Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Betlejem - Asyż. Miasta bliźniacze

Dnia 7 września 1991 r. burmistrz miasta Betlejem Eliasz Freij i burmistrz miasta Asyżu Klaudiusz Passeri podpisali dokument utrwalający szczególny związek pomiędzy BETLEJEM i ASYŻEM, nazywając je miastami bliźniaczymi. Można by od razu dodać, iż miasta te dawno już były bliźniacze, od czasu, gdy Franciszek, "alter Christus", stał się treścią Asyżu. Obecnie dokonano jedynie jakby aktu chrztu tych przedziwnych "bliźniaków". Urzędowy akt spisano w magistracie. W oficjalnych przemówieniach podkreślano symbolikę pokoju tych miast.

Betlejem - Asyż... Spróbujmy wniknąć w historyczną i aktualną mistykę tych miast.

Betlejem znajduje się w Palestynie, 8 km na południe od Jerozolimy. Zbudowane z białego i różowego marmuru, na skraju pustyni Judzkiej, przytula się do dwóch wzgórz na wysokości 770 m n. p. m.To szczególne położenie geograficzne wykorzystali swego czasu Filistyni, budując w Betlejem wieżę obronną (por. 2 Sm 23,14). Miasto liczy ok. 30 tys. mieszkańców. Przysłowiową stała się ich uroda. Zajmują się, oprócz rolnictwa i pasterstwa, wytwarzaniem przedmiotów artystycznych z masy per- lowej i drzewa. Są w większości chrześcijanami. Około polowa spośród nich to katolicy różnych obrządków. Pismo św. po raz pierwszy wspomina Betlejem w Księdze Rodzaju (35, 19; 48, 7), a także w Księdze Rut (4, 11), gdzie nazywane jest Efrata; prorocy Micheasz (5, 4) i Aggeusz (2, 9) nazywają je miastem pokoju. Z Księgi Samuela (1 Sm 16, 4) dowiadujemy się, że Betlejem było miastem urodzenia Dawida i namaszczenia go na króla. Stąd w dalszych przekazach biblijnych, a zwłaszcza w Nowym Testamencie, nazywa się je często miastem Dawidowym. Miary historii i chwały miasta dopełniło narodzenie się w nim "Syna Dawidowego" - Mesjasza, Jezusa Chrystusa, o czym przypomina omodlona przez pątników bazylika Jego Narodzenia.

Pierwsze narodzenie Jezusa - w Ojcu, w bóstwie, nie miało początku. Drugie - w człowieczeństwie, dokonało się, gdy "nastała pełnia czasu", kiedy nieskończoność skurczyła się do rozmiarów dziecięcia. "Dom Chleba" (to oznacza nazwa hebrajska Bet Lehem), przy którym zbierała kłosy moabitka Rut, prababka Dawida, zaczął odżywiać Tego, który miał stać się "Chlebem życia". "Najmniejsze spośród miast judzkich", miasto nadziei i spełnionego oczekiwania, "jak wędrowny namiot na pustyni świata", ukazało światu Księcia Pokoju. Z jednej ze swych grot, jak ze szczeliny nieba, ogłosiło chwałę Bogu, a "ludziom Jego upodobania", "ludziom dobrej woli" - pokój. Ta anielska pieśń zabrzmiała najczystszym akordem w sercu Tej, która jest szczytem Bożego upodobania - Niepokalanej, Matce Mesjasza. Co rozważała wtedy w swoim sercu? Może echo Zwiastowania przyszło Jej z pomocą: "poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus; będzie On nazwany Synem Najwyższego" (Łk 1, 31). Z głębi groty, jak z cienia tajemnicy, wyłania się św. Józef, Galilejczyk zagubiony w Judei ("człowiek na obczyźnie zawsze jest w połowie utajony"), "mąż sprawiedliwy", świadom jedynie, iż "z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło", i że ma Jej Dziecku nadać imię Jezus, choć przynależy Mu też "imię Emmanuel, to znaczy "Bóg z nami"". Jakże potrzebna jest Józefowi laska! Cały ciężar nieba spoczywa na jego barkach, a oparcie o ziemię zamyka się w tajemnicy groty.

Czym byłoby Betlejem, gdyby nie narodziny w nim Chrystusa? Czym byłoby to miasto bez bazyliki Narodzenia, bez pielgrzymów? Czym byłoby z zamkniętą na proroctwach historią? Byłoby nadal ciągłym tęsknym oczekiwaniem na to, co ma przyjść. Byłoby nadal wołaniem: "rorate coeli desuper" ("niebiosa wysączcie z góry sprawiedliwość"). A w nas nie byłoby nic, prócz oczekiwania. Jednak TEN, który miał nadejść, już przyszedł, "stał się człowiekiem dla naszego zbawienia". Czym więc jest adwentowe oczekiwanie? Dla tych, co nie dostrzegli jeszcze Jego przyjścia - szczerym poszukiwaniem sensu życia, które prędzej czy później doprowadzi ich, jak Mędrców ze Wschodu, do Betlejem. Dla wierzących - apokaliptycznym wołaniem: "Przyjdź, Panie Jezu!" (Ap 22, 20) i stałym przygotowaniem na Jego powtórne przyjście - w chwale.

Asyż - miasto położone na wysokości 420 m n.p. m., na zboczu góry Subasio, w najbardziej uroczym punkcie Umbrii, 22 km od Perugii i 170 km na północ od Rzymu. Wyłania się z mroków historii cesarstwa rzymskiego, z epoki, jak mówią tutejsze przewodniki, um- bryjsko-romańskiej. Chrześcijaństwo dotarło tu dość dawno, bo już w 238 r. wspomina się śmierć męczeńską pierwszego apostoła tego miasta, św. Rufina. Domy, jak w Betlejem, zbudowane z białego i czerwonego kamienia, łupanego z góry Subasio, przylegają, jak stado owiec, ciasno do siebie, tworząc niezwykłą średniowieczną atmosferę. Nad nimi króluje, na szczęście już tylko jako świadek historii, Rocca - twierdza, ongiś jedna ze strażnic potęgi cesarstwa niemieckiego. Ludność Asyżu liczy aktualnie 25 tys. mieszkańców. Żyją oni sztuką i historią, ale również ze sztuki i historii, ostrożnie dopuszczając nowoczesność. Służą pielgrzymom i turystom - to jest ich chleb powszedni. Wykorzystują też w dolinie dostępne możliwości rolnicze. Są to ludzie spokojni i życzliwi, choć jakby smętni, bo coraz mniej w ich mieście dzieci i młodzieży, tak przecież radosnej w czasach Franciszka. Jest to miasto świętych, kościołów i dzwonów.

Przede wszystkim jednak miasto urodzenia św. Franciszka. Pierwszy raz urodził się w roku 1182 w domu Piki i Piotra Bernardone. Wtórne narodziny miały miejsce w 1206 r., po uprzednim zwiastowaniu w kościółku św. Damiana, na kamieniach asyskiego Piazza Comune. Oddając wówczas ziemskiemu ojcu wszystko, co posiadał, powiedział: "Aż dotąd ciebie nazywałem mym ojcem na ziemi, odtąd zaś śmiało mogę mówić: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, bo w Nim złożyłem wszelką nadzieję". Odtąd Asyż stawał się miastem odnowionej Ewangelii, stawał się pieśnią ewangeliczną, którą śpiewał swym życiem Franciszek. Asyż jest przedłużeniem Betlejem. I w tym mieście "natura i łaska ucałowały się". Jak niezwykle bogata musiała być natura Franciszka, którą przeniknęły na wskroś promienie łaski! Dzięki temu w świat walki - cesarstwa z papiestwem, burmistrza z biskupem, Perugii z Asyżem, maiores z minores - wprowadza on "pokój i dobro", staje się symbolem pokoju. Sięgnął dalej i głębiej: chciał bowiem pojednać niebo z ziemią. Wiedziony mistyczną intuicją i wiarą, uprasza u Papieża możliwość zyskiwania odpustu zupełnego w kapliczce Matki Bożej Anielskiej (Porcjunkula). Od tego czasu patrzącym ze wzgórza asyskiego kaplica a potem bazylika Najświętszej Panny Maryi Anielskiej jawi się jako Arka Przymierza.

W Porcjunkuli przeżył Franciszek swoje drugie zwiastowanie. Wysłuchawszy 24 lutego 1208 r. Ewangelię tego dnia zawołał z radością: "Tego szukałem!" "To" nazwie później "życiem według Ewangelii". A potem siadywała wokół niego stale rosnąca gromada braci, jak domy przyczepione do góry Subasio i przytulone ufnie do siebie. Rozpamiętywali to, co "sam Najwyższy mu objawił". AAsyż jak amfiteatr tworzył swe misterium, by w bazylikach: Franciszka, Klary i Matki Bożej Anielskiej odegrać poszczególne akty dramatu. Jego epilogiem jest Tomba (krypta) z Relikwiami Świętego i ze swą namaszczoną ciszą. W tej ciszy śpiew staje się światłem. Tu nawet noc w sercu człowieka potrafi ujawnić gwiazdy nadziei. Niestety, wielu pielgrzymów w swym pośpiechu nie zazna smaku tej ciszy. Może dla wielu z nich, jak dla Klary, stałby się Franciszek Janem Chrzcicielem, prostującym drogę do Chrystusa. Klara była przeźroczystym, jasnym cieniem ducha Franciszka. Była współzawodniczką w miłości do Chrystusowego ubóstwa i Kościoła, ostoją jego zakonu. (Pamiętajmy, że św. Franciszek zmarł w 1226 r., a św. Klara w 1253 r.).

Czym byłby Asyż bez Franciszka i Klary? Czym byłby bez wnoszących w to miasto smak nieba bazylik? Ich brak odczuwałoby się, jak brak samego Franciszka. Czym byłby Asyż bez jego ciągłego posłania pokoju, bez jego przed- śmiertelnego błogosławieństwa, którym ustrzegł swe miasto od zagłady i uczynił je na zawsze "bramą nieba" dla wielu.Tym błogosławieństwem obdarza on wszystkich, którzy włączają się w jego kantyk wdzięczności, sławiący Pana, Twórcę wszelkiego dobra na ziemi.

Betlejem - Asyż, Chrystus - Franciszek... Jeśli ktoś poznał i przyjął Franciszka, czy może nie przyjąć Chrystusa?!

O. Mariusz Paczóski OFMConv


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Nawrócony zbrodniarz - świętym?Nawrócony zbrodniarz - świętym?

Problematyka masonerii współczesnejProblematyka masonerii współczesnej

Jaka była rodzina św. Maksymiliana KolbeJaka była rodzina św. Maksymiliana Kolbe

Sprawdzian z uczciwościSprawdzian z uczciwości

Życzenia dla kapłanaŻyczenia dla kapłana

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej