Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Jestem Maryja - nie umrzesz

W życiu moim miał miejsce bardzo dziwny przypadek, w rodzaju tych opisanych w książce Życie po życiu. Było to 18 października 1980 roku, a więc już ponad pięć lat temu.

Pierwszy raz opowiedziałem o wielkiej lasce, jaka mnie wówczas spotkała, dopiero w tym roku, podczas pobytu w sanatorium. To był jakiś wewnętrzny nakaz. W towarzystwie mieliśmy jedną panią, która była bardzo wrogo ustosunkowana do Kościoła. Był okres Wielkiego Postu. Ona postu nie uznawała, była nastawiona na dancingi i inne rozrywki. Opowiedziałem jej o moim przeżyciu sprzed pięciu lat i o tym, jak wielkie jest Miłosierdzie Boże. Pomagały mi dwie inne panie, które modliły się razem ze mną o jej nawrócenie. Odmawialiśmy różaniec. I oto ta osoba wzięła z nami udział w rekolekcjach, wyspowiadała się i przyjęła Najświętszy Sakrament. A nie była u spowiedzi przez 29 lat. Jesteśmy świadkami działania Maryi.

Jeszcze raz mówiłem o Maryi w moim życiu na rekolekcjach oazowych w R., gdzie byłem wraz z żoną w kwietniu br. Jakiś głos mówił we mnie: "Jeżeli ty nie przemówisz, kamienie wołać będą". W kaplicy wobec zgromadzonych ponad 200 uczestników Dnia Wspólnoty Diecezjalnej, mówiłem o Maryi, o tym, jak wróciła mnie do życia, o tym, jak bardzo nas kocha.

I wtedy w duszy mej rozkwitły kwiaty. Kiedy po moim wystąpieniu ksiądz mówił o apelu Ojca Świętego Jana Pawła II, o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka - wiedziałem, co mam zrobić. Podpisałem wyrzeczenie się alkoholu i papierosów do końca mego życia. I złożyłem pismo na ołtarzu w kościele przed cudownym obrazem Matki Boskiej. Z miłości dla Niej. Teraz mam dar modlitwy. Mogę prosić o wiele, ale ja chcę przede wszystkim dziękować.

Jestem już rycerzem Niepokalanej, moja żona też jest rycerką. I budujemy nasz nowy dom. Budujemy od podstaw. Dla Chrystusa i Maryi. Dla naszych dzieci i wnucząt. I tą radością dzielimy się z Wami. Pomaga mi Niepokalanów. Tam Maryja kieruje moje serce, moje myśli i moje listy.

Milczałem ponad pięć lat. Teraz słyszę wewnętrzny głos: Pisz! Jezus mówi do mnie: - Pisz. Maryja jest twoją Matką, Patronką twego dnia urodzin. Rodzice twoi byli bogobojni, wpajali w ciebie zasady wiary chrześcijańskiej.

Ale człowiek ma wolną wolę. Odszedłeś od Boga, aby służyć innym ideałom. Były one sprzeczne z duchem Kościoła świętego. Działałeś w ruchu o światopoglądzie materialistycznym, zaprzeczając istnienia Boga, twego Stwórcy. Zarabiałeś dobrze. Jednak popadłeś w skrajny alkoholizm. Przepijałeś większość zarobków. Najbardziej na tym cierpiała żona i dzieci, które przez długie lata nie miały ojca, bo chociaż kochałeś rodzinę, to alkohol i koledzy przesłaniali ci wszystko. Alkoholizm czynił postępy. Brak Boga w codziennym życiu czynił spustoszenie moralne.

Ale przyszedł rok odnowy. Runęły w gruzy ideały, które sam sobie wybrałeś. Nastąpiło załamanie. Choroba wieńcowa. Nadciśnienie. Byłeś moralną ruiną. Ogarnęła cię głęboka depresja psychiczna. Potem nieudana próba samobójstwa przez zażycie dużej ilości tabletek nasercowych, a w rezultacie zapaść. Choroba miała dziwny przebieg. Zacząłeś słyszeć jakieś głosy i nie umiałeś sobie wytłumaczyć ich źródła. Głosy te wzmagały się, aż osiągnęły takie natężenie, że straciłeś przytomność. Dalej pisz sam.

Serce czyste stwórz we mnie, Boże, i Ducha prawego odnów we mnie, abym głosił chwałę Maryi.

Zacząłem zapadać w nicość. W ułamku sekundy jak w kalejdoskopie przesuwały się sceny z mego życia. Wydarzenia dobre i złe. Jeden donośny głos mnie oskarżał, a drugi mnie bronił. Chciałem już umrzeć. Głosem, który nie był moim, zacząłem się modlić. Prosiłem: O Maryjo Niepokalana, ześlij mi śmierć.

I wtedy usłyszałem słowa: "Jestem Maryja - nie umrzesz" i chóry głosów odmawiających modlitwy różańcowe. Różaniec trwał. Uciszył tamte głosy. Potem sam stawał się coraz cichszy, dobiegał gdzieś z oddali jak szmer górskiego strumienia, aż ucichł. Powoli odzyskałem przytomność. Przy mnie była siostra w białym fartuchu. Do ręki miałem podłączoną kroplówkę. Nie wiedziałem, gdzie jestem. Nic nie czułem. Nie miałem kontaktu z otoczeniem. Byłem jak martwy. Przychodziła żona i dzieci, dla mnie było to zupełnie obojętne, kto przychodzi i z czym. Nie przyjmowałem pokarmu. Nie wiem, jak długo to trwało. Schudłem. Straciłem na wadze około 20 kilo. Ożywiłem się dopiero, gdy moja żona przyniosła mi do szpitala różaniec. Mały, biały różaniec, pamiątkę I Komunii św. którejś z moich córek. Zacząłem sobie coś przypominać. Ten chór odmawiający modlitwy i głos: "Jestem Maryja, nie umrzesz".

O różaniec żony nie prosiłem, przyniosła sama, jakby kierowana Duchem Świętym. Ona całe życie była wierna Bogu i Kościołowi. Modliła się za mnie. Bóg wysłuchał. W szpitalu leżałem miesiąc i siedem dni. Po wyjściu ze szpitala zacząłem chodzić do kościoła. Moja długa spowiedź. Częste przyjmowanie Komunii. Zacząłem czytać wyłącznie książki i publikacje o treści religijnej. Nie mogłem czytać czego innego. Zerwałem z dotychczasowym towarzystwem. Na pozór byłem taki sam jak przedtem. Tylko bardziej milczący. Ja, który kiedyś byłem duszą każdego towarzystwa - znałem przecież masę dwuznacznych dowcipów, frywolnych piosenek i anegdot - naraz wszystko zapomniałem, gdzieś uleciał też mój światopogląd materialistyczny.

Coś mi w duszy mówiło o nieskończonym Miłosierdziu Bożym, które nie ma granic. Mówiło o miłości Jezusa dla nas ludzi. O Maryi Niepokalanej, która jest naszą Matką, Królową nieba i ziemi. Mówiło mi o rzeczach przedziwnych, a tak wielkich, że aż niepojętych. Jak to jest możliwe? To aż tak?

Modlę się więc teraz do Maryi Niepokalanej. Do Maryi z Fatimy, Lourdes, La Salette, Guadalupy, Syrakuz i wszystkich miejsc objawień na całej ziemi. Wierzę, ufam i kocham. A głos mówi: "Kto kocha Matkę - ten kocha Syna. Przez Serce Maryi - do Serca Jezusa".

Nie jestem święty. To wynika z treści mego listu. Ale wokół mnie dzieją się dziwne rzeczy. Poprawa mego stanu zdrowia dziwi lekarza, który mnie leczy. Stałem się przyjacielem całego świata. Nie umiem nikogo potępić. Modlę się dużo, bardzo wiele za dusze zmarłych.

To mój nowy świat. Świat przedziwnych doznań duchowych. To dała mi Maryja Niepokalana i to jest moje szczęście.

W.


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Czy ty musisz kraść?Czy ty musisz kraść?

Katecheza papieska o Dziesięciu Przykazaniach BożychKatecheza papieska o Dziesięciu Przykazaniach Bożych

Jezus Dobry PasterzJezus Dobry Pasterz

Ja jestem krzewem winnym, wylatoroślamiJa jestem krzewem winnym, wylatoroślami

Miłość bez zobowiązań?Miłość bez zobowiązań?

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej