Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Rozmodlona matka - to skarb

     Słowo "matka" brzmi słodko i kojąco. Nawet człowiek zdeprawowany na słowo "matka" kapituluje ze swej brutalności, szczególnie gdy chodzi o jego własną matkę, która dała mu życie. Często rozmowa z takim człowiekiem o jego matce coś w nim odmienia, a nawet go nawraca, zmienia dotychczasowe życie.

     Gdy sięgnę myślą do lat dziecięcych, przypominam sobie swoją dobrą matkę. Była prostą, wiejską kobietą, która swoje życie spędziła w wielkim trudzie, ofierze i poświęceniu. Mimo ciężkich warunków materialnych wychowała nas siedmioro (urodziła dziewięcioro, dwoje zmarło jako dzieci). Mamusia była cicha i milcząca. Borykała się z wieloma trudnościami i brakami.

     I choć jej życie było twarde i bezwzględne, to jednak nigdy, zwłaszcza gdy się wszystko "waliło", nie słyszałam z ust mamusi przekleństwa czy ordynarnych słów. Widziałam jednak często łzy w jej oczach, szczególnie gdy zbliżały się święta, a ona nie miała za co kupić nam bucików czy ubrania. Przeżywała to w cichości i milczeniu. A gdy któreś z nas zapytało: "Mamo, czemu masz łzy w oczach?", "zbyła" nas spokojnie...

     Dziś podziwiam gorliwość mojej matki, kiedy przypominam sobie niektóre fakty. Wracając z odległego pola (3 km), często o zmroku, z dzieckiem na ręku, przez całą drogę mówiła różaniec, również nas angażując do tej modlitwy. Późnym wieczorem po obrządku w podwórku, gdy już nas nakarmiła i ułożyła do snu, jeszcze długo się modliła. A w ciepłe wieczory, gdy już wszystko zrobiła, wychodziła przed dom na schodki i modliła się. Raz zapytałam ją: "Mamo, czemu wychodzisz modlić się aż na schody?" "Dlatego, żeby nie dać się zmorzyć snem, w domu senność ogarnia" - odpowiedziała. Zrozumiałam, jak wielce ceniła modlitwę różańcową. Gdy już byłam w klasztorze, opowiadał mi brat, że kiedy w nocy wracał z "kawalerki", zastawał mamę przy kądzieli i nieraz widział jej załzawione oczy, a usta szepczące "Zdrowaśki". W każdej sytuacji, w każdej biedzie, mama chwytała za różaniec. W każdą niedzielę rodzice szli 8 km do kościoła, zabierając nas ze sobą, choć zdarzało się i tak, że nie było w co się ubrać i trzeba było zostać w domu. Mamusia odprawiała pierwsze piątki miesiąca, polecając nas Jezusowi. Nigdy nam nie prawiła "morałów", modliła się za nas, tego jesteśmy pewni.

     Gdy przyjechałam do rodziców już jako siostra zakonna, nasza rozmowa przeciągnęła się do późnych godzin nocnych. W końcu trzeba było udać się na spoczynek, co też po modlitwie uczyniłam. Mama modliła się jeszcze dłużej. Po jakimś czasie, już zasypiając, otworzyłam oczy, a mamusia nadal klęczy. Żal mi się jej zrobiło i mówię: "Mamo, dosyć..., połóż się już spać". Nic mi nie odpowiedziała, modliła się dalej. Zawstydziłam się... Później mi powiedziała: "Mam was gromadkę, więc mam o co i za kogo się modlić..."

     Kiedy zachorowała, poprosiła o sakramenty: pojednania, namaszczenia i Eucharystii. Było to w czwartek. Gdy przybył kapłan, usiadła na łóżku i powiedziała: "Pragnę świadomie i jak najlepiej przeżyć te sakramenty". Złożyła dłonie i głośno powtarzała za kapłanem słowa dziękczynienia po Komunii świętej. Wieczorem tego dnia zebrała się wokół niej cała gromadka dzieci, byłam również i ja. Wtedy mamusia powiedziała nam znamienne słowa: "Nigdy nie modliłam się dla was o majątek, ale żebyście nie wyparli się Boga i wiary. Żyjcie w zgodzie jak dotąd, miłujcie się". Zmarła w niedzielę rano, 21 listopada 1971 r., w święto Ofiarowania Matki Bożej. Umierała przytomnie, rozmawiała ze mną do ostatniej chwili. W połowie słowa urwała, niedokończyła... Jeszcze na chwilę przed śmiercią powiedziała: "Ja umrę szczęśliwie, bo całe życie mówiłam cztery Zdrowaś Maryjo o szczęśliwą śmierć..." Wyglądała pięknie, pełna jakiegoś majestatu, świętości. Miała 75 lat. Niech Bóg wynagrodzi mamie niebem za trud życia, za wychowanie nas, za zaszczepienie w nas wiary, modlitwy różańcowej i za wszelkie dobro.

S. Ignacja, loretanka


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej