Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Miasto nad Złotym Rogiem

     Stambuł, największe miasto Turcji, to zarazem jedno z najwspanialszych miast świata, W ciągu swej długiej historii, liczącej ponad 2500 lat. nosiło ono różne nazwy: najpierw Bizancjum. potem Konstantynopol. wreszcie Stambuł. Jako Bizancjum było ważnym miastem na szlaku handlowym łączącym Morze Śródziemne z Morzem Czarnym. Jako Konstantynopol stało się najpierw stolicą całego Cesarstwa Rzymskiego, a następnie - Cesarstwa Wschocłntorzym skiego albo Bizantyńskiego. Jako Stambuł rządziło potężnym imperium Turków osmańskich. Dziś nie jest już stolicą, aie pozostaje głównym ośrodkiem kultury i życia gospodarczego Turcji. Bez przesady można powiedzieć, że hisloria .wycisnęła na tym mieście niezatarte piętno. Do dziś stoją tam rzymskie mury obronne i akwedukty, bizantyńskie kościoły, osmańskie meczety i pałace - trwale pomniki. które wciąż przypominają o wielkości Greków. Rzymian i Turków.

     Pisząc o Stambule i wędrując po tym mieście, niepodobna oderwać się od historii. Zarazem jednak wypada pamiętać, że nie jest to tylko muzeum zabytków z różnych epok. lecz bujnie rozwijająca się metropoiia. Dzisiejszy Stambuł łączy szereg dzielnic po obu brzegach Bosforu, które jeszcze niedawno stanowiły osobne miasta i wsie. Jednocząc je, stai się miastem dwóch kontynentów, Europy i Azji. Sytuacja ta z jednej strony sprawia, że dla setek tysięcy jego mieszkańców podróże międzykoniynentalne są chlebem powszednim, z drugiej zaś znakomicie określa swoistość miasta, w którym od dawien dawna przenikają się nawzajem wątki kultury zachodniej i wschodniej.

     Ludzie wcześnie zaczęli się osiedlać na półwyspie, który od południa omywają fale morza Marmara, starożytnej Propontydy, od wschodu zaś wody Bosforu i zatoki zwanej Złotym Rogiem ze względu na kształt podobny do rogu obfitości. Początki osadnictwa na tym terenie sięgają IX wieku przed Chrystusem. Archeologowie odnaleźli nad Złotym Rogiem ślady dwóch wczesnych osad, znanych zresztą pisarzom starożytnym. Zamieszkiwała je ludność tracka. Z czasem wyparli ją starożytni Grecy. Tradycja głosi, że ok. 660 roku przed Chrystusem przybyli tu koloniści z greckiego miasta Megary, położonego na Przesmyku Korynckim. Na dzisiejszym Cyplu Pałacowym powstaia osada zwana przez Greków Byzantion, czyli Bizancjum. Sama nazwa ma niewątpliwie tracko-frygijski rodowód, iączy się zatem z poprzednikami greckich osadników. Jednakże późniejsza tradycja skojarzyła ją z imieniem Buzasa lub Byzasa, uczestnika legendarnej wyprawy Argonautów. Jedna z legend mieni go potomkiem boga morza Posejdona i nimfy Koroessy, córki Zeusa i bogini Io. Ten bohater miał być wodzem osadników i założycielem miasta.

     Przedsięwzięcie megarejczyków stanowiło epizod potężnego ruchu, który przeszedł do historii pod nazwą wielkiej kolonizacji greckiej. W okresie od VIII do VI wieku przed Chrystusem bujnie rozwijające się miasta-państwa daleko szerzyły swe wpływy handlowe, polityczne i kulturalne. Ich kolonie pojawiły się na Sycylii i w południowej Italii, na wybrzeżach Libii i Syrii, wyrastały na brzegu zasobnej w ryby Propontydy, opanowywały Pont Euksyński, czyli Morze Czarne. Wytwarzała się rozległa sieć połączeń handlowych. Ważną rolę odgrywał szlak czarnomorski, penetrowany już dawniej przez pionierów greckiego żeglarstwa, o czym przetrwała pamięć w micie o Argonautach. Bodaj po raz pierwszy w historii pojawił się problem cieśnin prowadzących z Morza Śródziemnego na Morze Czarne: Hellespontu (Dardanele) i Bosforu Trackiego. Kto władał Bosforem, ten sprawował kontrolę nad czarnomorskim handlem. (...)

     Morze i ziemia szczodrze obdarowywały Bizantyńczyków. Wody Bosforu i Propontydy dostarczały ryb w wielkim wyborze. Ciepły, wilgotny klimat i żyzne gleby sprzyjały rozwojowi rolnictwa, zwłaszcza zaś sadownictwa. Wedle świadectw starożytnych pisarzy miasto ze swoimi winnicami przypominało kwitnący ogród, zdobny palmami daktylowymi, figowcami, cyprysami, drzewami laurowymi i morwowymi. Okoliczne lasy roiły się od dzików i jeleni.

     Pasmo pomyślności przerwały dopiero wojny perskie. Po podbojach Cyrusa (559-529 przed Chrystusem) i jego następcy, Kambyzesa (529-522 przed Chrystusem), rozległe mocarstwo perskie rozciągało się od Hellespontu po rzekę Indus i od Kaukazu po katarakty Nilu. Za panowania króla Dariusza (522-486 przed Chrystusem), około 513 roku, perski olbrzym zagarną! również Bizancjum. Zbiedniały greckie miasta nad Hellespontem, Propontydą i Bosforem. Tradycyjni rywale Greków, Fenicjanie, podlegli teraz Persom, przejęli niemal cały handel czarnomorski. (...)

     Dopiero po kilkunastu latach zwycięstwa Greków nad wojskami Kserksesa (486-465 przed Chrystusem) zwiastowały koniec perskiej supremacji nad Bosforem. W 478 roku Bizancjum zostało zajęte przez eskadrę spartańskich okrętów pod wodzą Pauzaniasza opromienionego zwycięstwem pod Platejami (479 przed Chrystusem).

     Gdy perskie niebezpieczeństwo zostało w dużym stopniu zażegnane, rozpadła się jedność Hellenów. Nad losami Bizancjum zaciążył konflikt między Atenami i Spartą. (...) Około 470-469 roku flota ateńska zdobyła Bizancjum, które odżyło w ramach Związku Ateńskiego (Morskiego). Nad Złotym Rogiem wybudowano składy towarów. Zaczęto pobierać myto od statków. (...) Wśród Bizantyńczyków szerzyło się niezadowolenie, spowodowane głównie nadmiernymi wymaganiami finansowymi Aten. (...)

     Władca monarchii macedońskiej, nowej potęgi w świecie greckim, Filip Macedoński (359-336 przed Chrystusem), po długim a uporczywym oblężeniu musiał odstąpić spod murów Bizancjum w 340 roku. Jego wojska miały przygniatającą przewagę liczebną. Tarany szczerbiły mury miasta. Lecz wszystko to nie na wiele się zdało. W ocaleniu Bizancjum dopatrywano się interwencji sił nadprzyrodzonych. Pewnej nocy Macedończycy, zrobiwszy podkop, próbowali zaskoczyć obrońców. Mrok, spotęgowany strugami ulewnego deszczu, obiecywał im powodzenie. Aliści pochodnia bogini Hekate rozświetliła ciemności i w porę ukazała bizantyńskim żołnierzom grożące niebezpieczeństwo. Owej przełomowej nocy oblegający utracili wiarę w zwycięstwo. Odtąd Hekate stała się patronką miasta, z którym trwale zrósł się półksiężyc - symbol bogini.

     Bizantyńczycy mieli dość rozsądku, by nie sprzeciwiać się sławnemu synowi i następcy Filipa, Aleksandrowi Wielkiemu (336-323 przed Chrystusem). Ich okręty wspierały armię największego starożytnego zdobywcy. Ale nawet za jego panowania zdołali zachować autonomię. (...)

     Po śmierci Aleksandra świat hellenistyczny pogrążył się w zamęcie. W wojnach między jego spadkobiercami Bizancjum było neutralne. (...)

     Postrachem Bałkanów były wówczas nadciągające z północy plemiona Galatów, spokrewnionych z Celtami. W 278 roku przed Chrystusem splądrowali oni ziemie nad Bosforem. Wkrótce założyli państwo, które przez całe półwiecze władało na obszarze sięgającym od Dunaju do granic Bizancjum. Wygórowana danina, płacona królom Galatów, rujnowała skarb bizantyński. (...)

     Świtała epoka rzymska. Uporawszy się z Kartaginą, Rzym na przełomie III i II wieku przed Chrystusem ruszył na podbój wschodniego Śródziemnomorza. (...) poza krótkim epizodem za panowania cesarza Wespazjana (69-79 po Chrystusie), w sprawach wewnętrznych miasto cieszyło się autonomią aż do końca II wieku po Chrystusie. Utraciło ją w tragicznych okolicznościach za sprawą cesarza Septymiusza Sewera (193-211 po Chrystusie).

     Uporawszy się z legatem Syrii, Pesceniuszem Nigrem, Septymiusz Sewer nałożył wysoką kontrybucję na wszystkie miasta, które popierały nieszczęsnego pretendenta. Bizancjum stawiło opór. Wtedy obiegły je wojska cesarskie. Trzy lata trwało oblężenie. W196 roku miasto, wycieńczone z głodu, musiało się poddać. Mściwy zwycięzca kazał stracić wszystkich obrońców, nałożył wysoki podatek na mieszkańców miasta, któremu odebrał autonomiczne prawa. Wieńcząc dzieło zemsty, rozkazał znieść mury i zburzyć co znaczniejsze budowle. Opamiętał się dopiero po kilku latach. Postawił wtedy nowe mury obronne. (...) Okalały przestrzeń dwukrotnie większą niż poprzednie mury, za których budowniczego uchodził Byzas. Septymiusz Sewer zaczął też odbudowywać świątynie i pałace Bizancjum. Jednak przez cały III wiek było ono bladym cieniem lepszych czasów.

     Stolica cesarzy rzymskich

     Odrodzenie, a właściwie powtórne narodziny, miasto zawdzięcza pierwszemu chrześcijańskiemu cesarzowi Rzymu, Konstantynowi Wielkiemu (306-337). Odbudowując jedność państwa, wszczął on wojnę z władcą Wschodu, Licyniuszem, którego pokonał w 324 roku w bitwie pod Chrysopolis, na azjatyckim brzegu Bosforu. Bizancjum otworzyło bramy przed zwycięzcą.

     Starożytni i średniowieczni kronikarze lubili cudowne zdarzenia. Opowiadają oni, że Konstantyn, obozujący pod bizantyńskimi murami jeszcze przed bitwą z Licyniuszem, miał proroczy sen. Przyśniła mu się stara, zabiedzona niewiasta. Wtem przybrała ona postać urodziwej dziewczyny, on zaś nałożył na jej skroń cesarski diadem. Ocknąwszy się. miał postanowić, że uczyni Bizancjum stolicą imperium.

     Względy gospodarcze, wojskowe i polityczno-administracyjne przemawiały za przeniesieniem stolicy na wschód, bliżej najbogatszych prowincji imperium. Tam bowiem, zwłaszcza w Syrii i Egipcie, gromadziło się złoto, które wciąż odpływało z Rzymu. Przesunięcie ośrodka imperium ku wschodowi to była swoista pogoń za umykającym złotem. Decyzja Konstantyna harmonizowała z procesami ekonomicznymi epoki.

     Doświadczenie przekonywało go, że z Rzymu niepodobna już rządzić wschodnimi prowincjami, które jemu samemu, jak i poprzednim władcom, nastręczały wiele kłopotów. (...) Ostateczny wybór miejsca podyktowały chyba przesłanki strategiczno-wojskowe. Od dłuższego czasu odczuwano bowiem potrzebę stworzenia silnego wojskowego ośrodka nad Bosforem dla obrony Śródziemnomorza przed najeźdźcami z północy. Już sto lat wcześniej Rzymianie zaczęli rozmieszczać obozy wojskowe w okolicach Bizancjum. Konstantyn docenił walory obronne półwyspu. Nie mógł też nie dostrzec, że zaciszna zatoka Złotego Rogu świetnie się nadaje na port cesarskiej stolicy. Z punktu widzenia potrzeb imperium, w którym morskie szlaki komunikacyjne odgrywały wielką rolę, wybrane przezeń miejsce zdecydowanie górowało nad Rzymem.

     Sam cesarz na czele uroczystej procesji wytyczył mury miasta. Konstantyn wcale nie zamierza! odbudowywać podupadłego Bizancjum. Zburzono mury Septymiusza Sewera, a budowniczowie Konstantyna i jego następców brali z bizantyńskich ruin wszystko, co nadawało się na budulec i tak rozwłóczyli je po całym terenie nowej stolicy. Zajęła ona pięciokrotnie większą przestrzeń niż dawne Bizancjum. (...)

     Zewsząd ściągnięto architektów, budowniczych, kamieniarzy, cieśli, malarzy i rzeźbiarzy. Dość osobliwe rozporządzenie nakładało na wszystkich posiadaczy nieruchomości w cesarskich miastach nad Morzem Czarnym i w azjatyckich prowincjach obowiązek wybudowania w nowej stolicy choćby jednego domu, w przeciwnym razie ich spadkobiercy mieli utracić prawo dziedziczenia. Z drugiej strony każdemu, kto wystawi! dom w rodzącym się mieście, państwo zapewniało bezpłatnie chleb, oliwę, wino i opał. Przez 50 lat korzystano z tego przywileju. Zresztą i później, zgodnie z panującym w starożytności zwyczajem, darmo rozprowadzano chleb wśród głów rodzin.

     Uroczystości inauguracyjne odbyły się 11 maja 330 roku. Cesarz nadał miastu oficjalną nazwę Nowy Rzym. Młoda stolica zasłynęła jednak jako Konstantynopol, czyli miasto Konstantyna. Od razu stała się ośrodkiem władzy. Tutaj przebywali cesarze, poczynając od Konstantyna, który wzniósł pierwsze budowle Wielkiego Pałacu na południowo-wschodnim krańcu miasta, tam gdzie dzisiaj stoi Błękitny Meczet. W Konstantynopolu znalazły siedzibę wszystkie centralne instytucje imperium, łącznie z rzymskim senatem. Na rozkaz cesarza wybudowano ponoć senatorom domy łudząco podobne do tych, w których mieszkali w Rzymie.

     Miasto miało zapewnić ciągłość rzymskiej tradycji imperialnej. Z wielką zatem dbałością odtwarzano w nowym miejscu obraz starej nadtybrzańskiej stolicy, tyle że malowany z nieporównanie większym przepychem i w zmienionym układzie, dostosowanym do warunków terenu.

     Centralnym punktem Konstantynopola był plac Augusteum. Stanęła na nim brama triumfalna Miliarium Aureum (Złoty Kamień Milowy), zwana Milion, na której wypisano odległości do różnych prowincji cesarstwa. Do placu przylegały najważniejsze budowle: Wielki Pałac, gmach Senatu olśniewający białym marmurem, hipodrom pomyślany na wzór rzymskiego Circus Maximus, wreszcie świątynia Mądrości Bożej (Hagia Sophia), obok której stanęła później siedziba patriarchy. Chrześcijańskie świątynie, budowane w różnych punktach miasta, a także na terenie Wielkiego Pałacu, symbolizowały więź między władzą cesarską a Kościołem. Wielki Pałac, pomyślany na wschodnią modłę, składał się z wielu osobnych pałaców, pawilonów i kościołów oraz z innych gmachów, stawianych przez kilku cesarzy na zstępujących ku brzegowi Marmary tarasach, wśród malowniczych parków i ogrodów. Oddzielony od miasta, miał własny wodociąg, własne cysterny, łaźnie i stadiony. Na jego terenie znajdowały się też koszary gwardii i przybocznej straży cesarza, jak i pomieszczenia mieszkalne dla licznej służby. Cały kompleks pałacowy, według dawnych opisów, odznaczał się niezwykłym bogactwem. Z wielkim przepychem była urządzona sala reprezentacyjna pałacu Dafne, który wybudował sam Konstantyn. Mieściły się tutaj salony recepcyjne oraz sypialnia cesarska, tzw. Oktogon. W biesiadnej sali tzw. Trybunału Dziewiętnastu Lóż aż do końca VI wieku cesarze i ich goście ucztowali przy półokrągłych stołach, spoczywając na wielkich łożach, z których każde było przeznaczone dla 12 osób; stół cesarski był z litego złota. Okazała sala tronowa znajdowała się w starym pałacu Magnaura. Miała ona kształt bazyliki o trzech nawach, przedzielonych rzędami kolumn. Na końcu nawy głównej, pod apsydą zwieńczoną półkopułą, stał na podwyższeniu sławny tron Salomona. W pałacu Porphyra mieściła się sala porodowa cesarzowych, wyłożona płytami porfiru, który był kamieniem cesarzy. Słynne są dwie sale tronowe: Chrysotriklinos i Trikonchos. Nad samym brzegiem Marmary znajdował się pałac Bukoleon, przy nim zaś przystań przeznaczona wyłącznie dla statków Wielkiego Pałacu. Fasadę Bukoleonu zdobiły dwa posągi lwów (obecnie w Muzeum Archeologicznym).

     Najlepiej rozwój miasta obrazują liczby. Za czasów samego Konstantyna wybudowano: 30 wspaniałych pałaców i świątyń, ponad 4000 innych okazałych budynków, cyrk, 2 teatry i hipodrom, z górą 150 łaźni, a także 8 akweduktów. Pod koniec IV wieku Konstantynopol miał około 100 000 mieszkańców, nie licząc wielkiej zapewne masy niewolników i służby.

     Przyrost ludności, a także szybki rozwój przestrzenny miasta skłoniły cesarza Teodozjusza II (408-450) do wybudowania nowych murów, przesuniętych dalej w głąb lądu, tym bardziej że mur Konstantyna poważnie ucierpiał od trzęsienia ziemi w 412 roku. Mury teodozjańskie ostatecznie wytyczyły granice Konstantynopola. Do dziś właściwy Stambuł zawiera się w ich obrębie. (...)

     Ważną rolę w życiu miasta odgrywały przestrzenne place. Forum Konstantyna zdobiła wspaniała kolumna ze złotym posągiem cesarza; jej trzon zachował się do dzisiaj (ęemberlita§). (...)

     Główną arterię komunikacyjną stanowiła szeroka ulica Mese (Środkowa), wykładana kamiennymi płytami. Biegła ona przez całe miasto, ze wschodu na zachód, na kształt litery Y, łącząc Augusteum z kolejnymi płacami. Pozostałe ulice były bardzo wąskie (do 4 metrów szerokości) i błotniste, zwłaszcza z dala od centrum.

     Konstantynopol rychło stał się wielkim ośrodkiem handlowym. Zewsząd ściągały karawany kupieckie, statki handlowe zwoziły towary z dalekich krajów. Z Chin importowano jedwab. W Indiach zaopatrywano się w korzenie, pieprz, cynamon, imbir, jak też w poszukiwany barwnik indygo oraz w heban, kamienie szlachetne i złoto. Kupcy środkowoazjatyccy pośredniczyli w handlu jedwabiem. przywozili też kamienie szlachetne, wyroby rzemiosła tkackiego: dywany i kunsztowne kotary namiotowe. Świetne wyroby skórzane napływały z Persji. Krainą kadzidła była dla Rzymian i Bizantyńczyków Etiopia. Sprowadzano je też z południowej Arabii, podobnie jak mirrę. Przez Etiopię szedł handel kością słoniową i czarnymi niewolnikami. Kupcy z północnych krajów dostarczali bursztyn, futra, smołę i wosk. Podobnie jak w dawniejszych czasach z krajów położonych w północnej i zachodniej części Morza Czarnego statki transportowały zboże i niewolników.

     Handel zbytkownymi towarami zamorskimi skupiał się na ulicy Mese. (...)

     Rzemiosło konstantynopolitańskie słynęło w całym świecie z delikatnych tkanin, wyrobów skórzanych, metalowych, broni, ceramiki i szkła, chlubiło się rękodziełem artystycznym. Wyroby złotników, rozmaite klejnoty, piękne relikwiarze, ozdobne oprawy do książek i kolorowe hafty przyciągały miejscowych bogaczy i zamorskich kupców. (...)

     Statki zawijały do przystani wybudowanych nad Złotym Rogiem. Główny port Neorion leżał na terenie dzisiejszej dzielnicy Sirkeci. (...)

     System akweduktów i zbiorników, zwanych cysternami, służył zaopatrzeniu miasta w słodką wodę. Budowle te przeważnie zachowały się do dzisiaj (...).

     Całe miasto było podzielone na dzielnice, z których 12 znajdowało w obrębie murów Konstantyna. Ich zarządcy podlegali prefektowi (eparchowi). W jego rękach skupiała się tak ogromna władza, że słusznie mógł uchodzić za drugą osobę w państwie. Dla wszystkich mieszkańców Konstantynopola był najwyższym sędzią. Kierował policją miejską i zarządza! więzieniami. Sprawował nadzór nad handlem i rzemiosłem. Jego pieczy cesarze powierzali rozwój budownictwa. On też starał się odświętnie przybrać miasto w czasie różnych uroczystości. Organizował wreszcie przedstawienia teatralne i igrzyska.

     Widownią igrzysk byt wielki hipodrom, założony jeszcze przez Septymiusza Sewera i rozbudowany przez Konstantyna Wielkiego. Zarazem stanowił on wspaniałe muzeum sztuki starożytnej. Cesarze zwozili do Konstantynopola rzeźby i inne arcydzieła sztuki z różnych miast imperium. Nad cesarską lożą hipodromu ustawiono słynne rumaki Lizypa. które dziś wznoszą się nad portalem Bazyliki św. Marka w Wenecji. Wielotysięczna publiczność pasjonowała się wyścigami kwadryg zaprzężonych w konie, popisami poskromicieli dzikich zwierząt, wyczynami akrobatów i atletów, rozśmieszały ją dowcipy błaznów, podniecały bardzo czasem wyuzdane pląsy w wykonaniu zręcznych tancerek, których wdzięki wystawione były na pokaz, bo zasłaniały je tylko zwiewne, prawie przezroczyste kostiumy. Tutaj także z wielkim przepychem organizowano rozmaite uroczystości państwowe. Widowiska te i uroczystości były dostępne dla wszystkich bezpłatnie. W myśl starożytnej rzymskiej maksymy lud konstantynopolitański dostawał za darmo chleb i igrzyska. W ten sposób starano się unikać wybuchu konfliktów społecznych.

     Hipodrom stał się też areną życia politycznego, które wytworzyło własne formy organizacyjne. Znamy je jako stronnictwa cyrkowe. Angażowały one woźniców, atletów oraz innych zawodników i artystów występujących na hipodromie. Ale ich rola nie kończyła się na tym. Bodaj każdy mieszkaniec Konstantynopola należał do jakiegoś stronnictwa. Zrzeszano się na zasadzie pewnych więzi społecznych i patriotyzmów dzielnicowych. Stronnictwa nie miały sprecyzowanych programów politycznych i w dużym stopniu działały na zasadzie emocji. Potrafiły jednak wywierać wpływ na sprawy państwowe, a nawet przyczynić się do obalenia jednego cesarza i wprowadzić na tron nowego władcę. Dwa stronnictwa górowały nad pozostałymi: Zieloni i Błękitni. Wśród Błękitnych prym wiedli właściciele ziemscy i zamożni kupcy oraz złotnicy i armatorzy. Zieloni mieli poparcie kupców i rzemieślników pochodzenia syryjskiego. Nie wdając się w zawiłości podłoża społecznego i religijnego, można powiedzieć, że Błękitni reprezentowali orientację bardziej konserwatywną, natomiast Zieloni skłaniali się do radykalizmu.

     Konstantynopol nie był długo stolicą zjednoczonego Cesarstwa Rzymskiego. Zgodnie z wolą Teodozjusza I, po jego śmierci (395), państwo zostało podzielone między jego dwóch synów: Honoriusz, cesarz Zachodu, miał stolicę w Rzymie, Arkadiusz, cesarz Wschodu, rządził w Konstantynopolu. Kiedy cesarstwo zachodnie upadło w 476 roku, cesarze Wschodu pozostali jedynymi spadkobiercami rzymskich tradycji.

     Cesarz Justynian Wielki (527-565) z wielkim nakładem sił odzyskał utracone zachodnie prowincje. Państwo jego rozciągało się od Eufratu do Słupów Herkulesa (Gibraltar). Panowanie Justyniana obfitowało w wiele ważnych wydarzeń. W 532 roku stronnictwa hipodromowe wznieciły bunt, jakiego przedtem ani potem nie oglądało miasto Konstantyna. Błękitni i Zieloni zjednoczyli się przeciwko cesarzowi. Ich zawołaniem było Nika (zwyciężaj) i pod tą nazwą bunt przeszedł do historii. Całe dzielnice miasta spłonęły ze szczętem w czasie zamieszek. Pożar strawił też katedrę Mądrości Bożej. Justynian o mało nie postradał tronu. W końcu jednak opanował sytuację. Uciekł się do podstępu. Bunt, który zaczął się na hipodromie, tam też został stłumiony. Wierne cesarzowi oddziały wymordowały zgromadzonych powstańców. Ofiarą rzezi padło 30 000 ludzi.

     Ocalenie swoje zawdzięczał Justynian przede wszystkim żonie - Teodorze. To ona wyperswadowała mu ucieczkę i namówiła do walki. Była to kobieta o wielkich zaletach umysłu i żelaznej woli. Pochodziła z samych nizin społecznych. We wczesnej młodości zdobyła dwuznaczną sławę jako tancerka na hipodromie i kurtyzana. Jeden z kochanków zabrał ją do Egiptu. Rozstawszy się z nim, Teodora gruntownie zmieniła styl życia. Żarliwością religijną zjednała sobie szacunek uczonych mnichów aleksandryjskich. Obcując z nimi, nabrała naukowej i literackiej ogłady. Po kilku latach pobytu w Egipcie i w Syrii powróciła do Konstantynopola. Los zetknął ją z Justynianem, który u boku swego wuja, cesarza Justyna I (518-527), sposobił się do sprawowania władzy. Zakochany Justynian zapragnął poślubić Teodorę. (...)

     Po stłumieniu powstania Nika Justynian odbudował miasto. Dokonał tego z wielkim rozmachem. W ciągu kilku zaledwie lat Konstantynopol stał się większy i piękniejszy niż dawniej. Najwspanialsza z budowli Justyniana, nowa katedra Mądrości Bożej, przetrwała do dzisiaj jako najcenniejsza pamiątka historyczna.

     Próba odbudowy imperium rzymskiego okazała się daremna, w dodatku pochłonęła ona wielkie zasoby materialne. Następcy Justyniana odziedziczyli ogromne wprawdzie, lecz gospodarczo zrujnowane państwo, które kurczyło się nieodwołalnie.

     Hiszpanię odzyskali Wizygoci, znaczną część Italii zagarnęli Longobardowie, na Bałkanach najazdy Słowian i Awarów doprowadziły do powstania niepodległego państwa słowiańskiego, wschodnie granice atakowała Persja. (...) Grozę położenia potęgował głęboki kryzys wewnętrzny. Tradycyjne rzymskie instytucje polityczne uległy rozkładowi. Na gruzach przestarzałego systemu rodził się nowy ład. Trudno powiedzieć, kiedy imperium rzymskie przekształciło się w Cesarstwo Bizantyńskie. Sama nazwa - Cesarstwo Bizantyńskie - jest terminem umownym. Bizantyńczycy zawsze bowiem nazywali swe państwo cesarstwem Romejów, czyli Rzymian. (...) Grecy od dawna dominowali w cesarstwie Wschodu, a jednak aż do końca VI wieku łacina pozostawała oficjalnym językiem dworu i administracji, dopiero później ustąpiła miejsca grece. Przełom dokonał się na początku VII wieku. Łączy się on z imieniem cesarza Herakliusza (610-641). Ten wybitny władca zdecydował się na przeprowadzenie gruntownych reform w wojsku i administracji. Zdaniem uczonych jego panowanie stanowi właściwy początek dziejów średniowiecznego Bizancjum. (...)

     Tymczasem jednak układ sił we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego raptownie się zmienił. Na Półwyspie Arabskim prorok Mahomet (Muhammad) głosił nową religię - islam. Skonsolidowała ona rozdrobnione plemiona arabskie i nadała im ekspansywny impet. Między rokiem 634 a 646 Arabowie zagarnęli Persję i podbili wschodnie prowincje bizantyńskie: Syrię, Mezopotamię, Palestynę. Armenię i Egipt. Odtąd w dziejach Bizancjum jednym z podstawowych problemów stała się konfrontacja z islamem. (...)

     Pod względem składu ludności średniowieczne Bizancjum stanowiło istną mozaikę. Przeważali Grecy i narodowości całkowicie zhellenizowane. Obok nich żyli jednak Słowianie, Ormianie, Semici, Kapadocyjczycy i inne ludy. Wszystkie te narody miały .jednego cesarza i jedną wiarę".

     Religia odgrywała ogromną rolę w życiu Bizantyńczyków. Od czasów Konstantyna była ona w dużym stopniu podporządkowana cesarzowi, którego osobę uświęciła pod koniec V wieku jako pomazańca Bożego i namiestnika Boga na ziemi. Pałac monarchy nazywany był świętym. Władca, odziany w purpurę, noszący złotą koronę wysadzana drogimi kamieniami, "reprezentował Boga przed ludem i lud przed Bogiem". Ceremonię koronacji wprowadzono w 450 roku. Aktu tego dokonywał patriarcha konstantynopolitański.

     Od czasu soboru chalcedońskiego (451) patriarcha konstantynopolitański ustępował w hierarchii kościelnej jedynie papieżowi. Kiedy pod panowaniem arabskim podupadły patriarchaty Aleksandrii, Jerozolimy i Antiochii, pozostał jedynym kierownikiem Kościoła w imperium bizantyńskim. Stopniowo stał się jak gdyby papieżem Wschodu. Patriarchowie skupiali w swoich rękach ogromną władzę kościelną, przeważnie też posiadali wielkie bogactwa. Dysponując takimi atutami, mogli wywierać wpływ na politykę. Niejeden cesarz musiał się ukorzyć przed patriarchą Konstantynopola.

     Kultura bizantyńska nosiła piętno chrześcijaństwa. Stanowiła jednak zjawisko niezmiernie złożone. Starożytne tradycje grecko-rzymskie ścierały się z nowymi prądami chrześcijańskimi, które zresztą wcale nie były jednorodne. W nowym przybraniu odżywały przedchrześcijańskie wierzenia, powracały dawne spory filozoficzne. Herezje rodziły się w zaciszu klasztorów i pustelni, wśród uczonych dysput i samotnych medytacji nad tekstami religijnymi i pismami filozofów. Powodowały jednak gwałtowne wstrząsy nie tylko religijne, lecz także społeczne i silnie oddziaływały na politykę. Było tak w wypadku arianizmu, nestorianizmu, monofizytyzmu i innych wczesnochrześcijańskich nurtów religijnych. Wschodnie wpływy kulturowe, mozaistyczne i muzułmańskie, legły u podłoża obrazoburstwa - walki z kultem świętych obrazów, który uznano za przejaw bałwochwalstwa. Pierwszym cesarzem obrazoburcą byl Leon III (717-741). Za sprawą Konstantyna V (741-775) w 753 roku synod biskupi potępił kult obrazów. Cesarz ten przeszedł do historii jako najzagorzalszy rzecznik obrazoburstwa. Z wielką zaciekłością prześladował zwolenników ikon, przeważnie mnichów. "Walka o obrazy" toczyła się około stu lat ze zmiennym powodzeniem. W końcu jednak rozstrzygnęła się po myśli zwolenników ikon. W 843 roku synod proklamował powrót do kultu obrazów.

     Państwo i jego stolica wkroczyły w kolejny okres świetności. Konstantynopol rywalizował w dziedzinie gospodarki, nauki i kultury ze stolicą kalifów, Bagdadem. W 850 roku Bardas, wuj cesarza Michała III (842-867) i faktyczny władca, reaktywował uniwersytet konstantynopolitański. Ta świecka uczelnia, założona w 425 roku przez Teodozjusza II lub - jak twierdzą niektórzy badacze - nawet wcześniej, w czasach Konstantyna Wielkiego przeżywała wzloty i upadki. (...) zawsze przodowała w dziedzinie prawa. Rozwijały się w niej również inne gałęzie ówczesnej nauki: gramatyka, czyli literatura grecka i łacińska, retoryka, dialektyka, medycyna, matematyka, astronomia i chemia. Zawsze działały też w Konstantynopolu niższe szkoły świeckie. Odrębnie krzewiła się oświata religijna. Głównym jej ośrodkiem była szkoła przy patriarchacie konstantynopolitańskim. Te dwa nurty życia naukowego w wielu punktach, oczywiście, zbiegały się, nigdy jednak nie doszło do zniesienia świeckiego szkolnictwa.

     W obrębie świata chrześcijańskiego stopniowo nabrzmiewały kontrowersje między Wschodem i Zachodem. Ogniskowały się one wokół kwestii teologicznych, których subtelności wypada tutaj pominąć. Odzwierciedlały się w nich coraz głębsze różnice kulturowe. Miały one także praktyczny, polityczny wymiar. Konstantynopol i Rzym wałczyły o prymat w świecie chrześcijańskim. Cesarze bizantyńscy zawsze uważali się za jedynych prawowitych dziedziców idei powszechnego rzymskiego imperium. Na przekór Bizancjum papież Leon III w 800 roku koronował w Rzymie na cesarza Karola Wielkiego. Z odrodzeniem cesarstwa Zachodu Bizantyńczycy nie chcieli się pogodzić. Na tym tle zaczęła się pogłębiać przepaść między chrześcijańskim Wschodem a Zachodem. (...) Działalność misyjna patriarchatu w świecie słowiańskim, w Państwie Wielkomorawskim, następnie na Bałkanach i na Rusi, przyczyniła się do rozszerzenia kulturalnych i politycznych wpływów Konstantynopola.

     Dwór konstantynopolitański często bywał widownią krwawych spisków. Niekiedy nawet kobiety, cesarzowe, przykładały rękę do zgładzenia męża lub syna. Tych zbrodniczych intryg było zbyt wiele, by je tutaj opisać. Jedną z nich uknuł wieśniak macedoński, Bazyli, olbrzym o wielkiej sile fizycznej, ale i o niepospolitych zaletach umysłu. Wkradł się w łaski Michała III i tak dalece go omotał, że wspólnie sprzysięgli się przeciwko Bardasowi. Bazyli własnoręcznie go zabił, a cesarz przyglądał się śmierci rodzonego wuja, który był podporą jego władzy. W nagrodę za ten czyn Bazyli został ogłoszony współcesarzem. W następnym roku (867) Bazyli kazał zamordować Michała III. Jakkolwiek wspiął się na tron tak krętą ścieżką, okazał się wybitnym władcą. Prowadził zręczną politykę zagraniczną i planował wielką kodyfikację. Zamiar ten zrealizował później jego syn, Leon IV (886-912) zwany Filozofem.

     Rozkwit Bizancjum, trwający półtora stulecia, poczynając od I połowy IX wieku, wspierał się na silnych podstawach gospodarczych i potędze wojskowej. (...) Arabowie zostali wyparci ze środkowej Azji Mniejszej aż nad Tygrys i Eufrat. Bizancjum podbiło północną Syrię. Wojska Jana Tzimiskesa dotarły aż pod mury Jerozolimy. Bizancjum odzyskało też Kretę, klucz do panowania we wschodniej części Morza Śródziemnego. Na Bałkanach Bazyli II rozbił na przełomie X i XI wieku państwo bułgarskie. Od czasów Justyniana Konstantynopol nie był stolicą tak rozległego imperium. (...)

     Państwo, trzymane żelazną ręką Bazylego II, rozprzęgło się po jego śmierci wskutek lekkomyślności przedstawicieli konstantynopolitańskiej arystokracji urzędniczej, którzy teraz stanęli na jego czele. (...) Przepych dworu rujnował podstawę bizantyńskiej potęgi - skarb państwowy, którego dochody na domiar złego poważnie zmalały, ponieważ następcy Bazylego II zrezygnowali z pobierania niektórych podatków, ulegając w ten sposób żądaniom coraz silniejszego możnowładztwa.

     Arystokracja konstantynopolitańska pędziła życie pełne elegancji i światowych uciech, niepozbawione przy tym pewnego intelektualnego poloru. Zmierzch żołnierskiej surowości, jaka cechowała minioną epokę, znowu pozwolił się wybić uczonym, którzy od 1045 roku skupili się wokół uniwersytetu odrodzonego w postaci szkół filozofii i prawa. (...)

     Osłabieniu władzy cesarskiej towarzyszył wzrost potęgi Kościoła. Ambitny patriarcha, Michał Kerulariusz (1043-1058), doprowadził w 1054 roku do ostatecznego zerwania z Rzymem, przy biernym stanowisku Konstantyna IX Monomacha. Kościół ortodoksyjny uwolnił się od zwierzchnictwa papieża. Tzw. schizma wschodnia, którą ówcześnie traktowano jako jeden z wielu zatargów między patriarchatem konstantynopolitańskim a papiestwem, wydała wyjątkowo trwałe owoce i na dłuższą metę okazała się fatalna dla przyszłości Cesarstwa Bizantyńskiego.

     Wiele niepowodzeń spotkało Bizantyńczyków u progu II połowy XI wieku. Największe jednak klęski łączą się z ekspansją muzułmańskich Turków seldżuckich. Przesuwając się z Azji Środkowej ku zachodowi, w krótkim czasie podporządkowali sobie oni Persję, rozbili cherlawe emiraty arabskie i zdobyli stolicę kalifatu Abbasydów, Bagdad, nad samym zaś kalifatem roztoczyli protektorat. W świecie islamu wyrosła nowa potęga, która rychło zaczęła się wdzierać w granice Bizancjum. Wiatach 1065-1067 Seldżucy opanowali Armenię i Cylicję oraz zaatakowali Cezareę. Kontrofensywa, podjęta przez nowego cesarza Romana IV Diogenesa (1068-1071), zrazu przyniosła Bizantyńczykom powodzenie, lecz zakończyła się straszną klęską. W 1071 roku sułtan Seldżuków Alp Arslan pod armeńskim miastem Manzikert rozbił przeważające liczebnie wojska Romana IV Diogenesa, który sam dostał się do niewoli. Cesarz przyjął warunki zwycięzcy, lecz nie zdolal ich spełnić, ponieważ opozycja pozbawiła go tronu. Rok 1071 przyniósł również dotkliwą klęskę na zachodzie. Normanowie Roberta Guiscarda zagarnęli Bari, ostatnie bizantyńskie terytorium na Półwyspie Apenińskim.

     Imperium bizantyńskie najwyraźniej nie potrafiło utrzymać ziem, które kolejno zaczynały się wymykać spod jego władzy. Około 1080 roku wódz sełdżucki Sulejman opanował całą Azję Mniejszą od Cylicji po Hellespont i założył na tych ziemiach sułtanat Rumu, czyli Rzymu, zwany też sułtanatem konijskim od swej późniejszej stolicy Konyi (Ikonium).

     Z tej ciężkiej sytuacji cesarstwo bizantyńskie zaczęło wychodzić pod rządami Aleksego I Komnena (1081-1118). Na początku swego panowania udaremnił on groźne natarcie normańskie, w dużej mierze dzięki pomocy Wenecji, która w zamian osiągnęła niesłychane przywileje (1082). Kupcy weneccy zostali zwolnieni z wszelkich opłat i ceł na całym terytorium bizantyńskim, łącznie z Konstantynopolem, gdzie przydzielono im kilkanaście składów i trzy przystanie naprzeciw Galaty. Od tego momentu Wenecja zaczęła królować na Morzu Śródziemnym.

     Na Bizancjum zewsząd czyhali wrogowie. Normanowie przez albański Dracz chcieli sobie utorować drogę do Konstantynopola. Poprzez Bałkany wdzierali się tureccy Pieczyngowie. W Azji Mniejszej siedzieli Seldżucy, których apetyty wcale nie były zaspokojone. W 1090 roku jeden z ich emirów oblega! Konstantynopol. Aleksy I, dzięki swoim talentom wojskowym i politycznym, zręcznie sobie radził ze wszystkimi niebezpieczeństwami. Potrafił także wyciągnąć korzyści z pierwszej wyprawy krzyżowej, której początkowo miał powody się obawiać. Odzyska! zachodnią Azję Mniejszą z Nikeą i południowe jej śródziemnomorskie wybrzeże aż po Trypolis. Nie zdołał jednak podporządkować sobie państw założonych przez krzyżowców na terenie Syrii i Palestyny. W czasie jego panowania Bizancjum okrzepło wewnętrznie i w dużej mierze odbudowało dawny prestiż.

     Najwybitniejszym z Komnenów byl Jan II (1118-1143). Ostatecznie rozgromił Pieczyngów i podporządkował sobie Serbów. Podbił Cylicję w Azji Mniejszej i narzucił zwierzchnictwo normańskiej Antiochii. (...)

     Za czasów panowania Komnenów w Konstantynopolu wzmogły się wpływy zachodnie. Nowy pałac w Blachernos, gdzie odtąd mieszkali cesarze, nie odznaczał się już orientalnym przepychem. Przybysze z Zachodu, którym powierzono wysokie stanowiska wojskowe i administracyjne, sprawili, że upodobnił się on do dworów zachodnioeuropejskich. Ulubioną formą rozrywki stały się rycerskie turnieje. Zwłaszcza za czasów Manuela I, którego dwie żony były europejskimi księżniczkami, dwór konstantynopolitański przekształcił się w ośrodek swoistej kultury rycerskiej.

     Z drugiej jednak strony ludność Konstantynopola żywiła coraz głębszą nienawiść do łacińskich intruzów. Przyczynili się do tego krzyżowcy pierwszej (1096-1099) i drugiej wyprawy (1147-1149), którzy wyrządzili na ziemiach bizantyńskich wiele szkód i dali się we znaki także ludności stolicy. Ponadto w Konstantynopolu panoszyli się kupcy włoscy. W XII wieku ich kolonia liczyła aż 60 000 ludzi. W 1182 roku podjudzony tłum zgotował im krwawy pogrom. Mienie łacinników rozgrabiono, wszyscy zaś, którzy nie zdołali uciec, padli ofiarą okrutnej rzezi.

     Wydarzenie to zapoczątkowało rządy cesarza Andronika I (1183-1185), który obrał terror jako jedyną metodę rządzenia. Osłabione w ten sposób państwo poniosło dotkliwe straty, głównie na Bałkanach, gdy zaś groźba podboju normańskiego zawisła nad Konstantynopolem, tłum zamordował ostatniego władcę z dynastii Komnenów. Wkrótce Bizancjum ostatecznie utraciło Bałkany, gdzie po Serbach usamodzielniło się państwo bułgarskie. W czasie trzeciej wyprawy krzyżowej (1189-1192) naprężenie w stosunkach z Zachodem jeszcze się spotęgowało.

     Największe jednak nieszczęścia przyniosła czwarta krucjata (1202-1204). Formalnie jej inicjatorem był papież Innocenty III. Aliści wszechpotężny doża Wenecji, sędziwy Enrico Dandolo, tak pokierował sprawami, że krucjata, której celem miało być odzyskanie grobu Chrystusa w Jerozolimie, zwróciła się przeciwko chrześcijańskiemu Bizancjum. W czerwcu 1203 roku wojska krzyżowców obiegły Konstantynopol i w lipcu wprowadziły na tron cesarski swoją marionetkę, Aleksego IV. Został on obalony już w styczniu 1204 roku. Jego następca, Aleksy V Dukas, reprezentował orientację antyłacińską. Nastąpił ostatni akt tragedii.

     13 kwietnia 1204 roku stolica cesarstwa bizantyńskiego, której nie zmogli Persowie ani Arabowie, Bułgarzy ani Pieczyngowie. której mury oparły się zakusom tyłu innych groźnych wrogów, padta łupem krzyżowców i Wenecjan. Miasto spłynęło krwią swoich mieszkańców. Przez trzy dni trwała rzeź. Zdobywcy grabili wszystko, co zdawało się im warte grabieży, wiele zaś bezcennych zabytków sztuki uległo zniszczeniu. Bezczeszczono ołtarze i rabowano skarbce kościołów. Ze złota i klejnotów ogołocono nawet grobowce cesarzy. "Od stworzenia świata w żadnym mieście nie zdobyto tylu łupów" - napisze potem kronikarz wyprawy krzyżowej, Baldwin zaś, pierwszy łaciński cesarz Konstanty nopola, stwierdza, że to, co zdobyto w mieście, przewyższa wszystkie bogactwa całej Europy. Dzieła zniszczenia dopełniły wielkie pożary. które w okresie oblężenia oraz już po zdobyciu Konstantynopola przez krzyżowców strawiły cale dzielnice miasta. W sierpniu 1204 roku pastwą płomieni padło cale centrum miasta od Złotego Rogu do morza Marni ara, spłonęły znane w całym świecie dzielnice kupców i rzemieślników. W zgliszcz., zamieniły się sławne łaźnie Zeuxippa, pałace bizantyńskiej arystokracji i kościoły. Spłonęły zachwycające zabytki architektury w okolicach forum Konstantyna. Szczęśliwie ocalała Hagia Sophia.

     Czego nie rozgrabiono zaraz po zdobyciu miasta, to zrabowano w czasie lat łacińskiego panowania. Wiele wspaniałych posągów z brązu i miedzi przetopiono na monety. Nie oszczędzono posągu bogini Hery ani zdobiących hipodrom kilku świetnych rzeźb Lizyp.. Niektóre dzieła sztuki wywieziono do Europy. Brązowe rumaki Lizypa przystroiły Bazylikę św. Marka w Wenecji.

     Kiedy łacinnicy przebywali w Konstantynopolu, Bizantyńczycy założyli kilka państewek, z których najważniejsze było tzw. cesarstwo nikejskie. Nikea stała się siedzibą dworu, tutaj też schronili się uczeni i ludzie sztuki.

     W1261 roku Bizantyńczycy odzyskali starą stolicę, korzystając z poparcia Seldżuków oraz Genueńczyków, którzy zaciekle rywalizowali z Wenecją. Cesarz Michał VIII Paleolog triumfalnie wkroczył do Konstantynopola. Jednak ani cesarstwo, ani jego stolica nigdy już nie miały odzyskać dawnego znaczenia.

     Zgodnie z uprzednio zawartym traktatem wNymfaion (1261) Genua uzyskała upragnione przywileje: zwolnienie od ceł i podatków na całym obszarze państwa oraz prawo zakładania kolonii we wszystkich miastach portowych. Te dobrodziejstwa przyznane w chwili słabości zapewniły jej na 200 lat hegemonię w handlu czarnomorskim. Przedmieścia Konstantynopoła, Galata i Pera, przeszły w genueńskie władanie. Kolonia genueńska czerpała 1 z tytułu ceł i innych opłat zyski siedmiokrotnie większe niż te, które wpływały do skarbu ostatnich cesarzy bizantyńskich.

     Na przełomie XIII i XIV wieku w północno-zachodniej części Azji Mniejszej, na terenie starożytnej Bitymi, zaczęły tworzyć się zalążki nowego, silnego państwa tureckiego. Osman (1299-1326), od którego imienia pochodzi nazwa dynastii osmańskiej i stworzonego pod jej rządami mocarstwa, orazjego syn, Orhan (1326-1360), stopniowo łączyli pod swoją władzą rozdrobnione pod koniec XIII wieku posiadłości Seldżuków. Przyłączali też coraz to nowe ziemie bizantyńskie, uparcie przesuwając się ku zachodowi.

     Bizancjum w żaden sposób nie mogło przeciwstawić się Osmanowi. Stało się słabym państewkiem. Jego siły zbrojne, złożone głównie z najemników, rzadko liczyły ponad kilka tysięcy ludzi. W zubożałym cesarstwie utraci! dawny przepych nawet dwór monarszy, którego wydatki były dziesięciokrotnie niższe niż za rządów Komnenów. Podczas uczty, jaką wyprawiono z okazji koronacji Jana VI Kantakuzena (1347-1354), srebrne i złote puchary zastąpiły ołowiane i gliniane kubki. Ten sam władca wydał za Orhana swoją córkę, Teodorę, aby przypieczętować sojusz i zapewnić sobie pomoc osmańską przeciwko swojemu rywalowi, Janowi V (1341-1391) i Serbom, którzy założyli na Bałkanach własne cesarstwo i bynajmniej nie chcieli na tym poprzestać.

     Zgodnie z potrzebami tego sojuszu, w połowie XIV wieku, Turcy po raz pierwszy przeprawili się na Bałkany. (...) Poczynając od siedemdziesiątych lat XIV wieku samo Bizancjum musiało uznać osmański protektorat, zobowiązać się do płacenia daniny oraz dostarczania posiłków wojskowych. (...)

     Po raz któryś z kolei trzeba było zabiegać o przychylność Zachodu. Starania cesarza [Jana VIII] doprowadziły w końcu do ogłoszenia we Florencji unii obu Kościołów (1439). Nie przyniosła ona jednak spodziewanych wyników. W całym świecie prawosławnym zawrzało z oburzenia. Nawet ludność Konstantynopola nie zaakceptowała pojednania z Zachodem. W tej sytuacji nie można było marzyć o wprowadzeniu unii w życie. Nie nadeszła też spodziewana odsiecz wojskowa.

     Cały ciężar walki z ekspansją osmańską spoczywał na Węgrach, których wspierali Serbowie. Ofensywę węgierską powstrzymał jednak Murad II pod Warną. W bitwie (10 XI 1444) poległ młody król Polski i Węgier, Władysław III, odtąd zwany Warneńczykiem. Druzgocące zwycięstwo otworzyło przed Osmanami perspektywy dalszych podbojów i pośrednio przesądziło także los bizantyńskiego Konstantynopola.

     Stolicę Bizancjum zewsząd otaczały teraz ziemie tureckie, stanowiła ona obcą enklawę tkwiącą w samym środku osmańskiego imperium, na pograniczu jego posiadłości europejskich i azjatyckich. Młody sułtan Mehmed II (1451-1481) postanowił położyć kres tej niezdrowej sytuacji. Powiadają, że od chwili objęcia tronu żył tylko jedną myślą: przygotowywał plan ostatecznej batalii. Wkrótce na europejskim brzegu Bosforu wyrosła osmańska warownia Rumeli Hisari. Wraz z leżącą naprzeciw Anadolu Hisari zapewniła ona Turkom całkowitą kontrolę nad cieśniną.

     Konstantyn XI Dragasz (1449-1453) rozpaczliwie poszukiwał ratunku. 12 grudnia 1452 roku proklamowano w Hagia Sophia unię kościelną, ku wielkiemu oburzeniu ludności Konstantynopola, której nastroje najlepiej oddaje komentarz bizantyńskiego dostojnika: "Wolałbym ujrzeć w tym mieście turban sułtana niż tiarę papieską". Próżne też okazały się nadzieje na pomoc Zachodu. Tylko Genua, sojuszniczka Bizancjum, w ostatniej chwili przysłała 700 żołnierzy na dwóch galerach. Ich dowódcą był Giovanni Giustiniani-Longo. W sumie siły obrońców składały się z 5000 Greków i około 2000 łacinników. Po zasileniu ich przez załogi statków stojących na Złotym Rogu wzrosły do 6000 Greków i 3000 cudzoziemców, wśród których większość stanowili Genueńczycy i Wenecjanie. Wojska tureckie przypuszczalnie miały dziesięciokrotną przewagę. Dysponowały też potężną armatą, którą zbudował dla Mehmeda puszkarz z Siedmiogrodu, oraz mniejszymi działami. Po raz pierwszy w historii wojskowości artyleria miała być użyta na tak wielką skalę.

     2 kwietnia 1453 roku Mehmed przybył do wojsk stojących pod Konstantynopolem. Tego samego dnia na rozkaz Konstantyna zablokowano wejście do Złotego Rogu mocnym żelaznym łańcuchem, zawieszonym na drewnianych pałach i rozciągniętym od Galaty do murów fortecznych. 6 kwietnia po modlitwie piątkowej ogłoszono początek oblężenia. Namiot sułtana znajdował się w bezpiecznej odległości od murów, na wysokości bramy św. Romana. Przy tej bramie, w którą była wycelowana największa turecka armata, zajął stanowisko cesarz Konstantyn wraz z dowodzącym obroną Giustinianim. 3000 obrońców skupiono na tym najbardziej zagrożonym odcinku.

     Garstka obrońców wałczyła z wielkim bohaterstwem. Sułtan nie posiadał się ze zdumienia, gdy Bizantyńczycy w ciągu jednej nocy odbudowali zburzoną przez armatę wieżę św. Romana. Wyrwy w murze szybko zapełniano tonami żwiru i kamieni. Położenie oblężonych znacznie się jednak pogorszyło, gdy Turcy przetransportowali z zatoki przy dzisiejszym Dolmabahęe 72 okręty do Złotego Rogu. Przetoczyli je lądem po deskach wysmarowanych łojem wołowym i baranim.

     Decydujący szturm nastąpił rankiem 29 maja. Pierwszy oddział turecki wdarł się na mury w pobliżu bramy św. Romana. Ciężko ranny Giustiniani opuści! pole bitwy, co wywołało panikę wśród obrońców. Zmasowane natarcie tureckie na tym odcinku ostatecznie przełamało obronę. Turcy wdzierali się do miasta również w innych punktach. Konstantyn, ostatni cesarz bizantyński, mężnie walczył do końca i poległ jak prosty żołnierz.

     Zgodnie z wcześniejszą obietnicą Mehmed wydał miasto na łup swoim żołnierzom. Zastrzegł tylko, że nie wolno im niszczyć budowli. Grabież miała trwać trzy dni. Zrabowano wiele kosztowności. Mnóstwo mieszkańców zginęło lub poszło do niewoli. Zdobywcy wdzierali się też do kościołów. Z Hagia Sophia wywlekli tłumy Greków, którzy tam szukali schronienia; wszyscy poszli w jasyr.

     Konstantyn założył to miasto i Konstantyn był jego ostatnim obrońcą. Zwłoki cesarza poznano po purpurowym obuwiu. Odciętą od tułowia głowę Konstantyna zatknięto na kolumnie na placu Augusteum, gdzie tkwiła aż do zmierzchu. Potem zakonserwowano ją w miodzie i w kosztownej szkatule obwożono po muzułmańskich dworach jako dowód wielkiego triumfu.

     Mehmed zwany odtąd Zdobywcą (Fatih), wkroczył do miasta po południu. Skierował się ku Hagia Sophia. Przed kościołem zsiadł z konia i wszedł do środka. Przepędził jakiegoś żołnierza, który siekierą rąbał marmurową posadzkę. Następnie zaś kazał jednemu z obecnych wyjść na ambonę i wygłosić muzułmańskie wyznanie wiary: "Nie ma Boga oprócz Boga, a Muhammad jest Jego Prorokiem". Wszyscy wraz z Mehmedem odprawili popołudniową modlitwę. W ten sposób chrześcijańska katedra Hagia Sophia przemieniła się w meczet muzułmański - Aya Sofya.

Wojciech Hensel

Fragmenty przewodnika pt. Stambuł i okolice (Warszawa 1986) nieżyjącego już Autora, wybitnego turkologa z Uniwersytetu Warszawskiego, tłumacza, ambasadora RP w Ankarze. Tytuł pochodzi od redakcji
Miejsca Święte, nr 110


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść



Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2020 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej