Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Wyspa, której nie było

     Dokąd płynie Dionizos
     [przez morze czerwone jak wino
     Ku jakim wyspom wędruje
     [pod żaglem winorośli
     Śpi i nic nie wie więc
     my także nie wiemy
     Dokąd płynie z prądami łódź lotna


     Zbigniew Herbert

     Samotność na wyspie jest dokuczliwsza niż na lądzie stałym. Człowiek zawieszony pomiędzy niebem a morzem silnie odczuwa przemijanie i swoją znikomość. Zwłaszcza na Thirze. Sama wyspa jest bowiem jak otwarta rana. Rana gojąca się tylko na chwilę - na tysiąc, dwa tysiące lat. Do wszechogarniającego błękitu wdziera się czerwień, gwałtowny kolor życia, kolor krwi i zagłady. Kolor wnętrza ziemi. Wyspa wyłoniła się z Morza Egejskiego przed tysiącami lat jako wulkan. Gdy lawa ostygła, na wynurzające się z morza skały przypłynęli ludzie. Najpierw tajemniczy Pelazgowie, a po nich twórcy cywilizacji nazwanej minojską, Kończył się czas mitów. Cywilizacje basenu Morza Śródziemnego wkraczały do historii...

     Gdy na Krecie pomiędzy III a II tysiącleciem przed Chrystusem wznoszono wspaniale pałace w Knossos, Malii czy Fajstos, również na cykladzkiej Thirze, zwanej wówczas Strongyle - Okrągłą, kwitła wspaniała cywilizacja. W mieście Akrotiri budowano dwupiętrowe domy, mieszkańcy hodowali owce, uprawiali winną latorośl, oliwki i zboża. Statki z wyspy Strongyle pływały po całym wschodnim basenie Morza Śródziemnego. Tym jednak, co najbardziej zaskakuje oglądających zabytki z Thiry, przeniesione obecnie do ateńskiego Muzeum Archeologicznego, jest doskonałość znakomicie zachowanych fresków. Wykonane żywymi kolorami, ukazują sceny z życia codziennego mieszkańców wyspy. Widzimy kobiety z obnażonymi piersiami tańczące w czasie uroczystości religijnych, chłopięcych bokserów, nagich rybaków z sieciami pełnymi ryb i statki - dziesiątki statków pływających pomiędzy skalistymi wyspami. Okręty i łodzie wpływają do kamiennych portów, na nabrzeżach tragarze wyładowują towary, w zielonych górach myśliwi polują na jelenie i lwy. A na ozdobionych girlandami statkach odświętnie ubrani pasażerowie obserwują wyskakujące ponad taflę wody radosne delfiny. Sceny przedstawiające rosnące na niebiesko-brązowych zboczach lilie, nad którymi pikują jaskółki, są jakby zwiastunami malarstwa pejzażowego. Wszystkie freski odkryte w Akrotiri, pełne radości życia i optymizmu, są świadectwem wrażliwości i subtelności mieszkańców wyspy. Ukazują cywilizację w pełni już rozwiniętą, pewną swych możliwości i bogatą. Może więc Platon miał rację i istniały niegdyś "wyspy szczęśliwe zatopione przez morze?"

     Jeśli "wyspy szczęśliwe" Atlantydy rzeczywiście istniały i były nimi Thira wraz z innymi wyspami Cykładów, na których (jak na niedalekiej Amorgos) odnaleziono minojskie pozostałości, to ich mieszkańcom nie dane było długo cieszyć się błogostanem. Około roku 1500 przed Chrystusem wielki wybuch wulkanu zniszczył wyspę. Niebo nad morzem stało się czarne od pyłu. Potężna 250-metrowa fala, pędząc z szybkością 350 kilometrów na godzinę, w ciągu pół godziny przebyła dziesiątki mil i uderzyła w wybrzeża Krety. Cywilizacja minojską przestała istnieć. Co ciekawe, mieszkańcy Thiry przeczuwali nadciągającą katastrofę. Na znakomicie zachowanych pod warstwą popiołów uliczkach nie leżą, jak w rzymskiej Pompei, ludzkie ciała. Mieszkańcy zdołali odpłynąć prawdopodobnie na Kretę, ale nawet ich przezorność i zadziwiająca zdolność przewidywania wulkanicznych erupcji nie zdały się na nic. Wyspa Strongyle zniknęła pod wodami morza.

     Na jej miejscu, nad głęboką wulkaniczną kałderą, zrodziły się trzy mniejsze: Santorini, Thirassia i Aspronisi. Nadal przyciągały swym "syrenim" urokiem żeglarzy. Już około 1300 roku przed Chrystusem Santorini kolonizują Fenicjanie, nazywając zresztą wyspę greckim mianem Kałliste - "najpiękniejsza". Wkrótce wyspa zostaje zajęta przez doryckich kolonistów ze Sparty (rzadki to przykład kolonizacji morskiej dokonanej przez mieszkańców Lacedemonu, związanego raczej z lądem stałym). W kolejnych wiekach Thira będzie wiernym sojusznikiem Sparty, by z czasem stracić suwerenność na rzecz Aten. W okresie hellenistycznym głębokie porty wyspy są doskonałą bazą dla floty egipskich Ptolemeuszy.

     Nadejście Rzymian kończy okres pierwszorzędnego militarnego znaczenia wyspy. Już w III wieku po Chrystusie jej mieszkańcy przyjmują chrześcijaństwo, któremu pozostaną odtąd wierni. Najstarszym zachowanym zabytkiem chrześcijańskim jest jednak o wiele późniejszy, bo pochodzący z XI wieku kościół Episkopi Gonia. W pamiętnym roku 1204, po zdobyciu Bizancjum przez krzyżowców, Santorini wpada w ręce Franków.

     Następne stulecia są w długich dziejach wyspy okresem niebywałego zamętu. Wyspa jest kolejno: samodzielnym księstwem, podlega władzy Naxos, stanowi część odrodzonego Cesarstwa Bizancjum, staje się areną krwawych walk wenecko-genuenskich, zajmuje ją książę Krety, nieustannie rabują piraci... Ostatecznie w 1579 roku zostaje podbita przez Imperium Ottomańskie. Po wielowiekowym panowaniu Franków pozostały do dzisiaj nadbrzeżne zamki oraz kościoły i klasztory katolickie. Tylko wyspa Siros, podobnie jak Santorini, ma od czasów średniowiecza liczną populację katolicką. Dobrze opisał to krwawe dziedzictwo grecki poeta Panos Panajotunis:

     W naszych zamczyskach mieszkają
     [wspomnienia - szczelina Franka, miecz Wenecjanina
     albo dreszcz Turka. Korytarzem Grecja
     i tonem matki ziemi. Rozjuszona żądza,
     żelaza pastwa, najście barbarzyńskich [plemion.
     Ziemia nasza bezwodna, ubogie ogrody,
     równiny - całe z oliwek i marzeń...
     W naszych zamczyskach śpią już wartownicy,
     odeszli obcy, wypadają nocą
     widma ze stali i krwią ociekają.
     Tak zastało nas lato.

     "Późnym latem" wyspy był wiek XIX. Jej flota była wówczas trzecią co do tonażu po Hydrze i Spetses. W czasie walk o niepodległość Grecji z Turcją po 1821 roku nie zabrakło również marynarzy pochodzących z Santorini. Przez całe wieki zmianom politycznym na wyspie towarzyszyły cykliczne wybuchy wulkanów i trzęsienia ziemi. Podajmy ich daty: pierwsza erupcja w roku 19 po Chrystusie, potem kolejne w latach: 60, 726, 1457, 1508, 1573, 1650, 1707-1712, 1866-1870, 1925-1926,1928,1940-1941 i ostatnia w 1950 roku. Trzynaście erupcji wulkanicznych i trzęsień ziemi w ciągu tysiąca lat! Niemal każde z nich niosło ze sobą zniszczenia i ofiary i po każdym ludzie uparcie powracali, bo wyspa odpłacała im swym niepokojącym pięknem i żyzną glebą rodzącą znakomite, słodkie wino. Narodziły się również nowe wyspy Nea i Palea Kameni - gorące, pełne oparów siarki skały pośrodku kałdery. Kilka łat temu, po podwodnych wulkanicznych erupcjach na północ od wyspy, zaczęły się tworzyć nowe wysepki. Z głębin ziemi wynoszą się coraz bliżej powierzchni morza.

     Thira wyłania się z fal Morza Egejskiego jak pęknięta waza czarnofigurowa. Jej czerwone zbocza z czarnymi resztkami lawy i cienką, białą koronką domów, wiatraków i świątyń na szczycie kaldery są tajemnicze i groźne. Rzadkie plamy zieleni czepiają się łagodniejszych stoków. Na granatowej głębokiej toni morza unoszą się, tłukąc o przybrzeżne skały, kawały pumeksu. Wejście do Hadesu musi być blisko... Ale nie przerażające szczekanie cerbera słychać z brzegu, tylko przeraźliwe porykiwania osłów. Gdy wąskimi ścieżkami wjeżdżamy z oślą karawaną na górę, otwiera się szersza perspektywa. Widać spowite oparami wyspy Kameni i daleką Thirasię stanowiącą drugi brzeg kaldery. Łagodniejsze wschodnie wybrzeże również wyróżnia się spośród innych wysp greckich. Piasek na plażach w Kamari i Pei issie to czarny wulkaniczny pył. Nie ma tu gajów oliwnych czy pomarańczowych. Tylko winna latorośl i drobne pomidory rosną na malutkich poletkach przy wioskach, skrzętnie osłonięte od wiatru kamiennymi murkami. Czerwona wulkaniczna gleba, choć urodzajna, pozbawiona jest wody. Jedyne źródło na wyspie bije w jaskini na stokach najwyższej góry Profitis Ilias, u stóp prawosławnego klasztoru. W ponurym pejzażu wyspy wyróżniają się tylko błękitne kopuły kościołów i kapliczek. Wieje ostry i gorący wiatr.

     Ta nieduża, skalista wyspa zawieszona pomiędzy błękitem nieba i wody, rozszarpywana przez ogniste błyski z podziemnych kuźni Hefajstosa, nie jest miejscem przytulnym, miłym. Lecz coś każe powracać na ten kawałek potrzaskanego wulkanu. Mozę smutek zachodów, gdy pomarańczowe słońce topi się w ciemnych wodach, może chwile spokoju odnajdywane rankiem na małych, ukrytych wśród skał plażach? A może południowe sjesty, gdy pijąc żywiczną retsinę, można wspominać, marzyć. Czas staje i błogi sen ogarnia wyspę...

     Historia wyspy zwanej Thirą, Santorini, Strongyle jeszcze się nie skończyła...



Janusz Kotański

W artykule wykorzystano: G. I. Alexakis, Santorini - today and yesterday, Ateny 1987.

Miejsca Święte nr 66


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej