Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Dusza płonie, serce drży

Gdy tylko skończyły się straszliwe lipcowe upały, wyjechałem do naszych kresowych rodaków na Litwę i Białoruś. Mam tam jeszcze trochę krewnych i sporo przyjaciół. Ta przyjaźń pogłębiła się w roku 1989, kiedy byłem organizatorem szeregu oddziałów Towarzystwa Grodna i Wilna (i prezesem Zarządu Krajowego).

Odwiedziłem kilka wsi, miast i to cudowne, kochane Wilno. Wszędzie w polskich rodzinach odczuwałem żar bratniej miłości, wierność świętej tradycji. I wyznam, że w tamtych stronach ludzie są serdeczni, otwarci na wszelkie gesty przyjaźni. Byłem bardzo zainteresowany obecnym stanem religijności nie tylko Polaków. To, co widziałem i słyszałem w czasie Mszy świętych, w czasie nabożeństw, np. w Oszmianie, Ej szyszkach i samym Wilnie - oczarowało duszę, wycisnęło łzy. Kiedy wsłuchiwałem się w słowa modlitwy i śpiew ludu Bożego, wydawało mi się, że żyję w innym wieku, że wszystko jest snem. Ludzie śpiewali pełną piersią, a na słowa kapłana odpowiadali żarliwie. Tak było również w Krewie i Borunach, gdzie bohatersko i ofiarnie głoszą słowo Boże siostry zakonne. Dzięki takiej służbie sióstr oraz kilku zakonników i kapłanów - odradza się Wiara Święta, nabierają blasku zdewastowane świątynie. Jak w Oszmianie w kościele Św. Michała usłyszałem pieśń: "Ojcze z niebios, Boże Panie - tu, na ziemię, ześlij nam - Twoje święte zmiłowanie, - tu, na ziemię, ześlij nam...", poczułem inne bicie serca, zakryłem twarz rękami, by ukryć wzruszenie. Prawda, byłem szczęśliwy z tej wiosny ducha, która przyszła tu po wielu latach rządów szatańskich.

Zaraz po powrocie do kraju rozmyślałem nieustannie nad organizowaniem pomocy materialnej i duchowej dla odradzających się parafii katolickich - polskich i białoruskich. Jestem tylko nauczycielem, ale ośmieliłem się już zaapelować do rodaków w Ameryce, gdzie w polskich pismach ukazują się od czasu do czasu moje artykuły patriotyczne. W swoim środowisku, na miarę możliwości, zbieram i będę zbierał ofiary na rzecz Kościoła katolickiego w Republice Białoruskiej, gdzie jest ponad milion zrusyfikowanych Polaków. Proszę z pokorą kolegów nauczycieli i wychowawców w całym kraju o czynne włączenie się do budowy Gmachu Chrystusowego, albowiem "wiara bez uczynków jest martwą". W ciszy wieczornej, gdy modlę się na różańcu za pomordowanych, zmarłych i żywych rodaków ze wschodu - jakiś głos wewnętrzny woła: dlaczego, dlaczego my tu w wolnej ojczyźnie tak często lekceważymy wypełnianie świętych obowiązków, dlaczego tyle pychy, zawiści, żądzy władzy i pieniędzy!? Dlaczego tam... na wschodzie u naszych braci kresowych taki żar, taki płomień modlitwy w czasie Mszy świętych?! Z tych ponurych rozważań wybawia mnie św. Maksymilian i Ojciec Święty Jan Paweł II - słowem, czynem i twórczym życiem. Również pielgrzymki młodzieży polskiej na Jasną Górę - są wielką nadzieją i zapowiedzią pełnego triumfu prawdy nad wszelkim złem.

Przypominam sobie z dawnych lat prace klasowe z języka polskiego. Nigdy nie zapomnę tematu: Prawdziwa wielkość pod nieszczęścia miotem - kształt doskonały przybiera. Myślę, że w tym temacie patriotyczno-religij nie usposobiony mój profesor, żyjący i pracujący z młodzieżą polską w latach nikczemnych rządów stalinowskich, zawarł pełnię prawdy o człowieku, o narodzie. Tylko w bólu, w zmaganiach ze złem, poprzez święty Krzyż - rodzi się pełna, szlachetna wolność i człowieczeństwo każdego z nas. Tak więc, gdy wsłuchiwałem się w śpiew religijny, w modlitwę sióstr i braci na byłych kresach, znalazłem odpowiedź na mnożące się nieprawości u nas, a budzący się do życia zmartwychwstały Kościół katolicki na Białorusi i Litwie. Przed samym wyjazdem z Wilna do kraju, jedna z sióstr zakonnych prosiła, abym zgłębił i nieustannie głosił przestrogi zawarte w Liście św. Jakuba. Zgłębiłem, będę głosił! Będę głosił, że "Wiara bez uczynków - jest martwą". Będę głosił wielkie, święte prawdy i będę wspierał wszelako naszych rodaków na wschodzie, bo na samo wspomnienie kresowych braci - dusza płonie, serce drży.

To wyznanie serca, te refleksje pisałem w bolesnym dniu 17 września.

Artur Julian Kowzan


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]


Modlitwy | Opowiadania | Zagadki | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej