości, a właściwie ugrzęzłam w nim po pachy. W międzyczasie narobiłam dużo złego. Jednak Bóg o mnie nie zapomniał. Z pomocą przyszła mama. Dość szybko udało mi się wyjść. Jakiś czas później postanowiłam się nawrócić. Przeczytałam książkę "Niebo istnieje... Naprawdę!" i to był chyba przełom. Zrozumiałam, że Jezus bardzo mnie kocha i chce, bym tę miłość odwzajemniała. Zobaczyłam, że jest inny, niż Go sobie wyobrażałam i... przyszłam do Niego. Teraz stwierdzam, że życie bez Chrystusa nie ma sensu. Jakiś czas później, niestety, znów upadłam. Pojawiły się skrupuły. Koszmar. Jednak i tym razem nie byłam sama. Bóg dał mi wspaniałego spowiednika, który mi pomógł i wciąż mi pomaga.Poprosiłam tego księdza o kierownictwo duchowe. Ponieważ bardzo dręczyła mnie przeszłość odbyłam spowiedź generalną. Bóg dał mi odciąć się od tego wszystkiego. Jestem Mu za to bardzo wdzięczna. On kocha mnie, a ja kocham Jego. Jezus jest moim najlepszym Przyjacielem. Chwała Panu! Jota
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |