Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zaufać człowiekowi


     Kim jest człowiek? Pascal powiedział kiedyś: Człowiek jest trzciną najsłabszą w przyrodzie, ale to trzcina myśląca. Psalmista mówi: O Panie, czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz (Ps 8,5). Powyższe słowa zdają się sugerować, że nie należy wiązać wielkich czy małych nadziei z człowiekiem, gdyż jest on tylko marną trzciną. Czy jednak na pewno tak?

     Czy rzeczywiście w nikim nie można już pokładać nadziei? Ależ oczywiście, że można. Jest Ktoś, kto unosi się nad wodami (por. Rdz 1,2), Byt nad bytami, Król nad królami, Absolut - jak Go ujmowała filozofia oświecenia - czyli po prostu Bóg. Słusznie mówi Psalmista: Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem: jestem w wielkim ucisku i zalękniony wołałem: każdy człowiek jest kłamcą. To w Bogu jest cała nasza nadzieja, a nie w człowieku, który zbawić nie może. Tylko Bóg, jak mówi bł. Josemaria Ecriva de Balaguer - nie przegrywa bitew (Droga, 733).

     W tym momencie jednak ktoś może zapytać: No dobrze, nadzieja pokładana w Bogu, w porządku, ale czy w świecie nie można już w nikim pokładać nadziei. Jeżeli o to chodzi to jestem umiarkowanym optymistą - i odpowiadam: oczywiście, że można. Zadajmy sobie jednak pytanie, jakie są granice owej nadziei?

     Z pomocą przyjdzie nam filozofia średniowieczna oraz nowożytna. Albowiem pewność naszej nadziei jest wprost proporcjonalna do stopnia poznania drugiej osoby. Na tyle, na ile ją poznamy, możemy mieć pewność, że nasza nadzieja wiązana z drugą osobą nie będzie naiwnością. Lecz czy ludzkie poznanie - poznanie zmysłowe - jest w pełni adekwatne do rzeczywistości?

     Zacznijmy przegląd teorii poznania od wieków średnich. Według św. Augustyna poznanie zmysłowe powiadamia duszę o zmianach, jakie mają miejsce w materii podległej zmianom. Człowiek może poznać drugą osobę tylko za pomocą iluminacji, a więc wlania wiedzy przez Boga. A jaką wiedzę Bóg wlał nam już do tej pory za pośrednictwem Jezusa Chrystusa? Bóg przekazał nam, iż człowiek jest wartością jedyną i niepowtarzalną. W całym Wszechświecie nie ma drugiej takiej samej istoty. Ponadto, Bóg idzie jeszcze dalej: mówi, iż zagubioną owcę odnajdzie, a poranioną opatrzy. Szuka jednej ze stu owiec, która mu zaginęła, a po jej odnalezieniu bardzo się cieszy.

     Według Kartezjusza, jedyną rzeczą warunkującą poznanie jest rozum. A zatem w decyzji, czy należy pokładać nadzieję w jakiejś osobie, musimy kierować się racjonalnymi argumentami. Porównać, jak dana osoba zachowywała się wcześniej, a jak zachowuje się teraz. Czy ocena jej teraźniejszego postępowania nie jest wynikiem subiektywnej oceny, która winna być w świetle rozumu obiektywna? Czy aby dana osoba nie zachowuje się sztucznie, chcąc zyskać u nas uznanie? A zatem rozum ma sporo pracy, by nie skupił się tylko na wrażeniach zmysłowych.

     Natomiast zupełnie inaczej przedstawia się sprawa u empiryków. John Locke twierdził: Wiedza nasza pochodzi wyłącznie z doświadczenia: umysł jest sam przez się nie zapisaną tablicą, którą zapisuje doświadczenie. A zatem na podstawie tych słów można stwierdzić, iż pewność nadziei pokładanej w drugim człowieku mamy oceniać wyłącznie na podstawie danych, które dostarczają nam nasze zmysły. A więc o naszej nadziei względem drugiego człowieka ma decydować jego przeszłe i teraźniejsze zachowanie, które dostrzegliśmy zmysłowo oraz stosunek, jaki ma do nas ta druga osoba.

     Podsumowując: w istocie, jedynie w Bogu możemy pokładać niezachwianą nadzieję i jednocześnie być pewni, iż nie zostaniemy zawiedzeni, gdyż nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5).

     Tam zaś, gdzie chodzi o człowieka, ludzka nadzieja może - choć nie musi - zostać zawiedziona. Wolno nam jednak dokonać oceny, czy nasza nadzieja nie będzie próżna, czy zostanie spełniona. Trzeba nam przy tym pamiętać, iż bliźni jest dzieckiem Boga, a Bóg do końca czeka na człowieka. Dlatego nie możemy przekreślać bliźniego i nie pokładać w nim nadziei z powodu jego przeszłości. Powinniśmy również rozumowo rozeznawać, jak radzi Kartezjusz, po to, abyśmy nie stali się ofiarami naiwności. Winniśmy także sprawdzić wiarygodność drugiego człowieka empirycznie, spoglądając w jego przeszłość i obecny stosunek do nas.

     Wielu ludzi, których nadzieja została zawiedziona, nie ufa już tym ludziom, którzy ich zawiedli. Patrząc w przeszłość widzą, jak często byli zwykłymi "naiwniakami". Obiecują sobie, że już nigdy nikomu nie uwierzą. Tymczasem przypatrzmy się Bogu, naszemu dobremu Ojcu. On nigdy nie traci nadziei. Ma ją aż do końca - do śmierci człowieka. Wiele razy człowiek zawodzi Jego zaufanie, a mimo to On zawsze mu ufa: wiemy bowiem, iż posłał swego Syna nie po to, aby świat potępić, lecz aby świat został przez Niego zbawiony.

     Jeżeli przyjrzymy się naszemu życiu codziennemu, to również prawo stanowione przez człowieka pokłada w jednostce społecznej pewną nadzieję. Przykładem może tu być więziennictwo. Odchodzi się już od kary śmierci, mając nadzieję, iż człowiek się poprawi. Nawet wyroki dożywocia, mówią, iż zbrodniarz może ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po dwudziestu pięciu latach. A zatem mamy tu przykład nadziei pokładanej w człowieku.

     Wyróżniamy jeszcze inny, specyficzny sposób ufności pokładanej w rodzicach. Pomimo iż możemy mieć wątpliwości co do nadziei, jaką pokładamy w innych ludziach, to jednak jeżeli chodzi o rodziców takiej wątpliwości nie ma. Nasza mama czy tato zawsze wzbudzają w nas ufność, i to w bardzo specyficzny sposób. Jest to, powiem dosadniej, pewność pokładanej nadziei.

     Innym przykładem nadziei pokładanej w człowieku jest ufność pokładana w przyjacielu. Przyjaciela poznaje się w biedzie. Właśnie wtedy, gdy jesteśmy w potrzasku, w niebezpieczeństwie mamy nadzieję, iż przyjaciel nam pomoże. A jeżeli jest prawdziwym przyjacielem, to z pewnością tak się stanie.

     Ks. prof. Józef Tischner wyróżnia dwa sposoby szukania nadziei: poprzez szukanie przyszłości i szukanie powiernictwa ([Tygodnik Powszechny, nr 49). Szukamy nadziei także wtedy, gdy szukamy powiernika nadziei (op. cit.). W tym drugim przypadku, bardzo ważne jest, z kim wejdziemy w przyszłość, a sama przyszłość odsuwa się na dalszy plan. Chodzi jednak nie tylko o towarzysza podróży, ale także o kogoś, komu będzie można powierzyć swój los. Chodzi więc o powierzenie siebie, gdyż moim losem jestem ja sam. Trzeba jednak coś tutaj dopowiedzieć. Jeżeli ktoś staje się moim powiernikiem, to także ja muszę stać się jego powiernikiem, gdyż powiernictwo musi być wzajemne. Pułapką tego sposobu szukania nadziei jest to, iż możemy zaniedbać obraz jutra, a zadbać tylko o to, z kim w jutro wejdziemy. Należy też uważać z kim się wchodzi, gdyż możemy wejść z Herodem lub z Chrystusem (por. op. cit.).

     Tym, którzy stracili tę nadzieję polecam myśl bł. Josemaria Ecriva de Balaguer: Omnia possiblia sunt credenti - Wszystko jest możliwe, dla tego, który wierzy. Niech zatem wołają z Apostołami: adauge nobis fidem - przymnóż nam wiary (por. Droga, 588).

Paweł Koza

Kwartalnik Katolicki

nr 50


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej