Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Współczesna Magdalena

     Viviana od Wielkanocy 1996 r. wycofała się z życia społecznego i żyje na szczycie góry w małym domku obok kościółka św. Jana Chrzciciela z XVI w. niedaleko Bolonii. W górnej części domu urządzono pokoje dla gości, którzy w ciszy i odosobnieniu chcą przeżyć kilka dni bliżej Boga.

     Wobec swego ojca i przewodnika duchowego złożyła Bogu śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. On też ułożył jej regułę pustelniczego życia.

     Jak to się stało? Przedtem praktycznie nie miała nic wspólnego z Bogiem i Kościołem. Byłam zawsze wesołą i pełną życia dziewczyną. Kochałam życie, a poprzez pracę miałam w Bolonii wiele kontaktów z ludźmi, zwłaszcza ze świata sztuki. Miała przyjaciół i kochanków.

     Bała się śmierci. Nie chodziła wcale do kościoła i nawet nie mogła spojrzeć na krzyż. Rzeczy te napawały ją lękiem. W pewnym momencie w jej życie wszedł Bóg poprzez swoje Słowo. Cicho. Można rzec na palcach. Zupełnie przypadkowo zaczęłam przed ośmiu laty czytać Pismo św. Do moich drzwi zapukali Świadkowie Jehowy. Nie chciałam być wobec nich niegrzeczna, więc wpuściłam ich do pokoju. Grzeczność okazali mi raczej oni, bo zostawili Pismo św.

     Zaczęła czytać i uderzyło ją zdanie z proroka Jeremiasza: "Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże zastępów!"

     Do kościoła jeszcze nie poszła i była daleko od "życia z wiary". Przerażało ją życie wieczne: Tyle teraz cierpię i miałoby się to nigdy nie skończyć? Uważałam, że śmierć będzie wyzwoleniem z cierpienia.

     W międzyczasie przeszia "ze śmierci do życia", bo przestała się bać śmierci. Proces, który przestawił jej życie dzięki wsłuchiwaniu się w Słowo Pisma Św., był długi i zaskakujący.

     Słowa Jezusa, które na początku zrobiły na mnie największe wrażenie to: kto mnie szuka, znajdzie. Zatem kto rzeczywiście szczerze, całym sercem szuka i prosi o pomoc, aby wierzyć, temu On ukazuje się w cudowny sposób.

     Viviana spostrzegła, jak Chrystus poprzez wyraźne znaki objawia się człowiekowi. Najważniejsza jest jednak modlitwa. Żyłam ciągle tak jak przedtem, ale w pamięci miałam nieustannie słowa Chrystusa. Rozmyślam o nich, pozwalałam im przenikać do głębi duszy i napełniała mnie wtedy wielka radość... Któregoś dnia przysięgłam Jezusowi, że już więcej pewnej rzeczy robić nie będę. Tego samego dnia natrafiłam w Piśmie św. na słowa: A ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie - ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego... Chrystus sam w swoim Słowie dawał mi wskazania i odpowiedzi na dręczące mnie pytania.

     Wielkanoc 1993 r. przeżyłam szczególnie radośnie. Cały Wielki Tydzień chodziłam codziennie do kościoła. Pokochałam Chrystusa. Po nabożeństwie stawałam w naszym ogrodzie, radowałam się każdym drzewem, błękitem nieba i zrozumiałam, że nie należę już do tego świata, a do Jezusa. Ogarnęło mnie ogromne uczucie miłości. Tego wypowiedzieć się nie da. Byłam jak pijana ze szczęścia, jak nowonarodzona. Mając 34 lata naprawdę narodziłam się do nowego życia. Miłość wyzwoliła mnie ze strachu. Chciałam o tym mówić każdemu jak ewangeliczna Samarytanka: "Znalazłam Go!" A każdy, kto znajdzie Jezusa, na pewno zmieni się. Każdy, kto idzie do kościoła i wraca taki sam jak był, na pewno nie szukał Go, nie przeżył spotkania z Nim. Zresztą często, gdy jestem w kościele, mam wrażenie, że jestem wśród śpiących, umarłych... Właśnie dlatego ci "umarli" twierdzą, że dostałam bzika. Być może mają i rację. Tak się zmieniłam i tak pokochałam Chrystusa, że może się to wydawać nienormalne. Doznała też pomocy od wielu wspaniałych ludzi. Bóg pomaga nam poprzez ludzi.

     W tym czasie zrodziło się jej powołanie. Chciała żyć tylko dla Jezusa. Serdeczne zjednoczenie z Nim za każdym razem przeży- waia w komunii św. To, co ją tak pociąga i wzrusza, to pełnia człowieczeństwa Jezusa - Boga i człowieka. Jakże wzruszające jest Jego wołanie na krzyżu: Ojcze, czemuś mnie opuścił? Ile w tym krzyku Jezusa jest naszego człowieczego bólu! I to jest piękne. Piękne jest też odkrycie, że Jezus to nie bezduszny prawodawca, twórca moralności a sama Miłość, która pokonała śmierć.

     Viviana ma egzotyczną urodę. Matką była Egipcjanka a ojciec Neapolitańczykiem. Po nim odziedziczyła temperament. Lubiła zawsze żyć intensywnie, ciekawie, z pasją. Dlatego została pustelniczką. Pracą chałupniczą zarabia na utrzymanie. Chleb piecze sama. Dużo czasu poświęca na rozmowę z Bogiem. W modlitwie brewiarzowej i mszy św. łączy się z całym Kościołem. Korzysta też z lektury duchowej doświadczonych ojców życia wewnętrznego, ale najbardziej kocha Ewangelię. Codziennie ją rozważa. Odmawia też bardzo chętnie "modlitwę Jezusową", która ma tak piękną i starą tradycję w Kościele wschodnim. Kocha muzykę i często swoją radość i miłość wyraża Bogu w tańcu. Wtedy całe jej ciało staje się modlitwą.

     Kto pokocha Boga całym sercem, jego życie staje się naprawdę interesujące. Nie brak w nim przy gody, miłości i ciągle nowych zadań...

     (por. "Yision" 2000 3/97, s. 18-19)

ks. Stanisław Szmidt


   

Uzdrowienie finansów. Jak z Bożą pomocą wyjść z długów? Uzdrowienie finansów. Jak z Bożą pomocą wyjść z długów?
Małgorzata i Wojciech Nowiccy
Jeśli chcesz uporządkować swoje finanse, albo zmagasz się z długami, których nie możesz spłacić, nie myśl, że jesteś w sytuacji bez wyjścia.

Nie martw się i nie polegaj wyłącznie na swoim rozumie. Możesz pokonać każdą trudność. Potrzebujesz jedynie podjęcia pewnej decyzji...... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej