Ostra BramaKtóż z nas nie pamięta Mickiewiczowskiej "Inwokacji" z "Pana Tadeusza", w której poeta zwraca się do Matki Najświętszej słowami: Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!? Dla Polaków te dwa wizerunki od wieków były najważniejsze.W okresie powojennym dla całego pokolenia Polaków osobisty kontakt z cudownym obrazem Pani Ostrobramskiej był bardzo utrudniony, prawie niemożliwy. Rzadko kto jeździł na Litwę, do Wilna, a tych, którzy tam docierali służbowo czy w ramach wycieczek, różnymi sposobami odwodzono od pomysłu modlenia się przed wizerunkiem Matki Bożej. Dopiero przemiany, jakie w ostatnich latach dokonały się w Polsce i byłych republikach Związku Radzieckiego - w tym odzyskanie przez Litwę niepodległości - sprawiły, że coraz częściej odwiedzamy miasto nad Wilią, kierując kroki ku Ostrej Bramie. Do tradycji należą już piesze pielgrzymki z Suwałk. Coraz częściej też można spotkać w Wilnie pielgrzymów z odległych zakątków Litwy i Białorusi. Ikona ekumeniczna Tradycja kultu maryjnego w Wilnie sięga XVII wieku. Łaskami słynący obraz powstał, jak wynika z najnowszych badań, w latach 1620-1630 i jest zapewne kopią znanej ryciny niderlandzkiej malarza Martina de Yosa. Dokonane przez historyków sztuki ustalenia ostatecznie kładą kres hipotezom o znacznie starszym, ruskim pochodzeniu wizerunku. Tym, co początkowo w kulcie Matki Bożej Ostrobramskiej było najwspanialsze, jest jego ekumeniczny charakter. Do Ostrej Bramy przychodzili modlić się Polacy, Litwini i Rusini, wyznawcy obrządku łacińskiego i greckiego, a także prawosławni. Wspólnie odczytywali przesłanie maryjne płynące z tego miejsca. Dopiero późniejsze dziesięciolecia, które przyniosły zatargi i animozje, a nawet wojny na tle religijnym i narodowościowym, doprowadziły do sytuacji, że ludzie żyjący dotąd razem stali się wrogami. I choć obecnie daleko jeszcze do ideału, to trzeba przyznać, że w ostatnich latach ów duch ekumeniczny częściej gości w pobliżu Ostrej Bramy. Kiedy podąża się wąskimi uliczkami i zaułkami wileńskiej starówki ku sanktuarium, z rzadka usłyszeć można strzępy polskiej mowy, jakieś wtrącone zdanie, słowo wypowiadane na ogół przez ludzi wiekowych, dla których ojczysty język wciąż jeszcze jest żywy. Ta polska mowa szczególnie wyraźnie słyszana jest w kościele i w kaplicy cudownego obrazu. Bo jakże modlić się do Tej, co miała "przywrócić na Ojczyzny łono", jak nie w ojczystej mowie, w języku Mickiewicza i Słowackiego! Kaplica umieszczona jest nad bramą przejściową. Codziennie przechodzą pod nią spieszący dokądś wilnianie. Zdejmują czapki i kapelusze. Niektórzy zatrzymują się na chwilę i po bezgłośnym ruchu warg można rozpoznać, że odmawiają krótką modlitwę. Są i tacy - głównie starsze kobiety - którzy przyklękają na ulicy, czyniąc znak krzyża. Na szczęście do przeszłości należą już czasy, gdy podobne przejawy religijności wzbudzały zdziwienie lub były przedmiotem kpin i szyderstw. Nawet młodzież, korzystając z tego, że ulica jest zamknięta dla ruchu kołowego, jeździ po niej na łyżworolkach, z szacunkiem omija klęczące i modlące się osoby. Duszę całą utworzysz... Sama kaplica, do której wspinamy się schodami, prowadzącymi z bocznej nawy kościoła, jest niewielka, może pomieścić najwyżej 30-40 osób. Schody noszą wyraźne ślady stóp i kolan tysięcy pielgrzymów, którzy przez dziesięciolecia odciskali na nich świadectwo swojej bytności. Cudowny obraz Matki Bożej Ostrobramskiej w pięknej, bogato zdobionej sukience z 42 srebrnymi promieniami i 12 gwiazdami, robi na kimś, kto widzi go po raz pierwszy, niezatarte wrażenie. Zapewne spotęgowane jest ono także usytuowaniem obrazu: jego bliskością, poczuciem, że można go niemal dotknąć. Jest to przeżycie zupełnie odmienne od tego, jakie towarzyszy nam w sanktuarium na Jasnej Górze, szczególnie podczas odsłaniania wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Tu, w Ostrej Bramie, jest bardziej kameralnie, intymnie. W kaplicy panuje cisza, atmosfera skupienia i rozmodlenia. Różnicę tę doskonale oddaje monolog pewnej starszej wilnianki, zasłyszany przez znanego pisarza Antoniego Gołubiewa, a przytoczony w książce Marii Kałamajskiej-Saeed, poświęconej sanktuarium ostrobramskiemu. Kobieta owa mówi tak: - Do naszej Ostrobramskiej polecisz, wypłaczesz się, wypowiesz wszystko jak kobieta kobiecie, duszę całą otworzysz. A u tej Częstochowskiej na ręku siedzi malusieńki Jezusik, patrzy swoimi oczkami i każdziusieńkie słowo podsłuchuje, to i dyskrecji żadnej nie ma. A jeszcze Królowa Polski, czyż z Królową będziesz gadał bez nijakiej żenady? Na ulicy, tuż przy kościele, starsze kobiety, podobne zapewne do tej cytowanej przez Gołubiewa, śpiewnym wileńskim akcentem zachęcają do kupna świętych obrazków z podobizną Matki Bożej Ostrobramskiej, różańców i medalików. Jeszcze do niedawna handel dewocjonaliami był oficjalnie zabroniony. Kobiety biednie ubrane, w kolorowych chustach na głowie, rozglądają się bacznie za potencjalnymi klientami. Dla wielu z nich to jedyny sposób dorobienia do marnych wdowich rent. A może też potrzeba bycia blisko Tej, co w Ostrej świeci Bramie... Wojciech Niżyński Miejsca Święte
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |