Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Mojżesz i współczesny świat...


     Kim był Mojżesz i co oznaczało jego imię? Autor biblijny doszukuje się hebrajskiego pochodzenia słowa w terminie masha, co znaczy: wydobyć, uratowaćTaka ludowa etymologia z filologicznego punktu widzenia jest mało prawdopodobna, natomiast jest ona o tyle istotna, że wskazuje na konieczność czytania imienia chłopca przez pryzmat biblijnej, a nie egipskiej symboliki Dano mu na imię Mojżesz, gdyż został wydobyty z wody...

     Arka i kosz

     Przypomnieć sobie należy znaczenie wód zalewających świat w czasie potopu - symbolu śmierci, chaosu, niebytu. Słowo teba pojawia się w Biblii tylko dwa razy i oznacza arkę Noego oraz kosz, w którym umieszczono Mojżesza? Otóż chłopiec wydobyty z wody, ocalony z wody - to ten, który ocali Izraela, wyprowadzając go z królestwa śmierci i chaosu, a wprowadzając do Ziemi Obiecanej. W opowiadaniu o narodzinach Mojżesza jest ukryta zapowiedź jego powołania i przyszłej misji... Chłopcu dano na imię Mojżesz, gdyż został wydobyty z wody... Imię głównego bohatera nie tylko zapowiada jego powołanie, ale staje się symbolem.

     Mojżesz wychowany jako Egipcjanin, dowiaduje się później o swoich prawdziwych korzeniach. Gdy widzi nieszczęście i niesprawiedliwość, pragnie temu jakoś zaradzić i dopuszcza się nawet morderstwa. W obawie o swoje życie ucieka. Odnajduje nowe życie, poślubia kobietę, otrzymuje akceptację nowej rodziny i czuje się szczęśliwym. Wypasając owce swego teścia Jetry przybywa do pewnej góry, gdzie dochodzi do spotkania z Bogiem w krzaku gorejącym. "Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: "Mojżeszu, Mojżeszu!". On zaś odpowiedział: "Oto jestem". Rzekł mu Bóg: "Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą"" (Wj 3,4-5)'.

     Nie zbliżaj się! Słuchaj!

     W niektórych tradycjach zobaczenie Boga jest jakby przekroczeniem niewidzialnej granicy: przejściem ze sfery profanum do sfery sacrum, czyli czymś, czego człowiekowi czynić nie wolno. Otóż chodzi o to, że nasz ludzki sposób widzenia - czy tego chcemy, czy nie - jest aspektowy; rzeczywistość postrzegamy zawsze z jakiegoś punktu widzenia. Gdy patrzysz komuś w oczy, to nie widzisz jego pleców. Gdy patrzysz na krajobraz, leżąc na łące, doskonale zdajesz sobie sprawę, że z lotu ptaka świat wygląda zupełnie inaczej.

     Nie tak natomiast rzecz ma się ze słuchaniem. Słuchając, docieramy poza to, co jest zewnętrzne i potrafimy wydobyć prawdę, wewnętrzną istotę rzeczy. W pewnym sensie słuchanie obiektywizuje rzeczywistość. Słuchając kogoś poznajesz osobę właśnie jako osobę - uświadamiasz sobie jej przeżycia, troski, radości, problemy... Rozmawiając z kimś, doświadczasz obecności drugiej osoby, zaczynasz zdawać sobie sprawę, że słowa przekazują coś więcej niż tylko to, co znaczą...

     Nasz wzrok utrwala obrazy, czyli robi jakby stopklatki rzeczywistości, dzięki którym nasze wyobrażenie o świecie jest w miarę uporządkowane. Ale w odniesieniu do Pana Boga takie porządkowanie i systematyzowanie jest dość niebezpieczne - grozi tym, że człowiek zatrzyma się na poziomie idei i własnych wyobrażeń o Bogu. Gdyby coś takiego miało miejsce, oznaczałoby to duchową śmierć... Stąd - mówi Stary Testament - zobaczenie Pana rzeczywiście grozi śmiercią, natomiast słuchanie Jego głosu to droga życia - słynne Credo Izraelitów: "Słuchaj, Izraelu, Pan jest twoim Bogiem"(Pwt 6,4).

     Krzew gorejący - może chodzić tutaj o krzew dyptam jednolistny (Dictamnus al- bus). W czasie upałów wydziela on duże ilości lotnych i łatwopalnych olejków eterycznych. Jednak nie zapalają się one samorzutnie, ale pod wpływem wysokich temperatur, po podpaleniu powstają tylko bardzo krótkotrwałe płomyki nie uszkadzające rośliny, chroniące go jednocześnie przed, jakby to powiedzieć - "samougotowaniem". Krzew jako cud lub doświadczenie mistyczne. Symbol naszego powołania i jednocześnie kruchości naszych przeżyć, oczekiwań i wyobrażeń.

     Ogień jest czymś nieuchwytnym, czymś, co istnieje, a jednocześnie nie JEST tak, jak jest każda inna rzecz - nie ma stałej konsystencji i trudno go jakość zmierzyć czy ogarnąć. Co więcej, jakakolwiek rzecz dotknięta ogniem zmienia swą postać. Płonąc w tym ogniu Bożym zmieniasz się, ale pozostajesz ciągle sobą. Ogień jest piękny, ale jest pięknem, którego ty nie możesz dotknąć, gdyż cię zniszczy... Jest nieposkromionym żywiołem - w jednej chwili może się rozprzestrzenić i ogarnąć wszystko inne... Daje ci ciepło, jest więc źródłem energii, oświetla, ale jest też pewna granica, której nie możesz przekroczyć, zbliżając się do ognia.

     Zdejmij sandały!

     Sandały - symbol osobistej godności i wartości, własności i bezpieczeństwa. Znak zabezpieczenia stóp przed gorącym piaskiem i ostrymi kamieniami. Tylko biedacy chodzili boso. Jedyną niekorzyścią były brudne nogi. Obowiązkiem gospodarza było namaszczenie głowy gościa olejkiem na znak gościnności i czci. Umycie nóg należało do sługi i było znakiem praktycznej czystości i usłużności.

     Sandał jako znak pełnego zaufania i wiarygodności. Zdjąć sandał i plunąć w twarz było największą zniewagą i pozbawieniem czci. Rozmowa z Janem Chrzcicielem: "Nie jestem godny rozwiązać rzemyka u sandałów..."

     Ziemia święta - świętość w języku Biblii oznacza inność. Wchodzisz w inną rzeczywistość, więc porzuć swój sposób myślenia, swoje prawa i oddaj się cały Bogu, idź nową drogą i zaufaj Bogu.

     Zrezygnuj ze swojego sposobu myślenia i działania, zaufaj i okaż szacunek. Właściwie trudno tu mówić o szacunku w potocznym rozumieniu tego słowa. Gdy człowiekowi ukazuje się Bóg, wówczas reakcją nie jest taki szacunek, jaki okazujemy sobie, spotykając się na ulicy, lecz poczucie egzystencjalnej trwogi i lęku. Izajasz po spotkaniu z Panem krzyczał: "Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!" (Iz 6,5). Bóg mówi jednak o zaufaniu.

     Misja Mojżesza - powrót do rzeczywistości (do jego nierozwiązanej przeszłości i jej problemów), a jego ratunkiem i pomocą nie będzie jego własna siła i jego wyobrażenie, lecz zaufanie Bogu.

     Bez właściwego rachunku sumienia, bez rozliczenia się z historią i bez poddania tego wszystkiego Bożemu osądowi nie można iść naprzód w przyszłość. Patrząc na dzisiejszy, jakże pokręcony i zagubiony świat, może warto byłoby pochylić się nad Mojżeszem, aby w końcu poznać siebie i swoje powołanie...

KS. STEFAN AMIELAWSKI MSF
DUSZPASTERZ ADS

Nadzieja i Życie. Biuletyn Informacyjny Apostolska Dobrej Śmierci
nr 3 - 2018


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej