Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Gdzie otrzymujemy wiarę?

     Po upadku komunizmu na początku lat 90. pracowałem na Litwie jako duszpasterz w jednej ze szkół średnich. Pytałem młodych ludzi, których dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na czasy, gdy wyznawanie wiary było bardzo utrudnione: Co to jest wiara? Wydawali się zdziwieni. Nikt wcześniej, zwłaszcza w szkole, nie zadawał im takiego pytania. O tym nie rozmawiało się za wiele nawet w domu. Po prostu wierzyło się, i koniec. Za wiarę nieraz płaciło się wysoką cenę - więzienie, prześladowania, szykany.

     Wiara to: chodzenie do kościoła, Dziesięć Przykazań, zachowanie postu w piątek, modlitwa... - padały odpowiedzi. Tak przekazali im dziadkowie lub rodzice, często w tajemnicy przed otoczeniem. A gdyby ktoś nas zapytał: Czym jest dla ciebie wiara? Jaka byłaby nasza odpowiedź? Nie łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Może próbowalibyśmy opisać, jak praktykujemy naszą wiarę, do czego nas zobowiązuje itd. Ale czym jest?

     Katechizm Kościoła Katolickiego podaje, że „wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela" (KKK, 26). My wiarę kojarzymy raczej z wiedzą lub odczuciem. Mówimy - moja wiara jest słaba, mając na myśli naszą wiedzę katechizmową lub emocje względem Boga.

     Kościół pokazuje, że wiara jest odpowiedzią człowieka, zatem jakąś reakcją, decyzją, wyborem. Zazwyczaj wiarę kojarzymy z tym, co my dla Boga czynimy - np. modlimy się, zachowujemy przykazania, przystępujemy do sakramentów -i ten nasz wysiłek wydaje się istotą wiary. A przecież jest na odwrót. Najważniejsze jest to, co Bóg dla nas czyni - „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,14). Ojciec posyła swego Syna, aby objawił nam Jego miłość. Miłość większą niż nasze najgorsze grzechy i łajdactwa. Miłość, która umiera za nas na krzyżu. Miłość, która przez śmierć i zmartwychwstanie niszczy naszą niewolę lęku przed śmiercią, która niszczy nasz grzech.

     Chrześcijaństwo to nie wiedza teologiczna o Bogu, ale to wydarzenie. Apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego nie nauczali wiedzy o Bogu, oni głosili jako naoczni świadkowie wydarzenie Zmartwychwstania. Ci, którzy słuchali ich świadectwa, doświadczyli mocy głoszonej Dobrej Nowiny. To słowo poruszyło ich serca, i weszli na drogę nawrócenia. Odpowiedzieli przemianą życia na to, co im objawiono. Ta ich reakcja jest wiarą, jak mówi Katechizm - odpowiedzią daną Bogu.

     Święty Paweł w Liście do Rzymian pisze, że „wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa" (Rz 10,17). Wiara potrzebuje wzrostu, dojrzewania. Ale kiedy wzrost wiary traktujemy jedynie jako naukę religii, a nie osobiste doświadczenie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa w naszym życiu, niestety, nie ma to nic wspólnego z prawdziwą wiarą. Ale jak nasza wiara ma wzrastać?

     Najpierw trzeba wskazać miejsca, gdzie otrzymujemy wiarę. Jeżeli wiara jest doświadczeniem Zmartwychwstania, to pierwszym miejscem jest rodzina. To w niej rodzice przekazują dzieciom własną wiarę. Tam przez świadectwo rodziców dzieci widzą, że Bóg to nie tylko tradycja bożonarodzeniowa czy wielkanocna; że Chrystus to żywa Osoba; że Duch Święty sprawia, iż można się różnić, a mieć jedność, że można przebaczyć drugiemu, że można miłować, tak jak Chrystus, aż do oddania życia za drugiego.

     Kiedy małe dziecko otrzymuje sakrament chrztu Św., otrzymuje go w wierze rodziców. Prosząc Kościół o chrzest dla dziecka, rodzice zobowiązują się przekazać mu wiarę. Przekazywanie wiary to zadanie przede wszystkim rodziców, ważniejsze niż wykształcenie czy zabezpieczenie materialne. Niestety, często rodziny zwalniają się z tego obowiązku, przerzucając go na księży czy katechetów w szkole. Widząc żywe świadectwo, dziecko dostaje pierwszy przekaz wiary, która kształtuje na co dzień życie jego rodziców.

     Aby ziarno wiary mogło wzrastać, potrzebuje właściwych warunków, przede wszystkim słowa Bożego, sakramentów i wspólnoty Kościoła. Wielu, zwłaszcza młodych ludzi, mówi, że aby wierzyć, nie potrzebują Kościoła. Ale to przecież Kościół, jako wspólnota ludu Bożego, jest właśnie miejscem, gdzie otrzymujemy wiarę, gdzie może ona wzrastać. Jezus kuszony przez demona w czasie doświadczenia pustyni, mówi: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych". Dla chrześcijanina słowo Boże jest pokarmem. Jeżeli słuchamy go tylko raz w tygodniu w czasie niedzielnej Mszy Św., to po kilku dniach bardziej przemawia do nas to, co mówią w telewizji, radiu czy piszą w gazetach, i już nie Bóg kształtuje nasze serce.

     Kolejnym ważnym miejscem w Kościele jako wspólnocie braci, gdzie wzrasta nasza wiara, są sakramenty; zwłaszcza Eucharystia i sakrament pojednania. Przyzwyczailiśmy się przeżywać je w sposób bardzo indywidualny. Wyraża się to często w tym, jak je przyjmujemy, np. uczestnicząc we Mszy Św., nie traktujemy innego człowieka jak brata, ale raczej kogoś obcego, któremu ostatecznie podamy rękę w czasie „przekazywania" znaku pokoju; podobnie, kiedy idziemy do spowiedzi - załatwiamy coś między nami i Bogiem, zapominając o tym, że nasz grzech zranił także wspólnotę Kościoła.

     Wiara człowieka przystępującego do sakramentów jest przez nie formowana do dojrzałości. Dla pierwszych chrześcijan podstawowym znakiem wiary dojrzałej była jedność z braćmi i miłość nieprzyjaciół. Nie wystarczy być dobrym człowiekiem; takim może być i niewierzący. Wierzyć w Chrystusa, to czynić to, co Chrystus - miłować, aż do oddania życia za drugiego. Oto znak, że chrześcijanin uwierzył w Chrystusa; że kiedy oddaje życie, to wierzy, że Chrystus wskrzesi go z martwych. Chrześcijanin czyni te znaki nie własną mocą i wysiłkiem, ale mocą mieszkającego w nim Ducha Świętego. I wtedy inni widząc takiego człowieka, pytają się: "Skąd on to ma, jak on to czyni?". Ich serce jest pociągane przez taki znak, i budzi się wiara w ich życiu.


ks. Andrzej Gowkielewicz MIC

Pismo Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich
Z Niepokalaną - jesień 2011


   

Wasze komentarze:
 ardawl: 02.12.2008, 03:45
 Pomoc i jej głębia, jakim wielkim może być zwykły człowiek w swej zwyczajności ludzkiej i sercu prawdziwie ldzkim.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej