Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kościół na straży patriotyzmu

     Jezus Chrystus, Bóg-człowiek, kochał swoją ziemię rodzinną, starał się, by nie dotknęło jej żadne nieszczęście. Mając świadomość nieuchronnego upadku Jerozolimy, gdyż "nie rozpoznała czasu swojego nawiedzenia", zapłakał nad nią (por. Łk 19, 41-44).

     Miłość Ojczyzny dyktuje nam czwarte przykazanie Boże. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomniał (w art. 2239), że "miłość Ojczyzny i służba Ojczyźnie pochodzą z obowiązku wdzięczności i z porządku miłości". Jesteśmy wszyscy odpowiedzialni za dobro wspólne.

     Kościół w Polsce przez całe tysiąclecie stał na straży miłości Ojczyzny i odegrał na tym polu szczególną rolę.

     Już w XIII w., gdy po najazdach tatarskich na spustoszone ziemie polskie zaczęli masowo napływać osadnicy niemieccy, arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka, widząc niebezpieczeństwo germanizacji całych połaci Polski, spowodował, że synod łęczycki w 1285 r. podjął uchwałę, iż nauczyciele i proboszcze mają znać mowę polską, a rektorami szkół mogą być tylko ci, którzy dobrze znają język polski. Synod zobowiązał także biskupów, by beneficja kościelne nie były nadawane cudzoziemcom, lecz jedynie duchownym urodzonym w Polsce i dobrze władającym językiem ojczystym.

     Odtąd już na zawsze Kościół polski stał na straży mowy ojczystej i tradycji narodowych. Działalność duchowieństwa w tym zakresie szczególnie dała się odczuć podczas rozbiorów Polski. W Wielkim Księstwie Poznańskim ks. Aleksy Prusinowski "pobudzał włościaństwo, aby dbało o język ojczysty, aby wobec urzędów używało tylko mowy ojczystej, aby opieszałych piętnowało" (W. Sobieski). W walce o nauczanie religii w szkołach po polsku upamiętnili się arcybiskupi gnieźnieńscy Mieczysław Ledócho-wski i Florian Stablewski oraz biskup Jan Janiszewski. W odwet za niesubordynację zaborcy karali duchownych więzieniem i grzywnami pieniężnymi, a także wieloletnim blokowaniem dostępu do stanowisk. "Austriacy utrzymywali wa- kat krakowskiej stolicy biskupiej przez 38 lat..., urząd metropolity warszawskiego był obsadzony tylko przez 8 lat w okresie między rokiem 1829 a 1883, zaś urząd metropolity wileńskiego - jedynie przez 17 lat w ciągu stulecia od 1815 do 1918 r." (N. Davies). "W końcu 1878 r. było w Księstwie Poznańskim 97 parafii bez proboszcza. Seminaria duchowne zamknięto, 100 księży w więzieniu..., zwłok nie miał kto pogrzebać ani dzieci ochrzcić" (W.S.). Ks. Stanisław Stoja-łowski, działający głównie na Śląsku Cieszyńskim wśród chłopów, był aresztowany aż 11 razy. Wielu duchownych (np. biskup krakowski Adam Sapieha), wyrażało swój patriotyzm w służbie bliźniemu ratując od śmierci skazańców politycznych i udzielając rozlicznych form pomocy, tak że "plebanie i klasztory stały się azylem dla uciekających, miejscem zaopatrzenia i lazaretem dla rannych" (M. Maliński). Tak było zwłaszcza w czasie II wojny światowej.

     Naród, prowadzony przez patriotycznie zaangażowane duchowieństwo, mimo przeszło stuletniej niewoli nie osłabł duchowo, ale wykazywał wielkie odrodzenie polityczno-moralne. Dało się to szczególnie odczuć w uciemiężonej stolicy. Wybitnymi zasługami upamiętnili się tu arcybiskupi warszawscy. Abp Jan Paweł Woronicz "wygłaszał płomienne kazania, w których krzepił Polaków, wzmacniał ich uczucie dumy narodowej, ukazywał ich świetlaną i chlubną przeszłość" (M. Budziarek). Abp Antoni Melchior Fijałkowski na łożu śmierci przekazał polskiemu duchowieństwu swój testament w słowach: "Trzymajcie zawsze z narodem, starajcie się jako pasterze ludu bronić sprawy wspólnej ojczyzny i nie zapominajcie nigdy, że jesteście Polakami". Abp Zygmunt Szczęsny Feliński, uważał więź z Kościołem za fundament miłości Ojczyzny. W swym pamiętniku napisał: "Czyż katolicyzm sam nie należy do liczby tych sił wewnętrznych, co w ciągu wieków nasz narodowy charakter kształciły? Czyż nie on bronił nas dotąd najskuteczniej od zmoskwienia lub zniszczenia? Przechowywanie go przeto i umocnienie w narodzie, nawet jako wiadomej instytucji, jest już wielkim patriotycznym dziełem, dla którego dokonania nie żal życia poświęcić".

     Wartości katolickie w połączeniu z patriotycznymi dobitnie ukazali światu konfederaci barscy (1768-1772), którzy postanowili bronić Rzeczpospolitą przed zaborczym naporem Rosjan. Na czele konfederacji, która została zawiązana przez Józefa Pułaskiego, starostę wareckiego, stał m.in. biskup Adam S. Krasiński z Kamieńca, zaś przywódcą duchowym, uwiecznionym przez A. Mickiewicza w III części Dziadów, był karmelita ks. Marek Jandołowicz. Konfederacja barska, choć "pod koniec nadużyta i wykoszlawiona, w pierwszym atoli porywie, a zwłaszcza jako wypływ urażonego uczucia religijnego i ambicji patriotycznej, (była) chwalebna", jak pisze ks. Józef Umiński, historyk Kościoła. Duch religijny ożywiający konfederatów uświadomił narodowi, że Bóg, honor i Ojczyzna stanowią nierozłączną jedność. Konfederacja barska stała się pierwowzorem powstań polskich.

     Zaborcy, chcąc pozbawić nasz naród ostoi, prześladowali szczególnie duchowieństwo. "W okresie od 1864 do 1914 r. zesłano na Syberię ponad 1000 polskich księży" (N. D.). Niektórzy (np. biskup augustowski Konstanty Łubieński) nie przeżyli nawet transportu i umierali w drodze wskutek złego traktowania. Po Powstaniu Styczniowym skasowano też prawie wszystkie klasztory, konfiskowano majątki kościelne, zamykano nawet kościoły i zakazywano je remontować. Wielu kapłanów zdobywało się na heroizm. Gdy carat próbował do nabożeństw wprowadzić język rosyjski, ks. Stanisław Piotrowicz, proboszcz przy kościele Św. Rafała w Wilnie, w 1870 r. "na ambonie wobec ludu, odczytawszy polecający to ukaz... palącą świecą ten ukaz spalił, za co go zesłano nad Ocean Lodowaty" (W. S.). Kiedy w 1920 r. nad Polską zawisło niebezpieczeństwo nowej niewoli, w decydującej bitwie pod Warszawą młody kapelan ks. Ignacy Jan Skorupka na froncie pod Radzyminem wybiegł z krzyżem w ręku i rozwianą stułą naprzeciw bolszewikom i poniósł śmierć na polu chwały, ale swym bohaterskim czynem poderwał, zrezygnowane i podupadłe na duchu, młode wojsko ochotnicze do zuchwałego natarcia wobec przeważającej siły wroga. Atak ten przyczynił się do zwycięstwa, które historia nazwała "cudem nad Wisłą".

     Nasza epoka, naznaczona totalitaryzmem bolszewickim i hitlerowskim, upamiętniła się prześladowaniem Kościoła, zwłaszcza na ziemiach polskich. Obawiano się głównie tego, że "Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze była jeszcze Święta z Częstochowy i Kościół", jak zapisał w swym pamiętniku Hans Frank, generalny gubernator w okupowanej Polsce. W czasie II wojny światowej pod okupacją niemiecką "na ogólną liczbę 10017 księży polskich zostało zamordowanych 2647, a więc ponad 25% - najwyższy procent ze wszystkich grup społecznych" (M. Maliński).

     Ale na przestrzeni wieków patriotyzm duchownych wyrażał się nie tylko batalią o język polski, nie tylko wspieraniem przez nich walk narodowo-wyzwoleńczych czy nawet uczestniczeniem w nich. Wybitni dostojnicy kościelni służyli radą panującym i wskazywali właściwy kierunek polityki państwowej. Do takich należeli m.in. kard. Zbigniew Oleśnicki (f 1455), który "był wyrazicielem polskiego interesu narodowego i tradycji oraz wiernym kontynuatorem polityki piastowskiej" (J. Giertych), i prymas Andrzej Olszowski (t 1677). Biskupi Kajetan Sołtyk z Krakowa i Józef A. Załuski z Kijowa na sejmie w 1767 r. sprzeciwili się roszczeniom ambasadora rosyjskiego Repnina, za co zostali wywiezieni w głąb Rosji do Kaługi. Ks. Stanisław Konarski atakował nieszczęsne dla kraju "liberum veto" i propagował program naprawy Polski, zwłaszcza w Rozmowie o uszczęśliwieniu własnej Ojczyzny.

     W obliczu wielkich zagrożeń Kościół wspierał Ojczyznę finansowo, przeznaczając na słuszną sprawę obrony wolności i wiary posiadane skarby. Tak było podczas obrony Lwowa przed najazdem kozackim w 1648 r. Także "początek wojny przeciw Szwedom w 1656 r. został sfinansowany z kosztowności kościelnych, które już nigdy kościołom i klasztorom nie zostały zwrócowne" (J. G.). Bohaterska obrona klasztoru jasnogórskiego, kierowana przez przeora Augustyna Kordeckiego, poderwała do walki cały naród, co przyczyniło się do pokonania najeźdźcy i ocalenia Polski z "potopu".

     Na kształtowanie postaw patriotycznych Polaków wpływali wielcy kaznodzieje, których mieliśmy niemal w każdej epoce. Potrafili oni budzić sumienie narodowe i porywać do rzeczy wielkich. W naszej historii ojczystej największą sławą w tej dziedzinie odznaczył się jezuita ks. Piotr Skarga, nadworny kaznodzieja i kapelan króla Zygmunta III Wazy. W swych Kazaniach sejmowych, upominał Sejm i wszystkich możno-władców, by swoim złym postępowaniem, zwłaszcza prywatą, nie doprowadzili do upadku Rzeczypospolitej. Ale do dziś najbardziej przemawia jego wzruszający patriotyzm w kazaniu O miłości ku Ojczyźnie: "Jako najmilejszej matki swej miłować i onej czcić nie macie, która was urodziła i wychowała, nadała (wyposażyła, wzbogaciła - J. S.), wyniosła? Bóg matkę czcić rozkazał. Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją. A która jest pierwsza i zasłużeńsza matka, jako ojczyzna, od której imię macie, i wszystko, co macie od niej jest?"

     W naszej najnowszej historii szczególną estymą jako patriotyczny kaznodzieja cieszył się ks. Jerzy Popiełuszko. W okresie stanu wojennego w każdą ostatnią niedzielę miesiąca koncelebrował on Mszę świętą za Ojczynę w kościele Św. Stanisława Kostki w Warszawie i wygłaszał patriotyczne kazanie do licznie zebranych wiernych, którym przewodziła polska elita umysłowa i kulturalna. O tych niezwykłych "ucztach duchowych" K. Szaniawski napisał: "Msze za Ojczyznę były i są publicznym upomnieniem się o wartości podeptane a drogie, wartości potrzebne każdemu jak chleb i powietrze... Nie znam przypadku, by głos podniesiony w ich obronie brzmiał tak dobitnie i czysto jak głos kapłana wygłaszającego homilie w kościele żoliborskim". Ksiądz Jerzy został bestialsko zamordowany, ale Kościół w Polsce nie ugiął się.

    I dziś trwa niezłomny i nieugięty w swych zasadach. Pamiętając o tym, że nawet ogromne niegdyś Cesarstwo Rzymskie upadło z powodu rozwiązłości, widzi ocalenie Ojczyzny przede wszystkim w przestrzeganiu norm moralnych, zwłaszcza w poszanowaniu życia i godności ludzkiej od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Rozwija więc wrażliwość narodu wobec tych wartości oraz stara się o właściwe wychowanie młodego pokolenia i odnowę duchową całego narodu. Obok tego Kościół zabiega o podjęcie pracy nad dźwignięciem sił i zasobów narodowych, nie tylko materialnych, lecz przede wszystkim tych, "co odrębny charakter narodu stanowią i tym samym zlać się z sąsiadami nie pozwalają" (abp Z. S. Feliński). I to jest patriotyczne credo dzisiejszego Kościoła w Polsce.

     Nie ma ono nic wspólnego z ksenofobią (wrogością do obcych), jak chcieliby je tłumaczyć nieprzyjaciele Kościoła, natomiast wyraża głęboką troskę o zachowanie suwerennej tożsamości i czystości naszego narodu.


Mgr Julia SzwarcBR>

Rycerz Niepokalanej
Grudzeń 1993


   

Wasze komentarze:
 o.Misjonarz: 12.11.2017, 09:37
 A kundlenie się władzy kościelnej z okupantami? Prawdziwy stosunek Kościoła w Polsce do zaborców ukazuje dokument w postaci ówczesnego elementarza. Podczas gdy naród cierpiał niewolę. Kościół z polecenia Watykanu propagował potrzebę służalczej uległości wobec prawowitej „władzy". Totalnemu praniu mózgów poddawano dzieci już od najmłodszych lat. „Elementarz Polski. Nauka czytania pisma polskiego dla małych dzieci z różnym nabożeństwem i katechizmem katolickim krótko zebrana niegdyś, kilkakrotnie drukowa¬na, i znowu przedrukowana", Wilno w drukarni M. Romma przy ulicy Żmudskiey pod nr 327. 1843 r. Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji. Prawda - być może dla wielu katolików bolesna - jest taka, że walka Polaków o niepodległość była sprzeczna z interesami Stolicy Apostolskiej. Grzegorz XVI potępił powstańców z 1830 roku jako tych, którzy „podnoszą głowę przeciw uświęconej władzy monarchów” i podobnie postąpił Pius IX wobec powstańców z 1863 roku. Nie mogło być zresztą inaczej. I na nic spekulacje i manipulacje publicystów przy-Kościelnych. Dokumenty mówią same za siebie.
 k: 22.01.2017, 20:28
 pierdu, pierdu a biskup massalski? a działania papiestwa które sprzyjały rozbiorom?
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej