Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Sycylia - między Europą a Afryką

     "Cóż za harmonia ziemi, morza i nieba! Ktokolwiek to ujrzał, ten nigdy tego obrazu nie zapomni" - zachwycał się Sycylią w 1787 roku Goethe. Dzisiejsi turyści wyjeżdżają stąd nie mniej oczarowani.

     Miejscem, którego nie sposób ominąć, jest Palermo, gdzie balkony wciąż obwieszone są praniem, podwórka tworzą misterne labirynty, zaś w załomach murów stoją zamyślone Madonny. O religijności mieszkańców wyspy łatwo się przekonać, wędrując uliczkami, gdzie co krok można odnaleźć kapliczki udekorowane świeżymi kwiatami. Tutejsi rybacy przed wypłynięciem na połów zachodzą na krótką modlitwę do kościoła, zaś kobiety co rano polecają Bożej opiece swe bambini.

     Spośród dziesiątków świątyń wizytówką Palermo stały się kościoły normańskie. Wyróżniają się różowymi kopulami, przez co przywodzą na myśl raczej orientalne meczety niż chrześcijańskie domy modlitwy. Taki jest surowo-ascetyczny Sante Cataldo z 1143 roku, taki jest San Giovanni degli Eremiti z 1136 roku. Legenda głosi, iż król Roger II wybudował go na ruinach dawnego meczetu, co rzutowało także na wnętrze kościoła. Półksiężyce, krzyże, kolumnady - wymieszały się tutaj style i historie. Położona na szlaku handlowym, łącząca Europę z Afryką Sycylia była jednym z najważniejszych krajów świata antycznego; tu krzyżowały się liczne szlaki. Władcy wyspy mieli duży wpływ na strategię polityczno-ekonomiczną państw basenu Morza Śródziemnego. Nic dziwnego zatem, że o panowanie na niej walczyli kolejno Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, Arabowie z Tunezji, Normanowie, Hiszpanie... Podboje nie oznaczały jednak jej zniszczenia i zagłady - wręcz przeciwnie, każdy władca czuł potrzebę przypieczętowania legalności swej władzy i budował świątynię jeszcze okazalszą niż poprzednicy.

     Jednym z najbardziej urokliwych kościołów w Palermo jest Santa Cita. Ma on niezwykłe barokowe wnętrze, gdyż wszystkie dekoracje sztukatorskie zostały wykonane w bieli. Ze ścian i ram wokół okien wyłaniają się dziesiątki rzeźb cherubinów, kwiatów i owoców, tworząc świetliste obrazy pełne życia. Nieopodal widać inny kościół - majestatyczny San Domenico - stąd już tylko dwa kroki do uliczki będącej najbarwniejszym targowiskiem miasta - Mercato delia Vucciria. To najlepsze miejsce do kupna oliwek i świeżych ryb, gdyż wielu Sycylijczyków nie porzuciło rybackiej pracy i wciąż o świcie wyrusza na polów, którego owoce po południu można już spożywać w postaci doskonałych dań. Kogo znudzą zabytki, powinien odwiedzić katakumby kapucynów wzniesione w XVII wieku. Zamiast kolejnych tabliczek z nazwiskami pochowanych spotka tam zmumifikowane ciała ponad ośmiu tysięcy dawnych mieszkańców miasta. Stoją pod ścianami. Leżą na półkach. Tłoczą się we wnękach... Pośród nich mająca prawie dwieście lat "maskotka" tego miejsca, dwuletnia Rosalia. O niej jednej czas zapomniał zupełnie, pozostawiając uśpioną twarzyczkę bez zmiany.

     By się przekonać, czym naprawdę były średniowieczne miasta, trzeba z Palermo udać się na wycieczkę do Erice - miejsca niegdyś poświęconego Afrodycie. Kamienne miasto wzniesiono na szczycie góry, by modlitwy szybciej docierały do uszu bogini. Niegdyś wędrowało się tutaj pół dnia ścieżką wiodącą wprost do świątyni, dziś można dojechać wygodnym autobusem. W dawnych czasach pielgrzymowali tu głównie marynarze, by jedzeniem oraz miłością ofiarowanym kapłankom uspokoić gromowładnego Zeusa. Wiadomo było bowiem, iż dzięki modłom Afrodyta raziła Zeusa strzałą miłości, ten zaś pogrążał się w kolejnej aferze uczuciowej, natomiast burze i sztormy były wynikiem jego nudy i awanturniczego usposobienia. Po dawnych czasach nie zostało wiele. Nie ocalała świątynia, w której kapłanki przyjmowały marynarzy. Pogański kult zastąpiły chrześcijańskie kościoły zwieszone na skałach, jakby wprost nad przepaścią. W załomach starych murów schroniły się przed upałem śnieżnobiałe synagorlice. Po wąskich uliczkach przeciskają się maleńkie fiaty. Erice to niezwykłe połączenie mitów i historii, sztuki i natury, fantazji i rzeczywistości. Jedno z tych miejsc, które pozostają w sercu na zawsze...

Anna Olej

W artykule wykorzystano: G. I. Alexakis, Santorini - today and yesterday, Ateny 1987.

Miejsca Święte nr 66


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej