A może by tak nad... ŚwitaźA może by tak nad... Świtaź (nie nad opisywaną przez Mickiewicza Świteź, na południe od Nowogródka - choć białoruska, jak i ukraińska nazwa myli, brzmiąc: Świtaź). Dziś nie o białoruskiej Świtezi (regularne, okrągłe jezioro o powierzchni 1,5 km2 i głębokości 15 m, o zagadkowym pochodzeniu w bezjeziornej okolicy), lecz o mniej popularnym zbiorniku na Polesiu Wołyńskim (w granicach Ukrainy).Świtaź jest większym jeziorem od Świtezi (powierzchnia 26 km2) i głębszym (do 58 m), położonym na Pojezierzu Szackim, w grupie 25 zbiorników (m.in. jez. Pulmeńskie, Ostrowskie, Gierasimowo, Lucemierz, Czarne, Klimowskie, Linowiec, Sominlec). Nie ustają dyskusje na temat jego misy. Najgłębsze miejsca posadowione są bowiem w podłożu kredowym i przypisuje się im pochodzenie krasowe, choć znaczna część dna jest płytka (w 1929 r. średnia głębokość wynosiła 6,93 m), zbudowana z piasku lub gliny. Dlatego sugeruje się, że mogły zachodzić tam procesy termokrasowe, związane z wytopem soczewek lodu, który tworzył się w klimacie lodowym. Zdaniem prof. J. Kondrackiego, wybitnego geologa, Świtaź "urodziło się" jednak przed okresem lodowcowym, a pełnej krasy nabrało po ociepleniu i zniknięciu lodu gruntowego (tj. około 12 tys. lat temu). W źródłach wspominał o nim Jan Długosz, a później długo nie zajmowano się tym miejscem na ziemi. Na początku XX w. rozpoczął badania Tutkowski, ukraiński geolog, zaś dziewięćdziesiąt lat temu "gościł" tam Benedykt Dybowski. O jeziorze znajdującym się na terenie utworzonego w 1983 r. Szackiego Parku Narodowego (o powierzchni 325 km2), publikowali prace m. in. Stanisław Lencewicz ("Międzyrzecze Bugu i Prypeci. Wody płynące i jeziora", 1931), Edward Ruhle (wyniki badań geologicznych), a uczestnikami badań były znakomitości tej miary, co Marek Prószyński, Jerzy Kondracki czy Michał Więckowski. Właśnie ta ekspedycja, z Uniwersytetu Warszawskiego, przygotowywała plan barymetryczny jbziora, wykonując w czasie siarczystej zimy 1929 r. prawie 1300 dobrze zlokalizowanych pomiarów (niestety plan zaginął podczas wojny). I cóż się okazało? Sensacją było znalezienie Hłubi, niewielkiego leja (w północnej części jeziora) o głębokości... 58,4 m! Wówczas naniesiono też poszczególne tonie, z nazwami stosowanymi przez rybaków, np. Seredna Hora (1,2 m), Ho- łodnećka, Tuczna Hora, Werbyna i Słupa (1,4 m). Wyniki pomiarów sprzed 70 lat dowodzą, że Świtaź się zmiejsza. Wówczas miało powierzchnię 27,5 km2 (maksymalna długość 9283 m, szerokość 4822 m. Wiele się zmieniło. A jezioro, które oparło się o wieś Świtaź? No cóż, w wioseczce wybudowano "turbazę", ośrodek turystyczny, z 800 miejscami noclegowymi, restauracją, małym molo i portem dla łodzi, kajaków i żaglówek. Wielu, szczególnie ze Lwowa i innych miast zachodniej Ukrainy, wybiera się na szeroką nadjeziorną plażę (odsłonięta płaszczyzna platformy przybrzeżnej - obniżenie zwierciadła wody o kilkadziesiąt centymetrów) i przez trzy letnie miesiące nad Świtazią ludnie jest i gwarno. ANDRZEJ SIKORSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |