Dolnośląska JerozolimaTak nazywane są Wambierzyce na Ziemi Kłodzkiej. Mieszkańcy mówią, że to miejscowość, w której nawet diabła... diabli wzięli, a komuniści chcieli ją zniszczyć, osadzając tutaj m.in. ludzi po wyrokach. Nie udało się. Opatrzność czuwała. W ciągu ostatnich setek lat zdarzyło się tutaj wiele cudów.Wszystko zaczęło się w XIII wieku. Na potężnej starej lipie znajdowała się figura Maryi z Dzieciątkiem, przy której modlili się mieszkańcy okolic. Był wśród nich niewidomy Jan z Raszowa. Jego prośby zostały wysłuchane. Odzyskał wzrok. Wieść o cudzie rozeszła się po okolicy lotem błyskawicy. Dla ułatwienia praktyk religijnych u stóp lipy, pod którą przybywały rzesze wiernych, zbudowano kamienny ołtarz, kropielnicę i lichtarz (przechowywane są one obecnie w nawie bocznej bazyliki wambierzyckiej). Kolejny, ale już ekonomiczny cud, nastąpił w 1677 roku, gdy Wambierzyce kupił Daniel Paschalis von Osterberg. Rezydował w pięknym zamku, który przetrwał do naszych czasów. Niestety, pałac 26 lutego 1998 roku spłonął, ale osmalone mury wciąż wywierają ogromne wrażenie. Osterberg postanowił zbudować miniaturę świętego miasta - Jerozolimy, o której tak wiele się naczytał. W szybkim czasie zaczęły powstawać pierwsze ze stu kaplic kalwaryjskich na wzgórzach, które otrzymały nazwy: Kalwaria, Tabor, Horeb i Synaj. Przepływający przez wieś strumyk nazywa się Cedronem, a do miejscowości prowadziło 17 ozdobnych bram (zachowało się 16), podobnie jak w Jerozolimie. Centralnym miejscem Wambierzyc stała się bazylika - budowla na wskroś niezwykła. Nie ominęła jej magia liczb nieodmiennie związana z miejscami pielgrzymkowymi. Udający się do niej muszą najpierw pokonać dziewięć schodów - tyle, ile jest chórów anielskich, potem trzydzieści trzy, bo tyle żył Chrystus, wreszcie piętnaście, co według jednej z wersji nawiązuje do wieku Maryi, gdy poczęła lub urodziła Jezusa, zaś według innej do liczby tajemnic różańcowych. Wnętrze przecina labirynt ciemnych korytarzy, wokół których rozmieszczono kaplice z naturalistycznymi figurami. Takie same stoją w kalwariach. Postacie stoją na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba podnosić głowy ani pochylać się, aby spojrzeć im w oczy, a tym samym stać się świadkiem wydarzeń sprzed blisko dwóch tysięcy lat. Niestety, korzystają z tego też ci, których nie interesują Wambierzyce jako miejsce kultu czy zjawisko historyczno-krajoznawcze. Przyjeżdżają sprawdzić, co można ukraść. W 1998 roku upodobali sobie figurę diabła. Na Górze Kuszenia został sam Chrystus. Mieszkańcy ucieszyli się nawet, że diabła diabli wzięli, choć każda kradzież boli. Jednej z kaplic pilnuje pustelnik Elizeusz, który mieszka na jej zapleczu. Wielką atrakcją Wambierzyc jest szopka autorstwa ślusarza i zegarmistrza Longinusa Wittiga. Zaczął budować ją, gdy zmarła jego żona i synkowi było smutno. Później stanowiło to jego hobby. W ciągu 28 lat powstało 800 figur, w tym 300 ruchomych. MAREK PERZYŃSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |