Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Skarby Pelplina

     Wszyscy lubimy tajemnicze historie. Kogo nie pasjonuje odkrywanie "skarbów" zapomnianego strychu. Ileż emocji wywołuje przypadkowo wykopany na polu garnek z oszczędnościami zapobiegliwego ciułacza sprzed paru setek lat. Właściciel glinianego sejfu dawno odszedł w niepamięć, a garść monet, może jakaś biżuteria, zaczęły swoje drugie życie. Wszyscy lubimy odkrywać nieznane. Czasami nieznane jest dla nas nawet to, z czym stykamy się na co dzień.

     Dreszcz emocji odkrywcy może być udziałem każdego. Historyk czy historyk sztuki, wchodzący do katedralnego skarbca, ma na to dużo więcej szans. Na pozór niby nic ciekawego, setki paramentów, których rola w liturgii już się skończyła. Mnóstwo drobnych przedmiotów, takich jak palki, vela, bursy, które kiedyś towarzyszyły barokowemu kielichowi z pateną, w czasie Mszy św. Do tego jeszcze ostatnie z zachowanych korporałów, serwetki do świec, konopea, umbracula, których nazwy i funkcje odchodzą w niepamięć. Jakieś fragmenty haftowanych ornatów, ozdobna oprawa książki, parę złotych galonów... Kto powiedział, że nie ma tu nic ciekawego? Vela mogą zachwycić nie tylko znakomitym haftem, ale też przemówić cyframi i literami. Można na nich odczytać np. datę 1669 i inicjały, które przypominają na razie nieznanego fundatora, ale ...rozpoznanie go to tylko kwestia czasu. Stuły i manipularze wykonano z tkanin francuskich najlepszego gatunku. Nawet zakurzony jedwab miło jest poczuć pod palcami. Lekko przetarta z pyłu bursa błysnęła światłem złotych i jedwabnych nitek. Przekładana palka zaszeleściła w specyficzny sposób. To nie może ujść uwadze badacza. Jej nadpruty brzeg ujawnia zeszytą w środku tajemnicę - starodruk jeszcze starszy od niej. Na razie trzeba uzbroić się w cierpliwość i ...zostawić ją w spokoju. Dopiero przy pracach konserwatorskich ten ukryty skarb zostanie ostrożnie wyjęty i odczytany. Warstw papieru jest wiele, może więc, tak jak to bywało w przypadku wielu zabytkowych paramentów, będą tam także rękopisy - klasztorna makulatura. Jeśli tak, to możliwość odkrycia miejsca powstania tego jedwabnego drobiazgu, a może i czegoś więcej, jest całkiem realna. Jedna z palek ma niezwykłą ozdobę. Naszyto na niąmiedzoryt na jedwabiu, zachowany do dzisiaj we fragmencie - rzadkość. Będzie trzeba przetrząsnąć wiele książek, aby odnaleźć podobne przedstawienie, a wtedy, być może będzie to dopiero początek dalszych poszukiwań historyka-detektywa.

     Na czerwonym velum pojawił się herb Nałęcz, a poniżej niego kolejny smakowity kąsek - miniatura malowana na pergaminie, naszyta i otoczona ramką ze złotych nitek. Przedstawia świętą męczennicę z gałązką palmy w ręku, w maleńkiej haftowanej koronie.

     Obok na półce leżą sukienki na puszki. Ściąga uwagę 4-częściowa sukienka, wykonana zapewne na początku naszego wieku, haftowana krzyżykami, cała usiana kwiatkami fiołków. Jest też maleńka sukienka, z błękitnego jedwabiu ze złotym haftem. Czyjeś sprytne palce wykonały ją w XVII wieku. Dopiero po konserwacji okaże się, jaka jest piękna. Znowu sięgamy do burs, tym razem do tych, w których przenosiło się wiatyk. I oto konsternacja, w pierwszej z nich ukryło się srebrne serduszko, a w kolejnej aż dwa srebrne vota i do tego jedno z serc ma wy drapane inicjały i datę 25 II 1939 r. Gdyby tak chciało przemówić...

     Największe wrażenie robią mitry. Czy należały do biskupów chełmińskich, czy raczej do opatów pelplińskich? Na to pytanie znajdzie się być może niedługo odpowiedź. Niektóre z nich są haftowane niezwykle precyzyjnie i przetrwały do dziś w rewelacyjnym stanie. Inne, nawet te w wieku XIX, nie oparły się czasowi i zawieruchom wojennym. Leżą bezradne, poprute, z wydłubanymi z opraw szlachetnymi kamieniami. Napracuje się przy nich cierpliwy konserwator tkanin, zanim znów zabłysną swym złotym haftem. Jedna z mitr wprawia w osłupienie. Jako jedyna ma swój futerał. W pierwszej chwili mitra wygląda niepozornie. Dopiero baczniejszy rzut oka pozwala stwierdzić, że jej powierzchnia pokryta jest mlecznobiałymi koralikami, ułożonymi jeden obok drugiego. Teraz już wiadomo dlaczego jest taka ciężka. Ze współczuciem trzeba pomyśleć o głowie, która dźwigała taki ciężar.

     I tak przy każdym z drobnych paramentów liturgicznych, który zachował się w skarbcu katedry pelplińskiej, a jest ich prawie 700, można wpadać w zachwyt, w zdziwienie lub cieszyć się. Przedmioty te odkrywają nam powoli swoje tajemnice. Nic dziwnego, że bez trudu udało się namówić na pracę przy nich studentki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie z Zakładu Konserwacji Tkanin. Po pracy w Pelplinie nie był już dla nich zaskoczeniem skarbiec jasnogórski i inwentaryzacja 2000 paramentów liturgicznych. Tę ciężką próbę przeszedł też zespół konserwatorek Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wszystko po to, aby kolekcji pelplińskiej zapewnić jak najlepsze warunki do przetrwania kolejnych setek lat. W tym celu w Pelplinie podjęto niezwykle ważną i nieszablonową decyzję o nawiązaniu partnerskiej współpracy z Muzeum Narodowym w Gdańsku. W efekcie paramenty liturgiczne na lat 90 staną się depozytem w gdańskim Muzeum, pozostając nadal prawną własnością diecezji. Pomysł autorstwa Konserwatora Diecezji Pelplińskiej i praktykującego muzealnika ks. dr. Romana Ciecholewskiego, wsparty decyzją Pasterza Diecezji ks. bpa prof. Jana Bernarda Szlagi, staje się faktem. W praktyce oznacza to wspólną opiekę nad cennym zbiorem, możliwość konserwowania tej ogromnej liczby paramentów liturgicznych, opracowanie naukowe kolekcji i udostępnienie tych niezwykle ciekawych świadków przeszłości diecezji chełmińskiej, szerokiej publiczności. Zbiór drobnych paramentów liturgicznych rozpocznie swoje publiczne życie 14 kwietnia 1999 r., kiedy zostanie pokazany na pierwszej wystawie, pod wymownym tytułem: "PELPLIN DLA GDAŃSKA - GDAŃSK DLA PELPLINA", w murach 126-letniego Muzeum w Gdańsku. Emocje dostępne dotąd tylko konserwatorom dzieł sztuki i muzealnikom, będą teraz dla wszystkich. Satysfakcję i dumę zapewne poczują ci, którym historia Pomorza nie jest obca i obojętna, dbałość o zabytki jest dla nich zachowaniem oczywistym, wynikającym z wewnętrznej potrzeby uczestniczenia w kulturze swego regionu, a kontakt ze sztuką i pięknem, potrzebą wrażliwego serca. Będzie można oglądać pelpliński zbiór paramentów liturgicznych do 25 czerwca 1999 r. Katalog i opisy na wystawie pomogą ożywić przedmioty, których "czas pracy" już się zakończył, ale nadal potrafią opowiadać pasjonujące historie.

BEATA SZTYBER
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 7/99


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej