Odnaleźć tajemniczy kamieńKroniki podają, że już w XIV wieku nieopodal Wronek dwa brzegi Warty połączył most, ułatwiając przeprawę przez tę rzekę. Fakt ten niewątpliwie przyczynił się do rozwoju osady, którą w trzynastym wieku Przemysł II nadał dominikanom.Dziś jest to miasto prężnie rozwijającego się przemysłu, a nad dachami budynków górują wieże dwóch kościołów - póż- nogotyckiego kościoła parafialnego i podominikańskie- go z XVII wieku. W tym zespole barokowym mieści się obecnie seminarium duchowne. Jego rektor - ojciec Borys Soiński, z nabożną czcią pokazuje krucyfiks umieszczony w auli seminaryjnej. Wykonał go jeden z osadzonych w miejscowym więzieniu, gdzie ojcowie franciszkanie sprawują posługę duszpasterską. - Kiedy pasyjka była już wyrzeźbiona - opowiada ojciec Borys - dłuto rzeźbiarza napotykało solidny opór przy drążeniu rany w boku Chrystusa. Tkwił tam nabój wstrzelony prawdopodobnie przed wielu laty w drzewo, z którego klocka teraz rzeźbiono Ukrzyżowanego. Więzień, odsiadujący wieloletni wyrok za przestępstwa kryminalne, fakt ten odczytał jako wezwanie i napomnienie Opatrzności. Najpierw struchlał, a potem uwierzył i zmienił swoje życie. Dziś jest już na wolności. Wśród kwiatów i zieleni, w przyklasztornym ogrodzie ustawiono też figurę patrona klasztoru. Święty Franciszek, który w każdym stworzeniu widział swego brata, to święty żarliwie kochający Boga, bliźniego i przyrodę. Stoi właśnie tu, jakby na straży u wrót Puszczy Noteckiej. Wieś pośród puszczyJeśli we Wronkach, nieopodal klasztoru, przekroczymy Wartę, to prawie natychmiast znajdziemy się na południowym skraju jednego z największych kompleksów leśnych. Ciągnie się on ponad 100 kilometrów - od Obornik aż po Santok. By dojechać do jego najpiękniejszego zakątka, do oazy ciszy, piaszczystych wydm i doskonale utrzymanych lasów sosnowych, których zieleń z rzadka tylko jest przetykana bielą brzóz, powinniśmy zaraz za Wronkami obrać kierunek na Rosko. Poprowadzi nas tam szosa asfaltowa.Kiedy jednak zdecydujemy się na mniej wygodną drogę, piaszczysty ale przejezdny dukt leśny prowadzący przez Hamrzysko do Białej, zostaniemy nagrodzeni wspaniałym widokiem śródleśnych łąk. A cisza otaczającej nas tam przyrody przywoła wiele refleksji, jakie najczęściej gubimy w codziennym pośpiechu. Po kilku kilometrach staniemy pośrodku wsi, zaliczanej do najstarszych osad na tym terenie. Biała - wieś zagubiona wśród lasów, a odnajdywana jedynie przez tych, którzy szukają skupienia. W jej centrum zbudowano w roku 1933 kaplicę pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. Na frontonie tej świątyni miejscowa ludność umieściła dwie tablice dziękczynne. Pierwsza z nich dziękuje za cudowne ocalenie okolicznych wiosek w czasie pożaru, jaki niedawno trawił całe połacie tej jednej z ostatnich puszcz. Druga tablica zaskakuje każdego przybysza. To właśnie tu, na niedalekich jeziorach kardynał Karol Wojtyła spędzał jedne ze swoich ostatnich wakacji w Polsce. Tu, gdzieś na brzegu, pozostawił swój kajak, by ująć ster Łodzi Piotrowej. Tak wspominał ten epizod swego życia w czasie słynnego już spotkania gnieźnieńskiego z młodzieżą. Był to rok 1979 - rok pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Szlak Jana Pawła II- W tych ośmiu jeziorach, pięknie nanizanych na rzeczkę Miałę - jak pisze o tym miejscu ks. Marek Jędraszewski w swej książce "Jan Paweł II w Poznaniu" - woda płynie leniwie, jak gdyby chciała możliwie długo zatrzymać w sobie odbicie brzóz i sosen, jak gdyby pragnęła przechować zasłyszane ludzkie rozmowy...To właśnie tu, w lipcu 1977 roku kardynał był dwukrotnie. A przez miejscowych został zapamiętany jako pan w białej koszulce i beżowej furażerce. Sam zaś w swoim Kalendarium napisał: 31 VII - 6 VIII urlop. Jezioro Białe w Puszczy Noteckiej, Msze św. prywatne. Dziś w miejscu, gdzie wypoczywał pod namiotem kardynał Wojtyła ustawiono pamiątkowy głaz, zepchnięty na okoliczne pola przez lodowce. Do tego pamiątkowego kamienia można dotrzeć z Białej wypożyczoną łódką na przeciwległy brzeg jeziora. Mniej odważni muszą powrócić na asfaltową szosę, by jadąc nadal w kierunku Roska skręcić przy granitowym kamieniu milowym. A potem, za przecinką leśną, ponownie skręcić w lewo. Ten dukt doprowadzi nas na wysoki brzeg jeziora i staniemy obok kapliczki z pamiątkowym kamieniem. Tu, wśród puszczy, kardynał będąc z dala od ludzi, był tak blisko nich. Jak zresztą zawsze. Opuszczamy kniejeStamtąd, drogą oznakowaną numerem 181, możemy dojechać do miasta, które swym imieniem wsławił Janko - pierwszy pamiętnikarz polski, podkanclerzy Kazimierza Wielkiego. Cała trasa od Roska niemal aż do Czarnkowa biegnie czołem wysokiej moreny. Co chwilę można oglądać z jej wysokości malownicze meandry Noteci, która toczy swe wody pośród rozległych łąk. Rzeka ta po traktacie wersalskim stała się granicą odrodzonego państwa polskiego. A Czarnków, leżący wówczas na jego zachodnich rubieżach, jako miejscowość przygraniczna, stał się wtedy małą ojczyzną dla trzech narodów. Wszyscy żyli tutaj zgodnie. Uczyli się w trzech szkołach, a modlili w trzech świątyniach - w zborze, synagodze i kościele. Po tych dwu pierwszych nie ma dziś śladu. Zniszczyły je rządy totalitarne. Tylko w przekonaniu najstarszych mieszkańców została jeszcze pewność, że współżycie różnych narodów, kultur i religii nie musi być groźne. Można przecież w pokoju i zgodzie budować wspólne dobro.Msze Święte w Czarnkowie W NIEDZIELE I ŚWIĘTA
07:30 msza św.
W DNI POWSZEDNIE JANUSZ WYREMBEK
Ks. KRZYSZTOF MŁYNARCZYK
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |