Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Historia dłużnika, któremu darowano ogromny dług

19.11.2011r. Na TWU nie jeżdżę, a Cieszyn to nie to samo co Tychy, więc wybrałam się na mszę z modlitwą o uzdrowienie w Cieszynie. Gdy Monstrancja znalazła się nade mną poczułam żar na głowie, żywy płomień, mocne pulsowanie krwi na głowie. W tym momencie pomyślałam, to jest ten moment: Uzdrów mnie i usłyszałam odpowiedź: Nie chcesz być uzdrowiona. Byłam zaskoczona, zawiedziona i bardzo rozczarowana. Postanowiłam, więc, że już nigdy nie pojadę na mszę z modlitwą o uzdrowienie, gdziekolwiek by była, skoro tak się sprawy mają.

11.04.2012r. Badanie gardła. Od jakiegoś czasu miałam kłopoty z gardłem. Ból, uczucie ropy w ustach, trudności w połykaniu, krztuszenie się, cięższy głos, później pojawiło się zgrubienie na tylnej części gardła. W nocy, kładąc się spać odchylałam głowę maksymalnie do tyłu, by lepiej mi się oddychało.

24,26.05.2012r. Uczestniczyłam za namową koleżanki w rekolekcjach prowadzonych przez o. Bashoborę. Chciałam podziękować na nich za zdane dokładnie rok temu prawo jazdy, dodatkowo rekolekcje te organizowane były w budynku obok WORD-u, w którym zdałam, więc właściwie wyłącznie dlatego zdecydowałam się tam pojechać. Podczas jednej z piosenek usłyszałam obok siebie, z lewej strony słowa, pomimo tego, że nikt z tej strony, ani za mną nie stał: Dlaczego nie klaszczesz dla Mojej chwały? Nie wiedziałam dlaczego?, przecież klaskałam, chociaż miałam z tym lekkie opory. Na końcu spotkania poruszyły mnie słowa o. Bashobory, który zwrócił się do dwóch dziewczyn, które mają 23 lata. A poruszyły mnie dlatego, że dotyczyły mojego długu.

18.09.2012r. Chcąc wszystko dokładnie przemyśleć pojechałam do domu rekolekcyjnego u Oblatów. Na wieczornej Mszy wahałam się czy mogę przyjąć Komunię Św., bo raczej mogłam sobie uścisnąć dłoń z faryzeuszem niż z pokornym celnikiem, ale już dłużej tak nie mogłam. Nie wiedziałam co robić? Zmień mnie, kto jak nie Ty? Przystąpiłam do Komunii Św. w nadziei, że Bóg da mi jakiś znak, najlepiej jakby mnie uzdrowił. Uklękłam przy relikwiach bł. Jana Pawła II, otrzymana Komunia Św. przykleiła się do mojego gardła tak, że od razu zbierało mnie na wymioty, gdy wstałam mój pierwszy odruch jaki chciałam wykonać to włożyć palec daleko do gardła i Ją odczepić, ale pomyślałam, że tak nie wolno. Druga myśl: szybko wyjść z kościoła i jakoś Ją na zewnątrz wykrztusić, ponieważ utknęła mi w gardle i mimo wielu prób nie potrafiłam Jej przełknąć. Jednak skręciłam do ławki i przeczekałam całą tą dramatyczną dla mnie sytuację w nadziei, że się rozpuści. Więc Jezus nie chciał nawet już iść do mojego żołądka i zatrzymał mi się w gardle, żebym Go nie połknęła, byłam o tym przekonana i to był moment od kiedy całkowicie zerwałam relację z Bogiem. Tego wieczoru dostałam znak, o który prosiłam, jednoznacznie go zinterpretowałam, że nie chcesz mnie Boże, więc dobrze, od tego wydarzenia już mi było wszystko obojętne.

19.09.2012r. Byłam zła na Boga, że nie potrafię spłacić swojego długu. A w pierwszej kolejności denerwowało mnie, że ciągle mi pomaga, czy o to proszę czy nie. Już wiedziałam co się kroi, chce, żebym znowu się nawróciła. A ja tym razem postanowiłam, że się nie dam. I obojętność może być dla mnie nawet śmiercią dla duszy. Chciałam te wszystkie pretensje wygarnąć Mu w kaplicy w domu rekolekcyjnym, ale był zamknięty. No dobrze, więc spotkamy się twarzą w twarz w kościele, który był otwarty, ponieważ trwała Msza. Zostałam w przedsionku z tyłu kościoła i nie miałam w ogóle żadnych myśli obrażających Boga, że Go nie chce. Jezu ufam Tobie, bądź wola Twoja, będzie co ma być. Boże wygrałeś i dzięki Ci za to! Jak to się stało? Czasem się nad tym zastanawiam, byłam jak dziecko, które się narodziło, więc dlatego nie wiem. Następnego dnia, gdy wyjeżdżałam byłam pełna pokoju, wiary, szczęścia, wolności i to wszystko za darmo. Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju - dostałam tę wiarę, mogłam iść w pokoju i darowano mi ogromny dług.

20.10.2012r. W sobotę popatrzyłam dokładnie w gardło, ponieważ coraz bardziej mi doskwierało, nie wiedziałam czym się zapić, co zjeść, by nie czuć ucisku przy połykaniu, kaszel nie dawał mi spokoju. Zobaczyłam jak z opuchniętej części gardła rozdziera się na zewnątrz żółto-biała tkanka. Wiedziałam, że 20. października jest TWU, więc koniecznie chciałam na niego pojechać, odwołać to wszystko, co ponad rok temu tam powiedziałam i nawet przez myśli mi nie przeszło, by prosić o uzdrowienie dla siebie, ponieważ ja już byłam uzdrowiona i spełniona, już niczego więcej mi nie trzeba było, to, że tam byłam mi wystarczyło. Toteż pomyślałam, że jestem tu ostatni raz, bo otrzymałam już łaski, które dały mi nowe życie. Jednak, gdy ksiądz przechodził obok mnie z Monstrancją w czasie spoczynku usłyszałam odjeżdżające z Niej słowa: Grażyna i bardzo głośno: raka krtani. To nie o mnie -pomyślałam, byłam przekonana, że to pan Aleksander Bańka mówi o kimś innym. W tej samej chwili zaczęło brakować mi powietrza, oddychałam coraz szybciej i głośniej, chcąc wziąć następny oddech. Od szyi do głowy zrobiłam się gorąca. Później poczułam, że coś jest mi wyrywane z gardła. Gdy moja siostra powiedziała mi: Grażyna Jezus uzdrowił cię z raka! Byłam tak bardzo zaskoczona, że po prostu nie miałam słów i tylko płakałam ze szczęścia. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. To był Wieczór pełen zaskoczeń, ponieważ otrzymałam wiele łask, pierwszy raz usłyszałam tam klaskanie dla chwały Pana, widziałam siebie na kolanach Jezusa już nie jako małe dziecko, ale taką jaka byłam i już nie pytałam o dług. Na końcu zapytałam mojej siostry jak to jest możliwe, że przy każdym oddechu czuje, że powietrze wpada mi nie tylko przez nos i usta, ale i przez szyję tak choćbym miałam otwór przy krtani?

Grażyna


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej